czwartek, 21 listopada 2019

Amalosia

Zachęcona Waszym ciepłym przyjęciem mojego ostatniego opublikowanego projektu (klik i klik) sięgnęłam po swojego ulubieńca wśród włóczek i dałam się ponieść fantazji.. Inspiracja przyszła dość nieoczekiwanie, kiedy przeglądając jodełkowy wzór występujący w naturze natknęłam się na urocze znalezisko. Moim oczom ukazała się śliczna miniatura smoka, drobniutka jaszczurka z zachwycającym, kolorami zmalowanym, trójwymiarowym zygzakiem na jej drobniutkim grzbiecie. Jak się pewnie domyślacie, jaszczurka ta nosi imię AMALOSIA. 

Wzór na amalosiowym grzbiecie to coś więcej niż zwyczajny zygzak. Każda fotografia tego stworzonka, na którą się natknęłam, dawała złudzenie wzoru trójwymiarowego, i to tylko dzięki zróżnicowanemu nasyceniu jej naturalnego ubarwienia. 

Wyobrażam sobie, że zygzak na jaszczurkowym grzbiecie ma za zadanie ją chronić, ułatwić jej maskowanie się w jej naturalnym środowisku przed czujnym okiem czyhającego nań oka drapieżnika. 

Na samą myśl o zimie i zamieci śnieżnej, które niewątliwie już niebawem się pojawią, dreszcz po moim grzbiecie wędruje.. Nie, nie jestem zimno-lubna i chyba między innymi dlatego tak bardzo ukochałam sobie włókna, które przede wszystkim mają zapewnić mi ciepło. Bez wątpliwości żadnych siegnęłam po włóczkę Ulysse od De Rerum Natura w bladoróżowym, ciepłym odcieniu o nazwie Quartz. 

Cel był jeden.. zygzak z kolcami z niebiańsko mięciutkiej i cieplutkiej wełny, w którym się zatopię gdy nadejdzie zimno... 

I oto jest - moja AMALOSIA:

















Amalosia składa się z dwój sekcji, stopniowo wzrastającej wzdłuż górnej krawędzi sekcji z warkoczami, układającymi się we wzór jodełkowy, które w centralnej części zakończone są bąbelkiem, wykonanym I-cordem, oraz sekcji wykonanej garterem. Logiczny wzór warkoczy, jak testerki w czasie testu zauważyły i zaraportowały, bardzo szybko zapada w pamięć i staje się intuicyjny i przyjemny w dzierganiu. Tak, wiem, sporo jest tego krzyżowania oczek, dlatego też zadbałam o chwilę dziewiarskiego odpoczynku i sporą część trójkąta wykonałam garterem... 

Bąbelki wykonane są w jednym rzędzie, nie trzeba robótki obracać a jedynie kilkakrotnie wykonać przekładanie oczek z druta na drut... Trochę to jest żmudne, ale za to jaki daje końcowy efekt! 

Mam nadzieję, że Wam się spodobamy! 

Wzór na Amalosię od dziś jest dostępny w moim sklepie na ravelry (tylko w języku angielskim!) - KLIK, zawiera zarówno schematy jak i opis słowny dla każdego schematu. A do niedzieli (do 24. 11. 2019) dostępny jest w promocyjnej, lekko obniżonej cenie (-10%) - promocyjna cena aktywowana jest przy użyciu kodu: 

chevronlove

Ogromne podziękowania należą się moim WSPANIAŁYM testerkom, których przepiękne Amalosie mam nadzieję już wkrótce dołączą do galerii projektów! OGROMNE DZIĘKI, Dziewczyny :* :* :* 

Mam nadzieję, że AMALOSIA dostarczy Ci wiele radości podczas dziergania i mocno ogrzeje, gdy się w tę wełnianą kołderkę otulisz! 

Trzymajcie się ciepło i do napisania niebawem! 

A.

czwartek, 7 listopada 2019

Twist and don't think cowl

Dawno, dawno temu stałam się szczęśliwą właścicielką książki mojego dziewiarskiego GURU, czyli Norah Gaughan's Knitted Cable Sourcebook  (klik)  To z tej książki pochodzi wzór Batwing Pullover, którego wydziergałam przed laty (klik), i już niestety z niego wyrosłam... 

Z wielu różnych powodów bardzo lubię tę książkę. Po pierwsze, dzięki niej mogę sobie zaglądnąć w głowę jednej z najlepszych projektantek odzieży na naszym dziewiarskim rynku, i całkiem celowo mówię o Niej w ten sposób, ponieważ oprócz absolutnie fantastycznych splotów, które Norah, mam wrażenie, z rękawa wytrzepuje, bezustannie udowadniając nam, że rzeźbienie w dzianinie nie jest jeszcze procesem zakończonym i naprawdę można dodać wciąć coś nowego w temacie splotów i wzornictwa, to jeszcze mam wrażenie, nie ma sobie równych w temacie konstrukcji. Świadomie bawi się kierunkami tworzenia dzianiny z rozmysłem wykorzystując w nich skrupulatnie zaprojektowane sploty warkoczy lub koronek, tworząc bardzo noszalne, za każdym razem wpisujące się w kanon powszechnie obowiązujących trendów, dzianiny, które bardzo często kompletnie się nie dezauktualizują pomimo upływającego czasu.. 

