czwartek, 8 maja 2014

Słomianość versus kreatywność.

Słomianość? Słomianowatość? Słomość? 

Jak nazwać poprawnie ten stan, w którym obecnie się znajduję? O konsultację u Pana Miodka się prosi... no prosi się jak nic!
Stan słomiany zwany również słomianym wdowieństwem, czyli chwilowe rozdzielenie z życiowym partnerem, to według niektórych moich Czytelniczek czas rozbudzenia kreatywności. Zastanawiające.. Czy to oznacza, że codzienny kontakt z partnerem zabija naszą kreatywność? Czy to może ta tęsknota, którą podczas rozłąki odczuwamy zmusza nas do wyjścia w procesie tworzenia poza ramy, do których przywykliśmy? Wiadome jest, że jak Go nie ma, to się nudzę ciutkę bardziej niż normalnie, i staram się upływ czasu nieco przyspieszyć najchętniej jakimś interesującym zajęciem, bo jak ręce pracują, oczy odnotowują niezaprzeczalny progres, to i zegarek nagle przyspiesza. Czy oznacza to jednak, że jak się nie nudzę, to nie jestem kreatywna? Albo, że jak On jest blisko, to pomysły mam kiepskie? 
Jak to z Wami jest? Obecność ukochanej osoby bardziej pomaga, inspiruje, wspiera i motywuje do kreatywnego działania, czy raczej najlepsze pomysły na jakie wpadacie zdarzają Wam się podczas rozłąki z Ukochaną Osobą?

Zmieniając temat... no nudzę się jak Połówek się gdzieś tam po świecie włóczy. Nudzę się przeokropnie. Nie potrafię się nudzić. Tylko w jednym miejscu nuda mimo zmniejszonej ilości doznań nie istnieje i jest to morze i plaża. Tam mogę siedzieć, kontemplować, okiem tylko mrugać godzinami i nigdy się nie nudzę. Ale teraz potrzebuję czuć upływ czasu, najlepiej mierzalny widocznym progresem. O tym co poniżej możemy chyba powiedzieć, że jest widoczne ;D Ale do tego zaraz wrócę... 



Nuda i brak pomysłów na dziewiarskie projekty to jeden z tych momentów, kiedy można mnie zastać podczas sprzątania, którego fanką nie jestem. Oczywiście sprzątam regularnie, ale bardziej z poczucia obowiązku niż dla przyjemności. Pisałam Wam ostatnio, że szukając pomysłu posortowałam ciuchy na te, co "jeszcze założę",  "pewnie nie założę" oraz "nigdy przenigdy - po co Ty to trzymasz?!". Poszło całkiem sprawnie i jakoś nie miałam wyrzutów sumienia rozstając się z niektórymi rzeczami. Zapewne nie bez znaczenia było to, że potrzebowałam zrobić miejsce na moją ciągle powiększającą się kolekcję swetrów. Oto ona: 


Jedyne 18 sztuk, w tym 7 kardiganów, 3 golfy, 1 tunika, 1 sukienka... I wszystkie dostąpiły zaszczytu wystąpienia na blogu...
I takie moje całkiem niewinne pytanie, załóżmy, że już powoli zaczynam rozmyślać co zrobię, jak tych swetrów będę mieć za dużo... Co Wy w takiej sytuacji robicie? bo przyznam się szczerze, już powoli zaczynam odczuwać mały dyskomfort... Okazuje się, że buty i torebki są mi do życia zbędne w ilościach: "na każdą okazję", ale swetrów nigdy dość...;D


