czwartek, 12 kwietnia 2018

SPRING BOUNTY

Witajcie w ten piękny wiosenny dzionek! 

Wiosna wkroczyła w naszą codzienność z ogromną siłą i w każdej postaci. Były już prawie letnie temperatury, były już nawet sandałki w użyciu, ale zatrważającej, nocnej i suchej burzy to ja się w kwietniu nie spodziewałam, ale też już taką widzieliśmy. Szczęśliwie, po świetlnych i obezwładniajacych atrakcjach, spadł długo oczekiwany deszcz, a wraz z nim, o poranku dnia następnego, nastąpiła przyrodnicza eksplozja.. Absolutnie wszystkie otaczające nas roślinki, niczym po zastrzyku witaminowym, eksplodowały soczystą zielenią.. 

Aura i jej rozmaite oblicza stanowią fantastyczną metaforę zmian jakie zaszły w naszym życiu. Była bardzo długa i przygnębiajaca zima, potem wiosenne słońce przynoszące nadzieję oraz strach obezwładniający, niczym w czasie suchej burzy, by serce ukojone deszczem i jego oczyszczającą mocą mogło odrodzić się na nowo, radośnie i twórczo. 

Od bardzo dawna towarzyszy mi przekonanie, że nie mam w sobie cierpliwości do szali czy chust. Chociaż jest to dość nietypowe jak na dziewiarkę, która właściwie, tak jak pewnie wiele z Was, od szali właściwie swoją przygodę dziewiarską rozpoczęła. Okazjonalnie rodzi się we mnie jednak potrzeba tworzenia też i takiej formy, ale pod warunkiem, że w głowie towarzyszy mi przekonanie, że dodam coś innego, może nowego, w tym szalowym temacie. 

Tak było z tą chustą.. Frędzle kocham, ale wiem, że gdybym miała wykonać je w czasie zamykania oczek wzdłuż dolnej krawędzi, nie zakończyłabym tego projektu nigdy. Ściegi wykorzystane w prezentowanym szalu należą do ulubieńców, splot francuski połączony z piękną teksturą podobną do brioszki, ale znacznie lepszą, której potencjał odkrywam radośnie próbkując wszystko co tylko wpadnie mi w ręce, oraz kontrast, pasy, proste miłe i przyjemne. 

Włóczki stanowią zdecydowanie najpiękniejszy element tej chusty. Merino z dodatkiem włókna z yaka w połączeniu z domieszką jedwabiu gwarantują cudowną fakturę i mięsistość wykorzystanym splotom. Dodatek, w postaci kontrastującej włóczki z 50% jedwabiu w składzie, w kolorze białym z subtelnymi piegami, dodaje mu tylko elegancji.. A wszystko to zaklęte jest w formie nietypowej, w której projekt zaczynasz od 3 oczek i na takiej samej liczbie kończysz.. 

Zaintrygowana? 

Zapraszam zatem na prezentację SPRING BOUNTY: 











Właśnie rozpoczęłam nabór do testu tego projektu, jeśli jesteś zainteresowana udziałem zapraszam tu: KLIK

Wzór będzie testowany w języku ANGIELSKIM, a wszystkie informacje, które są Wam potrzebne do wzięcia udziału w teście dostępne są pod podanym linkiem.

Mam nadzieję, że cieszysz się na nadejście wiosny tak samo jak i ja się raduję.. i niech trwa.. niech trwa w nieskończoność..

Pozdrawiam Was ciepło! i do nastepnego razu... ;)

A.


wtorek, 10 kwietnia 2018

już niebawem..

Wiecie doskonale o tym, że kocham tworzyć dzianiny.. Kocham, jak się całkiem ostatnio okazało, zamieniać je w opisy dla Was.. 

Druty same w sobie przynoszą mi masę radości, to oczywiste, ale ostatnio stały się też genialnym pretekstem do poznania nowych ludzi.. z każdej jednej takiej znajomości wynikają kolejne, a potem kolejne.. 