Tak, kocham ją absolutnie i podziwiam wielce! I chciałabym być Nią jak dorosnę! 

Wracajac jeszcze na momet do samej książki, oprócz kilku bardzo fajnych projektów, książka ta jest naprawdę bardzo dobrym przewodnikiem po tworzeniu dzianiny ze splotami warkoczy. Więc jeśli zamierzasz jakkolwiek ten temat zgłębić, polecam tę książkę (z serca polecam, bez współprac żadnych), ponieważ mnie przynajmniej w kilku ważnych kwestiach otworzyła oczy.. szeroko! 

Uprzedzam jednak, że mogą zdarzyć się w niej błędy. Drobne graficzne niedociągnięcia w schematach (na razie wypatrzyłam 2, ale jest jeszcze masa splotów, których nie analizowałam / dziergałam) mogą się trafić. Wyobrażam sobie, że wychwycenie takich błędów jeszcze przed publikacją książki, przy tej ilości splotów, jakie ta książka oferuje, jest niemożliwe! I wybaczam, książkę dalej wielbić będę.. bo ta książka to nie tylko sploty, ale też i masa merytorycznych informacji całkiem dla mnie nowych! 

Jak tylko zakończyłam swoją Nuę (klik i klik), do koszyka włóczkowych resztek wpadły mi 4 pełne motki tej samej włóczki. Strasznie mi było ich szkoda jako "resztki" traktować.. w związku z tym chwyciłam rzeczoną książkę w dłoń, zachwyciłam się jednym splotem, nieco go na swoją modłę zmodyfikowałam, ale naprawdę nieznacznie, i ekspresowo upletłam takie oto: 

Twist and don't think cowl 













Nie jest to całkiem telewizyjny projekt, chociaż splot dość szybko zapada w pamięć i żwawo przyrasta, ale wymagał ode mnie sporego nakładu pracy w czasie szycia! Tak jest, trzeba go zszyć! i nawet mi się to udało zrobić perfekcyjnie! Kto szył kitchenerem dzianinę, w której na jednej stronie występują i prawe i lewe oczka, ten wie, że to jest zadanie niełatwe..., ale jest jak najbardziej wykonalne! Może kiedyś i tym triczkiem się z Wami podzielę!

A Ty masz jakąś swoją ulubioną dziewiarską książkę, dzięki której oczy szeroko na nowinki dziewiarskie otwierasz?

..................................................................................................................................................................


Wybaczcie nieco zmęczone miny, ale jak się wstaje w niedzielny poranek, tuż po zmianie czasu na zimowy, przed 6 i potem leci się w las na 8 km przebieżkę marszobiegową, to po godzinie piętnastej marzy się o drzemce.. na stojąco :) zwłaszcza, gdy podczas jednej sesji zdjęciowej trzeba swoje pomodelować, a tego dnia udało nam się wcześniej sfotografować jeszcze 2 inne projekty, na które strasznie się cieszę! :)  ale o nich wkrótce!

W związku z tym, że pogoda nam ostatnio psikusy sprawia notorycznie, co nas w domu nie zatrzymuje, bo jakoś udaje nam się pomimo deszczy i ciemności codziennie spacery wdrażać, to już na zdjęcia zmuszeni jesteśmy łapać każde, nawet najmniejsze, bezdeszczowe okienko czasu.. nawet jeśli to oznacza, że będę spać na stojąco :D są plusy - buzię przynajmniej trzymam, jak na kłódkę, zamkniętą ;) :D 

Ściskam Was serdecznie i pozdrawiam! 

i do napisania wkrótce! 

A.

środa, 30 października 2019

KOKO cowl i kurtka, która kurtką nie została!

 O rajusiu! Ile to już czasu minęło odkąd pokazałam Wam coś dzierganego dla Połówka?! Chyba wieki! Prawda jest taka, że ten model tak ma, że jak swetry dziergane, to jeden lub dwa w rotacji ciągłej wystarczają (ma już 5!), czapkę staram się w zimowym sezonie chociaż jedną przemycić... zacny obwód Połówkowej głowy pozwala nieco ręce zająć, więc nie narzekam, jak jakąś zgubi, ale jak na złość, pilnuje każdej.. w związku z tym, że staram się włóczki trwałe na nakrycia głowy wybierać, to "znoszenie" ich nam nie grozi.. i nie mam, naprawdę, nie mam co temu chłopakowi wydziergać! 

Jak tylko zobaczyłam projekt Olgi Buraya - Kefelian zwany KOKO (klik), który jest ogromnym szalem dzierganym z 3 kolorów o cudownie intrygującej strukturze, zamarzyłam o takim dla siebie..W czasie publikacji tego projektu ręce i głowę miałam jednak zacnie innymi sprawami zajęte, a i włóczki też nie miałam pod ręką w ilościach wystarczających, a jakoś kolejnych domawiać nie chciałam, w związku z tym odłożyłam ten projekt na nieco później. 