Wracając do tematu chemicznego kucharzenia.. te informacje traktujcie proszę ku przestrodze. Błękit, ładny czy nie, można się oczywiście posprzeczać. Mnie się osobiście nie podoba... Ale Połówek lubi. Marchewka z chabrowym błękitem to połączenie jak dla mnie idealne. Ale mój błękit miał być:
  • bardziej stalowy
  • bardziej stonowany
  • bardziej melanżowy
  • mniej niebieski
  • lepszy...
No ale nie wyszło, a przynajmniej nie tym razem. Farbowałam 4 motki na raz, ciężko było je wybarwić, podczas farbowania użyłam kilkanaście przeróżnych błękitów, niektóre były blade, inne ciemniejsze, stalowe, szare, turkusowe, zielonkawe, itp itd. Bawiłam się świetnie i... prawdopodobnie już na tym etapie wcierania w wełnę barwników mogłam ją subtelnie tym masowaniem sfilcować na mokro...
Ale to nie koniec bajki... żeby nie było tak pięknie postanowiłam te 4 motki w garze gotować zamiast do mikrofali dać, ale to nie byłoby problemem, gdyby nie fakt, że postanowiłam ciupkę wodę kolorami doprawić... i dodałam czarnego barwnika - dla uzyskania szarości i ... nosz kurcze blade, tego niebieskiego jeszcze! a po co? no nie wiem po co!
Koniec końców barwnik wchłonął się błyskawicznie, wełna zamiast przejść jest prawie jednolicie niebieska, i najchętniej posmarowałabym ją na jakiś... no nie wiem, ładniejszy niebieski? jakieś pomysły???


Marchewka powstała kompletnie inaczej. Chciałam się pobawić w efekt ombre, i udało się, minimalnie, stopniowo zanurzałam motek w garze z barwnikiem, wyciągałam i znów zanurzałam, aż w końcu wrzuciłam cały. Efekt końcowy bardzo mi się podoba, choć nie wiem czy widać na tym zdjęciu cokolwiek innego poza tą rażącą marchewką. 



Za wszelkie rady i porady jak nie filcować wełny podczas farbowania będę bardzo wdzięczna!
Za pomysł jak to zrobić, żeby złagodzić ten niebieski - będę po rękach całować. Kolory dostępne na ten moment w moim zestawie małego chemika to: czerwony, różowy, czarny, niebieski i żółty. Dodam tylko, że nie chciałabym całkowicie przefarbować, a co najwyżej podrasować, ztunningować  ;D

Z góry dziękuję! 

25 komentarzy:

  1. W mojej szafie jakos nagle zrobilo się "nie mam w czym chodzić" bo też mi się wydawało, że mam juz tyyyyle sweterków - raptem się okazało, że niestety sie zużywają i to jakoś hurtowo, więc nie daj się złapac na takie myśli że masz juz dość - zwłaszcza że co jeden to ładniejszy - a i jak będziesz miała więcej to się nie będą tak szybko zużywać :)
    Co do farbowania to ja tylko teoretycznie bo naczytac to się naczytałam, że hej - może wrzucić do farby takiego zwiniętego precelka? melanżowy będzie na pewno bardziej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam ten problem, że w szafie jest strasznie dużo rzeczy, które wpadają do kategorii "dom" a "do ludzi" praktycznie wcale. Dlatego zdecydowałam się na radykalne sprzątnięcie i porobiłam troszkę miejsca na poczet przyszłych wyjściowych zakupów :D
      Precelek do wody... hmm... to jest myśl!

      Usuń
  2. Czepiasz się niebieskiego ;) Jest śliczny i razem z pomarańczem wygląda obłędnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marysiu, nie tyle czepiam, co zamysł był inny... poza tym, świadkiem byłam tego tysiąca błękitów i strasznie jestem rozczarowana że mam jeden i taki... byle jaki :(
      kontrast fajny, prawda? :D

      Usuń
    2. Kontrast znakomity - oba kolory podobnie nasycone, dzielnie walczą o uwagę :)

      Usuń
  3. Kolekcja swetrów pokaźna :) mi jeszcze daleko do stanu, żebym się zastanawiała, że mam za dużo swetrów :)) Kolorki Ci fajnie wyszły, ten niebieski też mi się podoba, ale wiem jak to jest jak sobie człowiek coś wymyśli to ciężko przemówić, że jest dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokaźna, i jakoś nie zmierza w kierunku zmniejszenia się ;D a szafa moja ma ograniczone dość mocno gabaryty.. niby wysoka ale ja tylko do połowy półek sięgam ;D
      Będę pewnie poprawiać ten błękit, poczekam na opinie specjalistów :D