Zmiany są dobre. Nasza przeprowadzka zmieniła nasze życie diametralnie.. Zmieniło się moje nastawienie do otaczającego mnie świata, a przede wszystkim zmieniła się moja ze sznurkiem przyjaźń.. 

Bliżej mi jest ostatnio do minimalizmu w projektowaniu. Bawię się wciąż formą i fasonem, bawię się konstrukcją, ale świadomości tego, jak te moje dzianiny mają wyglądać w ostatecznym kształcie, jest we mnie więcej. 

W bardzo niedługim czasie pojawią się te trzy projekty. 
Każdy wyjątkowy.. 
Każdy drogi mojemu sercu.. 
Każdy ponadczasowy.. 





Zmiany sa dobre.. zmiany są potrzebne, i chociaż wydają się być niemożliwe do ogarnięcia na początku, z czasem można się z nimi oswoić.. 

A wtedy, gdy serce ochłonie, strach przeminie, codzienność nabierze znanego smaku, wtedy zaczyna się prawdziwa magia tworzenia.. 

Więcej już niebawem!

Serdeczne uściski! 

A.

czwartek, 22 marca 2018

Nellissimo

Witajcie Kochani! 

Wydaje mi się, że już tak dawno mnie tu nie było, że tumany kurzu wznoszę wraz z moim powrotem.. ;) Prawda jest jednak taka, że z blogowaniem jako takim coraz mniej mi jest po drodze. Życie mnie wciągnęło, ale takie dobre życie.. Nie, nie, nie, że jest cudownie i bajkowo, bo zaraz coś na moją głowę z nieba spadnie jak to już nieraz bywało, żebym się za dobrze nie czuła, ale jest dokładnie tak, jak miało być, czyli po prostu dobrze. 

Z dzianiną, chociaż jeszcze przed paroma miesiącami bardzo tego pragnęłam, nie mogę się jednak jakoś rozstać. W gwiazdach mam chyba zapisane sznurka przeplatanie.. i dobrze, bo wtedy nie byłoby tego bloga, moich sznurkowych kompozycji, i tego jedwabistego i luksusowego otulenia.. 

Daleka jestem od pogoni za perfekcją. W dzianinach, które w moich rękach powstają, przyznam się szczerze, pozwalam sobie czasem na "niedoróbki". Moja przyjaźń ze sznurkiem to dość burzliwy związek, pełen rozstań i powrotów, wzlotów i upadków, i wybaczania, bo czasem z błędami trzeba się polubić, bo tylko wtedy można dostrzec w porażkach ich prawdziwy potencjał. 

I chociaż produkt końcowy często wydaje się być perfekcyjny, dokładnie zaplanowany, przemyślany, na pewno nie było tak w przypadku Nellissimo. 

To miał być szal! Tak to prawda! ale prostokątny. Miał mieć zupełnie inny wzór, chociaż dość podobny.. Potem jednak stwierdziłam, że trójkąty to pewnie można jakoś inaczej chyba wydziergać niż klasycznie od góry, albo przekręcone (potocznie zwane "kopniętym"), ale nie byłam pewna co ja tam mam potem zrobić, żeby wzoru nie zmienić, a formę zachować. Zależało mi właściwie tylko na tym, żeby było bez fajerwerków i wodotrysków, prosto, na pograniczu z "nudno", przyjemnie w dzierganiu, ale elegancko i przytulnie w noszeniu. Coś tam się ma dziać więcej niż same prawe, ale nie za dużo.. taki projekt idealny na spotkania dziewiarskie!

To właśnie wtedy rozrysowałam sobie kilka wariantów w szkicowniku do schematów, i nabrałam oczka ślepo podążając za, narzuconą mi rysunkiem, konstrukcją. 

I tak właśnie powstało Nellissimo. 

Bez więszego planu, bez zadęcia i napięcia, bez udowadniania sobie i innym, że potrafię.. przyjemność w najczystszej formie, do bólu logiczna, powtarzalna i DWUSTRONNA! 