Niczym Anioł z niebios spadł na mnie w tym mięsiącu opublikowany projekt - brat powyższego, KOKO cowl (klik), który jest projektem ekspresowym, niczym nieco większa próbka, i genialnym materiałem do poćwiczenia tego splotu. Nie zdąży się znudzić i człowieka zmęczyć, a gotowy projekt, niemalże sam dziergający się, zjeżdza niespodziewanie z drutów. Złożyło się jakoś tak, że w pudle przepastnym włóczek ulubionych, miałam 3 motki, spośród których dwa były nieco już napoczęte, a jeden kompletny, i bardzo nie chciałam ich tam dłużej trzymać. I chociaż bardziej neonowego zestawu nie mogłam sobie wymyślić, tak mi się ta trójca, obok siebie leżąca, spodobała, że w momencie zaczęłam dziergać. Spragniona kolorów musiałam być, ale zważywszy na to, że sporo czasu łazimy po ciemnych lasach, takie neony pozwalają nam się wzajemnie z oczu nie stracić ;) 

Omotaniec powstał w ciągu kilku godzin, wydziergany został z Ulysse od De Rerum Natura, czyli mogę  być spokojna, bo szybko się nie zniszczy, a przy tym przyjemnie otuli, nie pogryzie i pranie w pralce zniesie. Projekt Olgi dostępny jest w dwóch rozmiarach, ja wykonałam swój w mniejszym (kolory i zużycie dość skrupulatnie spisałam tu: klik), ale zamiast sugerowanego sznurka i-cordowego dodałam w górnej listwie gumkę z cybancikiem, które przy okazji jakiegoś, dawno już nieaktualnego, planu szyciowego przywiozłam ze sobą do domu. Kolor gumki nieco jest od czapy, ale zaskakująco dobrze się maskuje w połączeniu z kurtką Połówka, co jest absolutnym i niezamierzonym przypadkiem! Zwłaszcza, że, przypominam, cowl miał być MÓJ! Ale jak go skończyłam, a zbiegło się to jakoś w czasie z powrotem Połówka po pracy do domu, porwał go, założył z okrzykiem "ale zaje.." i tyle by było z tego mojego omotańca.. 

Ale zobaczcie jak mu w nim dobrze!


Lubię bardzo jak mi się tak przypadki ze sobą ślicznie zgrają :D 

W temacie szycia na chwilę jeszcze pozostając, bluza, którą Połówek na sobie ma, MOJA jest! W sensie, tymi RĘCAMI odszyta! dumna jestem z niej niesłychanie, bo był to jeden z tych projektów, co to się "nie miał prawa udać!". Jeśli dobrze pamiętam, ten materiał Połówek wybierał z myślą o spodniach, ale jak to często u mnie bywa, plan się zmienił jak tylko Połówek wybrał sobie (sam z siebie) kilka szyciowych projektów, które chciałby mieć. Między innymi tę kurtkę: (klik). Zanim się podjęłam wykonania kurtki z jakiegoś wypasionego materiału, postanowiłam wykrój nieco przerobić i sprawdzić jak to tam z rozmiarami i Połówkiem będzie. I tak powstała ta bluza! Z przodu zlikwidowałam zarówno kieszenie jak i suwak, ale pozostawiłam boczne szwy, które, moim zdaniem, dodają tej bluzie nieco uroku. 

  
Rękawy z pietyzmem wykonałam według projektu i jestem nimi zachwycona! Od siebie dodałam  widoczny na zewnątrz, dekoracyjny zygzak, który pełni podwójną funkcję, bo dodatkowo od środka zabezpiecza krawędzie ciętej dzianiny. Zygzak jest potrójny, więc świetnie pracuje wraz z dzianiną i w żaden sposób nie ogranicza jej elastyczności. 




Bardzo nam się obojgu ten efekt, subtelnie podkreślonych kontrastującą nitką szwów, podoba! A ja jestem tym bardziej dumna, bo w czasie szycia udało mi się dzianiny nie pomarszczyć i trzymać widoczne szwy w liniach prostych!  A to jest sukces ogromny! (przynajmniej dla mnie!) :)

Wracając na chwilę do projektu od czapy.. 


:D


Trzymajcie się ciepło i kreatywnie :) :*

Pozdrawiamy :*

Team Połówek ;)

czwartek, 24 października 2019

Nua


Chociaż już ten projekt całkiem dobrze znacie, bo przecież przed kilkoma tygodniami miał już tutaj swoją premierę (klik), pozwolę sobie znów go Wam zaprezentować.. tym razem w asyście licznych obiektów latających, które mi nad głową tego słonecznego, sierpniowego wieczoru fruwały, na tej łące, w którą strach było wleźć, bo tak tętniła bzyczącym życiem.. 





Nua od dziś dostępna jest w moim sklepie na Ravelry (w języku angielskim) i mam nadzieję, że dzierganie jej sprawi Wam równie wiele radości, co mnie sprawiło oglądanie kolejnych szali, dzierganych w czasie testu! (KLIK)

Do końca najbliższego weekendu (do 27.10) wzór na ten szal dostępny jest z 15% zniżką!

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę przemiłego dziergania!

Do napisania wkrótce!

A.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...