      Usuń
  4. Co się czepiasz, ten niebieski jest piękny! W kwestii farbowania zupełnie nie pomogę, nawet teoretycznie. Jeżeli chodzi o ilość sweterków to i tak żadna, podkreślam żadna siła nie powstrzyma Cie przed dalszym dzierganiem :))))). Ja te które mi się znudziły, opatrzyły, są nie tak zrobione po prostu pruję. Niektóre (ale baaardzo rzadko) wydaje jednostkom bardzo ulubionym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdzie piękny! piękny to on był (musisz mi na słowo uwierzyć) zanim go wrzuciłam do niebieskiej zupki.. a teraz jest po prostu niebieski, płaski i bez wyrazu, i jeszcze po oczach daje, a to miał być dla Połówka udzierg.. no przecież nie założy takiego cudaka :D
      Chyba zacznę w takim razie wydawać.. tylko kto by je chciał?

      Usuń
  5. Hmmmm ekspertem od niebieskości nie jestem, ale gdybym miała podrasować tę niebieskość to chyba szarym, ewentualnie zielonym żeby poszło w stronę morskiego (petrolu?) ale to chybaby do marchewki nie pasowało....
    Samo połączenie tych barw podoba mi się, jest duży kontrast, ale bardzo mi się podoba, choć nie lubię niebieskiego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby był turkus - to chyba żółtego musiałabym dodać, a żeby fiolety - to chyba róż, ale ta wersja odpada, bo Połówek raczej wrzosowych kolorów na sobie nie zdzierży...
      Zresztą co ja tam wiem! wiem, że ten niebieski nie jest taki jak powinien i kropka!

      Usuń
  6. rob zakard :)....nie tykaj niebieskiego :p..jest dobry :)
    ..a tu masz link, jak to moze wygladac :)...ja uwielbiam :)
    http://www.google.fr/imgres?imgurl=http%3A%2F%2Fmedia.meltybuzz.fr%2Farticle-1932774-ajust_930-f1385916919%2Fstromae-invite-de-claire-chazal.jpg&imgrefurl=http%3A%2F%2Fwww.meltybuzz.fr%2Fstromae-devoile-un-extrait-du-clip-tous-les-memes-dans-le-20h-de-tf1-a232117.html&h=525&w=930&tbnid=j2YGmY8sTzJI4M%3A&zoom=1&docid=yyBjgS_wsAk2WM&ei=YnVrU4OwFor70gX6y4DABA&tbm=isch&iact=rc&uact=3&dur=1200&page=2&start=29&ndsp=34&ved=0CNEBEK0DMCQ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. link jakbym sie chciala z kosmosem polaczyc !!!!!...i w dodatku nie dziala ;)...wyslalam Ci mailem fotke :)

      Usuń
    2. a mi się coś pojawiło - swoją drogą strasznie lubię tego artystę wariata :D jego płyta zawsze nam podczas dłuższych samochodowych wycieczek towarzyszy :D
      Ale choć pomysł genialny, to zastanawiam się ile w moim drogim mężu odwagi musiało być, żeby się w tak skontrastowane odcienie dał ubrać... :D aaa zapomniałam napisać, że to dla niego to farbowanie?...

      Usuń
  7. Obawiam się, że z tym niebieskim nie da się zbyt wiele zrobić. Osobiście zwinęłabym w ciasny precelek i wrzuciła do gara z odrobiną czarnej farby w celu przyszarzenia. Po wchłonięciu farby rozwinęłabym żeby zobaczyć jak się sprawy mają i ewentualnie zabieg powtórzyła skręcając w ciasny precelek jeszcze raz ale w innych miejscach. Po takim zabiegu powinnaś dostać całą paletę - od tego niebieskiego co jest teraz przez szaro-niebieski w różnych tonacjach do granatu w zależności od ilości użytej czarnej farby.