Jedyny słaby punkt tego projektu??? Za szybko się kończy! :)

Oto moje Nellissimo!



 








Do niedzieli (25. 03. 2018) wzór oferowany jest w sprzedaży z 15 % zniżką.

W czasie testu powstała masa przepięknych interpretacji tego wzrou, i przyznaję, nie ma nieudanych! Wszystkie są cudne, niektóre jeszcze większe niż orginał, lub bardziej soczyste i wyraziste w kolorze, ale fantastyczne są wszystkie! Zresztą, co ja wam będę opowiadać.. Zaglądnijcie do galerii projektów testowych, żeby się przekonać! 

Ja wracam do dziergania i pisania.. Bo coś się spisuje.. i coś się niebawem nowego testować zacznie.. 

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę Wam fantastycznego weekendu! Co prawda bardziej on zimowy niż wiosenny się zapowiada, ale to zawsze jest świetny pretekst, żeby się pod ciepłą wełnianą robótką schować i by do cieplejszych dni przeczekać ;) 

Buziaki! 

Miłego dziergania!!! :* 

czwartek, 8 lutego 2018

Wild Grass w klasycznym wydaniu.

Tuż po wydzierganiu mojego pierwszego Wild Grass (klik) dotarła do mnie paczka z wyczekiwanym dobrem, zupełna dla mnie nowość wśród włóczek, czyli Ulysse od De Rerum Natura. Idealna do wykorzystania w żakardach, długo nie musiała czekać na przerobienie, bo właściwie w locie rozrysowałam i zaczęłam dziergać Timanfaya (klik i klik). Trwało to chwilę zanim go skończyłam, ale już w trakcie zaświtała mi myśl, że w moim pierwszym wild grass-ie przydałoby się golfowe wokół szyi otulenie. Radziłam sobie z tym okazjonalnie, wypożyczając od Połówka wydziergany dla Niego komin z rozcięciem, w idealnie pasującym odcieniu, niczym węgiel czarnej puszystości (może kiedyś uda nam się obfotografować to Wam zademonstruję). Ale żal mi było dla potrzeb chwili rozbierać męża i narażać go na wyziębienie ;) Dlatego w trybie ekspresowym zabrałam się za drugą wersję tego samego swetra, dodając właściwie tylko golf. 

Podobnie jak w Timanfaya, i w tym swetrze, karczek to jedyne zdobienie całej dzianiny, chociaż nie bez znaczenia jest zastosowana w nim konstrukcja. Usytuowanie grafiki pozwoliło jeszcze dodatkowo zwiększyć komfort noszenia przez raglanowe, tak lubiane przez wielu, kształtowanie ramion w dolnej części karczku, a połączenie raglanu z rzędami skróconymi, zapewnia, że wzór umiejscowiony jest na ramionach dokładnie tam, gdzie powinien. Sweter ten ma jeszcze kilka cech wspólnych z moim ostatnio opublikowanym projektem, podobnie jak Timanfaya, wild grass powstaje od środka, zdobny karczek dziergany jest od jego dolnej krawędzi w górę, reszta swetra w przeciwnym kierunku. Sweter ten również bazuje na nierównym podziale pleców z przodem, nieco dalej posuniętym, bo stopniowo przyrastającym wraz z wielkością rozmiaru (najmniejsza różnica występuje w rozmiarze najmniejszym, największa, w największym). 

Ten projekt to taka moja perełka, duma i chluba, wszystko w nim ma swój głęboki sens i zastosowanie, wszystko w nim jest przemyślane i bardzo funkcjonalne. I jak test tego projektu pokazał, fantastycznie nadaje się do zabawy kolorem. Wystarczą dwa ulubione odcienie, kontrastujące ze sobą w mniejszym lub większym stopniu, jednokolorowe lub melanżowe, i właściwie sweter sam się dzierga! A dzięki różnym technicznym triczkom w karczku, nie nudzi się ani trochu.. Jest i akcja i przygoda, jest też wyciszenie i morze prawego.. A wszystko to napędzane jest myślą noszenia swojego swetra niebawem, idealnie skrojonego na potrzeby każdego. 


Wzór na ten projekt właśnie został dodany do mojego sklepiku na ravelry (klik). Na chwilę obecną tylko w języku angielskim, ale ponieważ prace nad jeszcze dwoma tłumaczeniami trwają, mam dobrą wiadomość dla tych z Was, które wolą dziergać w języku polskim. Takie tłumaczenie będzie. Kiedy? nie potrafię powiedzieć, ale mam nadzieję, że już wkrótce (jeśli zostanie dodane, na stronie projektu na ravelry pojawi się stosowna adnotacja i polska flaga w prawym rogu). 

Serdecznie Was zapraszam na moją drugą, lepszą bo wzbogaconą wersję w najulubieńszym czarno - białym zestawieniu!  

Oto Wild Grass:







Pozdrawiam serdecznie! i życzę Wam leciutkich drutów :*

niedziela, 4 lutego 2018

szczęście...

Patrząc wstecz, z tej prawie 36 letniej perspektywy (tak! wiem! 36!!!) nie mogę wyjść z podziwu nad tym, jak złudna bywa pogoń za szczęściem.. Całkiem niedawno wpadła mi w oko animacja, demonstrująca pogoń za tym, co zasadniczo według wszystkich dookoła, szczęście zapewnić powinno.. Sukces zawodowy i kariera, pieniądze, wakacje w tropikach, fura najlepiej bez dachu i to czerwona, najdroższe i najlepsze gadżety, znów pieniądze, one się przydadzą jak zdrowia zabraknie.. pędzimy w pogoni za tym wszystkim, depcząc innych i wszystko co nam stanie na drodze.. byle mieć.. mieć więcej.. 

Mam dużo, mam za dużo, mam znacznie mniej niż kiedyś myślałam, że w tym wieku będąc, posiadać  będę, ale to wciąż dużo więcej niż tak naprawdę potrzebuję. Bo potrzebuję tak naprawdę nie wiele.. Zdrowia drogiego, dachu nad głową, ciepłego ramienia kochanej osoby, i wełnistego otulenia. To wystarczy, żeby czuć gdzieś na dnie splotu słonecznego magiczne ciepełko, dzięki któremu chłody życia mnie nie dotykają dogłębnie, zaledwie muskając po powierzchni.. Wszystko co mam, mam pożyczone, kiedyś oddam, i ten kawałek podłogi wynajęty, i to zdrowie, i pewnie to ramię najukochańsze oddać będę musiała.. ale z jednym nie wyobrażam sobie rozstania! 

Wełny potrzebuję niczym tlenu i wody, czystej, naturalnej, surowej, ciepłej, jedwabistej, lejącej, ona mnie otula, ona mnie strzeże, ona mnie chroni! Jaka to radość wydziergać sobie bańkę wełnianą, skafander, wylinkę, z której wyjść się nie zamierza, w której jest ciepło i przytulnie niczym w domu.. 

Gromadzę szczęście, niczym wróżka, zaklęte w splotach sznura.. a każde jest niczym widokówka, wspomnienie chwili, kiedy w magicznych okolicznościach powstały. Momenty, tylko tyle mamy tak naprawdę.. tylko tyle.. ale ile ich musiało być by one wszystkie, te moje dzianiny, powstały?! 










Wiem, że życie bywa niczym aura w lutym, surowe, groźne, straszne, obezwładniające.. Ale pamiętaj, w najmniej oczekiwanym momencie słońce zwróci swą uśmiechniętą twarz i do Ciebie. Ale póki ciemno zimno i źle.. podziergaj.. i wpleć trochę swojego szczęścia między prawe i lewe. Bo powodów masz więcej, niż Ci się wydaje, otwórz tylko oczy :) 


Serdecznie Was pozdrawiam i całusy ślę! :*

A.

czwartek, 25 stycznia 2018

Timanfaya

Timanfaya to sweter przygoda.. Wszystko zaczęło się od zwyczajnego pragnienia posiadania swetra z okrągłym karczkiem, w którym grafika nie będzie "dziewczyńska". Od samego początku wiedziałam, że chcę sweter bez listków, kwiatuszków, zawijasków. Ma być symetrycznie, geometrycznie, najlepiej na trzy kolory. Ma to być sweter wygodny, luźny, doskonały do ubioru warstwowego i do noszenia na koszulę, ale również samodzielnie. Już jakiś czas temu zauważyłam, że niczym morska plaża w czasie przypływu-odpływu, mniej mnie jest podczas sezonu letniego, i bywa, że więcej zimą, dlatego od razu założyłam, że duży luz jest mi na zapas potrzebny. Ale nie jest to dzianina typowo oversizowa. Timanfaya ma dokładnie tyle luzy by czuć się w niej komfortowo niezależnie od okoliczności.. 

Jest to też sweter eksperyment.. Jako dumna właścicielka biustu (która z nas nie jest?) borykam się w swetrach z okrągłymi karczkami z technicznymi aspektami dzianiny dzielonej dokładnie na pół. Mnie taki podział, gdy rękawy umiejscowione są dokładnie w połowie dzianiny, wyjątkowo nie służy, ale o tym w szczególe może innym razem.. W tym projekcie całkiem celowo zastosowany został nierówny podział przodu i tyłu, który potem zgubiony imituje wcięcie w talii. Tak mi się spodobał rezultat, że poszłam nawet dalej w tych eksperymentach i naprawdę powiem Wam, że to robi różnicę! 

Detale.. Morze ściegu gładkiego oddzielone zostało od ściągaczy małą zakładką.. Okrągły karczek kształtowany jest rzędami skróconymi a długie rękawy to moi ulubieńcy każdego swetra. 

Konstrukcja też jest dość nietypowa. Sweter dziergany jest bowiem od środka. Karczek powstaje od dołu do góry, reszta swetra w przeciwnym kierunku. 

Sesja zdjęciowa powstała w magicznym lesie oddalonym od mojego nowego miejsca zamieszkania o kilka minut jazdy samochodem.. Zdjęcia zrobiliśmy późną jesienią w mglisty i szarobury dzień.. Ale powiem Wam, że po tych latach spędzonych w towarzystwie drzewostanu iglastego doceniłam piękno prawdziwej liśćmi ubarwionej jesieni.. Pięknie było i pięknie będzie znów za chwilę gdy zawita wiosna.. 

Wracając do tematu zasadniczego, zapraszam Was na krótką fotograficzną prezentację :) 

Oto moja Timanfaya: 










Test tego projektu to była prawdziwa próba charakteru dla moich Testerek! Ponieważ popełniłam konstrukcyjny i kardynalny błąd, niektóre z nich próbując pomóc mi rozwiązać problem techniczny, dziergały karczek wielokrotnie, nawet druty przy tym łamiąc.. Wdzięczna jestem Im, Wam, niesłychanie za to jak podczas testów okazujecie projektantowi serce i cierpliwość, służycie radą i wsparciem! Niezwykłe to było doświadczenie, i tak naprawdę ten projekt jest właściwie dziełem wielu. Gdyby nie Wy, Timanfaya nie byłaby tak idealna, jak jest teraz! Dziękuję Wam za to bardzo :* 

Dumna jestem z projektów testowych tak bardzo, że aż mi się oczka skrzą jak je wszystkie razem oglądam. Mam nadzieję, że galeria projektów już wkrótce się powiększy i razem ze mną będziecie mogli zobaczyć wszystkie cudowne wersje kolorystyczne, jakie w czasie testu zmalowały dla mnie Testerki! 


Wzór objęty jest aktualnie działającą promocją, w której przy zakupie 4 lub większej ilości moich wzorów podczas jednego zakupu, cena jest automatycznie o 20% obniżona (pamiętaj by wrzucić wszystkie wzory - 4 lub więcej, do koszyka zanim rozpoczniesz procedurę dokonywania płatności!) 

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego dziergania! :* 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...