    Co do filcowania się nie wypowiem bo sama farbuję tylko wełnę superwash albo alpakę a te trudno jest sfilcować (tak nawiasem mówiąc alpakę ciężko jest też ufarbować, zwłaszcza na ciemne intensywne kolory, ale to już inna historia)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D właśnie na taką pomoc liczyłam, pomyślę o tej czerni... a najlepiej po prostu przetestuję na małym kawałku wełny i wtedy zadecyduję...
      Dzięki raz jeszcze :D

      Usuń
  8. O barwieniu się nie wypowiem bo się nie znam ale zestaw kolorów wydaje mi się bardzo żywy i ciekawy - znaczy ładny :)
    Za to wypowiem się o ilości sweterków.... że zazdroszczę. Musiałabym mieć ilość podwójną bo moje życie to zmiany... nie jakieś wielki... tylko od rozmiaru S do XL i z powrotem - zatem dwa komplety ubrań plus pośrednie mile widziane.
    Wniosek?
    Ciesz się, że tak mało ci wystarcza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt to spojrzeć na sprawę z innej perspektywy :D
      Dzięki :D

      Usuń
  9. Wyszły Ci bardzo ładne i intensywne kolory:) Ja próbowałam raz farbować włóczkę kolor wyszedł bardzo ładny ale postanowiłam przetestować czy w praniu nie będzie schodzić i dobrze zrobiłam bo farba zeszła częściowo i włóczka trafiła do kosza bo nie mogłam na nią patrzeć:) Zrobiłam wszystko jak na opakowaniu i ciekawa jestem co poszło nie tak:) Kolekcja sweterków fajnie wygląda jak ja mam za dużo to zawsze znajdzie się jakiś do przeróbki i zaraz miejsce się robi:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za mało zaawansowana jestem, żeby móc powiedzieć.. mimo wszystko mnie farbowanie sprawia dużo radości, nie tyle z powodu wełny w kolorze, jaki sobie zamarzę, bo to mi się na razie nie udaje, co sam proces mnie bardzo cieszy :D
      Ale jak przerabiać? jest tyle pięknych wełen, których jeszcze nie próbowałam, i mam przerabiać? o nie! :D
      Ściskam :D

      Usuń
  10. Dla mnie niebieski jest ok. Ale o kolorach się nie dyskutuje.
    Ja tak jak Ty nie potrafię się nudzić i nuda jest dla mnie zupełnie obcym zjawiskiem. Sprzątaniem poza tym obowiązkowym zajmuję się zazwyczaj właśnie wtedy, kiedy dopada mnie właśnie nadmiar obowiązków, a szczególnie jakiś terminowy. Wtedy zawsze zauważam, że trzeba np. umyć lodówkę, albo odkurzyć za kanapą. Rozstań nie lubię, kreatywność jednak chyba pozostaje u mnie na podobnym poziomie. Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niespokojny duch w Tobie drzemie, i bardzo dobrze!
      Mnie osobiście rozstania raczej też nie służą.. choć jak się nad tym zastanowię, czasem dostrzegam jakiś plusik, mam więcej czasu na egoistyczne mua :D
      Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  11. Ja wiem o co Ci z tym niebieskim chodzi... ja też nie mogłam zrobić stonowanego, stalowego błękitu. I mam teraz czerwień. Jako że nie chcesz tak drastycznie to raczę uciąć ociupinkę i kombinować ażeby całości nie zmarnować.
    Co do kreatywności. Jak tylko Mateusza obok nie ma to gorsza we wszystkim jestem!:)
    Pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to Ty jesteś taki wampirek energetyczny... i wysysasz z tego biednego M. wszystko co dobre :D
      Będę pewnie przemalowywać :D

      Usuń
  12. Nie mam czasu na nude, co chyba widac w moim mieszkaniu- bo i na sprzatanie czasu nie za duzo ;D skutecznie zajmuja mi go moje trzy pociechy i praca zawodowa.... A sweterkow na pewno nigdy nie za duzo( torebek i butow w moim przypadku zreszta tez nie ;) )- a juz w ogole wlasnego wyrobu nigdy bym nie wyrzucila! A co do wplywu slomianego wdowienstwa na kreatywnosc to sie zgodze- jak jestesmy calorodzinnie to mam glowe zajeta innymi sprawami ;D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisz do mnie / Send me a message:

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *