niedziela, 15 grudnia 2013

Komplet drutów KnitPro: Nova Metal Deluxe set


Parę miesięcy temu, bodajże z początkiem maja stałam się szczęśliwą (wtedy) posiadaczką całego zestawu drutów KnitPro NOVA, czyli z metalowymi drutkami, Deluxe, czyli od rozmiaru 3.5 wzwyż aż do 8.0.
Chodziłam koło nich dość długo zanim ostatecznie zdecydowałam się na zakup. Mam już niemałą kolekcję drutków na żyłkach firmy ADDI, które uwielbiam, nie ważne jaki rodzaj, a testowałam i te ze złota żyłką, i z ostrymi końcówkami, i trochę tego rozstania z przeze mnie już sprawdzoną marką się obawiałam. Ostatecznie zadecydowała opinia jednej ze sprzedawczyń w sklepie z dzianiną. Powiedziała mi wtedy, że komplet "click" Addi, nie dość, że jest duuuużo droższy to jeszcze ten system łączenia żyłek z drutem pozostawia wiele do życzenia, ponoć KP jest pod tym względem lepsze. Wyszukałam sprzedawcę na ebayu, dobrałam do kompletu parę żyłek więcej, i po krótkim czasie oczekiwania cieszyłam się z paczuszki jak dziecko.

No i się zaczęło...

Po pierwsze, wymiary żyłek to jakaś totalna porażka, nigdzie nie znalazłam wcześniej informacji, że wymiar żyłki to tak naprawdę żyłka plus druty, czyli jeśli chcecie nabyć żyłkę o długości 40 cm, będzie miała ona długość 22cm. Może to i powszechnie wiadomo, ale ja nie wiedziałam i nie powiem, wściekłam się jak nie powiem co, bo przecież żyłka 40cm miała by u mnie gigantyczne zastosowanie (na wieki odkładane rękawy), a już z 20cm mam problem. Bo co mam z tym zrobić??
Ok, pomyślałam sobie wtedy - moja wina, nie sprawdziłaś, nie znalazłaś, nie ma co się czepiać. Zagryzłam zęby i przystąpiłam do testów. Same druciki na pierwszy rzut oka bardzo przyjemne, żyłki też, pomyślałam wtedy będziemy się z KP przyjaźnić. 

Idealne połączenie gwintów z drucikiem bez przeszkód pozwalało przesuwać po nich każdą, nawet delikatną dzianinę. Zaczęłam po kolei rozpakowywać żyłki. Oczom moim ukazała się jedna - różowa, która była tak porysowana w okolicach gwintu, że mogłaby spokojnie uchodzić za taką, co to paszczę mojego Kota wcześniej spotkała. Ale to było raczej niemożliwe, bo właśnie ją świeżo wypakowałam z woreczka. Kolejna gorycz do przełknięcia... pech - pomyślałam. Nie miałam już jednak żadnych wątpliwości co do tego, że z tymi żyłkami będzie kłopot. Niedługo musiałam czekać, podczas pierwszych testów z jednej żyłki zsunął mi się gwint, niemożliwe jest założenie go na żyłkę z powrotem, a nawet jeśli mi się to uda - to zaraz spada, chyba do hazardzistów się raczej nie zaliczę, bo wizja lecących 300 oczek z włóczki lace z drucika, bo mi się gwincik wysunął wywołuje u mnie nie tyle zwiększenie poziomu adrenaliny we krwi, co chęć mordu. No nie da się na czymś takim pracować!
Wściekłam się po raz kolejny, i jak to zwykle ja tylko potrafię, znalazłam sobie przyczynę - kolor różowy jakiś felerny jest. I tak żyłam w tym przeświadczeniu do dzisiaj, kiedy to ta sama sytuacja zdarzyła mi się tym razem z żyłką  w kolorze czarnym.
A oto dowód:


Widać? widać, żyłka sobie, gwint sobie... No nie powiem, co mnie yhmyhm..... zalało. I tak się zastanawiam, czy to mnie się taki cholerny bubel trafił, czy to jakaś stała kiepska jakość zestawu, że niby marka ma już renomę wyrobioną to sobie może pozwolić na bubla, albo bo produkt do mas skierowany, że niby do wszystkiego, a jak coś jest do wszystkiego, to wiadomo...?! Bo przecież te druty ponoć dobre... no to o co chodzi?? Bo jak na zwyczajny pech to tych felerów w jednym zestawie trochę zbyt wiele. Niby wszystko ładnie, gwinty dopasowane, druciki fajne, ale co z tego skoro te żyłki to jakaś totalna porażka? przecież tak się nie da dziergać... 

Na opakowaniu z żyłek czytam : "For those who love to knit" (Dla tych co kochają dziergać).
a świstak siedzi i zawija w te sreberka..........

A wy jakie macie doświadczenia z tą firmą? 


52 komentarze:

  1. Współczuję ogromnie!
    A zamawiałaś z jakieś pasmanterii czy od prywatnego sprzedawcy?
    Ja kupiłam dwie żyłki i dwa komplety drutów w e-dziewiarce. Wszystko super. Nawet nie sądziłam, że żyłka może odczepić się od gwintu.. Może ktoś sprzedawał jakieś "trafione"?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenko, prawdę powiedziawszy nie rozumiem argumentu, że w pasmanterii lub sklepie internetowym przy pasmanterii ten produkt ma być lepszy od dostępnego na ebay. Wiele razy kupowaliśmy tu w Niemczech korzystając z ebay'a i nigdy jeszcze nie przejechaliśmy się na takim produkcie. Sprzedawca u którego kupowałam ma w swoim asortymencie gigantyczne ilości akcesorii tej firmy i równie niebotyczną ilość pozytywnych komentarzy i nie wydaje mi się, żeby to była jego wina. Ale wszystko jest możliwe...

      Usuń
    2. Hmy, no tak, masz rację. Nie słyszałam jeszcze o czymś takim, narzekano na odkręcające się żyłki, na to, że za mało elastyczne, że druty za ostre. Ale o wypadających nic. I do tego obie Ci się zepsuły! Przypadki chodzą po ludziach ale, żeby aż tak?
      I pewnie nie przekonasz się już to knit pro, wcale się będę dziwić. Opakowanie było nieruszone? Pisałaś, że był też porysowane. No coś tu śmierdzi:)

      Usuń
    3. Nie, dlaczego, drutki pierwsza klasa, gwinty pierwsza klasa, tylko żyłki są... niedorobione, ale nie skreślam firmy. Coś w tym musi być, że wszyscy chwalą,a ja się przejechałam, może felerna seria, może dlatego, że kupiłam niedawno i produkt się w porównaniu do pierwszych zepsuł, wszystko jest możliwe.

      Usuń
  2. Ja zaczynałam od kompletu Hiya-Hiya w rozmiarach od 2,5 do 5,0, o których niektóre znawczynie pisały, że to mercedes wśród drutów. Owszem, drutki świetne, idealnie gładkie połączenie na styku żyłki i druta (w KP jest ciut gorzej), ale trzeba pilnować dokręcenia żyłki, bo się lubi wykręcić, trzeba to co jakiś czas poprawiać... i właśnie zdarzyło mi się to w trakcie dłubanej w pocie czoła pierwszej mojej chusty z lace... kilkaset oczek z ażurami na żyłce, a tu żyłka umyka w siną dal... Sprułam wszystko w cholerę. Potem były mi potrzebne grubsze rozmiary, a wolę akryle, więc nabyłam Knit Pro - najpierw druty zespolone z żyłką na stałe, ale przy mocniejszym pociągnięciu żyłka wyrwała się ze skuwki i nie dało się jej elegancko wepchnąć ponownie, tak że druty zostały tylko jako awaryjno-zapasowe. Kupiłam więc KP do łączenia oraz żyłki (już ze świadomością, że z tą długością to lipa, bo i wyczytałam to gdzieś i sama widziałam na HH). Może nie mam przemysłowego przerobu, ale kilka kompletów zimowych, czapki, otulacze i sweter wydziergałam, i powiem szczerze, że jestem bardzo zadowolona z KP. Przede wszystkim z wynalazku jakim jest klucz do dokręcania żyłek, bo jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby w KP żyłka się wykręciła samowolnie, czy choćby poluzowała. Odpadanie gwintu w ogóle mi się nie zdarzyło, obejrzałam swoje żyłki i wszystkie porządnie wygladają, wszystko się trzyma jak należy, a żyłki i druty gładziutkie. Naprawdę jestem ich fanką :).. Kupowałam w jednej ze znanych pasmanterii internetowych, może Twój sprzedawca z ebaya miał wybrakowany towar z jakiejś przeceny...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się sama teraz zastanawiam... bo moją przygodę z wyrwaną żyłką tłumaczyłam sobie zbyt mocnym pociągnięciem (kilo dzianiny na żyłce, obracałam całość i pociągnęłam drut tak, że wszystko zawisło na żyłce, no to się wyrwała...) - i było to w przypadku drutów połączonych z żyłką na stałe. Teraz dopiero myślę sobie, że może faktycznie to jakiś defekt powszechniejszy w KP...??

      Usuń
    2. Mnie się jeszcze nigdy nie zdarzyło, żeby żyłka mi się wysunęła z drucików Addi na stałe zmontowanych, może coś w tym jednak jest, że to powszechne dla KP...?
      Daleka jestem od hejtowania, długo się zastanawiałam czy w ogóle o tym pisać publicznie, ale dzisiaj czara się przepełniła...

      Usuń
  3. Używam KP do łączenia i dotychczas nie miałam kłopotu z żyłkami. Jeśli żyłki da się włożyć do skuwki z gwintem, to można spróbować skleić je klejem typu Kropelka. Takiego kleju używała moja koleżanka produkująca biżuterię do łączenia metalowych (srebrnych/srebrzonych) zapięć z rzemieniami, itp. w naszyjnikach.

    Pozdrawiam,
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam, powinno pomóc:)

      Usuń
    2. Dzięki za propozycję, ale nadworno inżynier przestrzega (do chemika mu daleko, ale...), że ta żyłka od chemii z Kropelki może się się tylko usztywnić.
      Ale jak mam wyrzucić, to równie dobrze mogę spróbować :)

      Usuń
  4. Używam KP z dokręcaną żyłką. Nie zdarzyło mi się do tej pory, aby żyłka wypadła z gwintu. Bardzo sobie chwalę tę firmę i mam spory zapas drutów różnej wielkości ( drewnianych i karbonowych). Może trafiłaś na jakąś felerną partię?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, nie przeczę, ale złość się we mnie jednak gotuje, bo to jednak marka, którą wszystkie dziewiarki chwalą... a tu taki feler.

      Usuń
  5. No to chyba rzeczywiście na jakiś felerny komplet trafiłaś. Jak od paru lat używam KP i w sumie jestem zadowolona. W sumie, bo jednak nie do końca, gdyż albowiem zdarza się, że w czasie robótkowania potrafi się poluzować żyłka. Dokręcanie pomaga na trochę. Być może gwinty się wyrobiły albo co? Natomiast nigdy nie przytrafiło mi się to co Tobie, że gwint zleciał z żyłki. Raz jeden też się trafiło, jak dokupiłam żyłkę, że nie można było z jednej strony drutów dokręcić. Natomiast z tą długością żyłek to faktycznie, można się "przejechać" Chyba tylko w jednym sklepie internetowym widziałam czytelną informację, że podawana długość to razem z drutami jest. No i drewniane KP lubią się łamać :-(. Jednak pozostaję im wierna ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli i Tobie trafił się felerek, tylko tym razem w gwincie?
      No nie wiem, jak to ugryźć, nosze się z zamiarem napisania do bezpośredniego przedstawiciela tutaj w Niemczech tej marki, może trafiłam na jakąś identyczną z oryginałem podróbę, i to nie jest wina marki, ale nie ukrywam, rozczarowałam się okrutnie. A szkoda, bo naprawdę pomimo tych pechowych żyłek - jakość drucika i gwinta sama w sobie mnie zachwyciła, o kluczyku nawet nie wspomnę. No ale co z tego, że gwint świetny skoro jego mocowanie na żyłce wadliwe?

      Usuń
    2. No tak, i nie jestem chyba jedyną, której potrafi się drut rozkręcić - wnioskuję na podstawie rozmów z innymi dziewiarkami. To jest denerwujące, ale trochę bezpieczniejsze niż w rozwiązaniu addików - bo jest czas, żeby dokręcić drut (bo od się tylko trochę luzuje, nigdy do końca się nie rozkręcił - ale denerwuje, ponieważ oczka się klinują w tym prześwicie)
      Dokręcam druty do żyłek z użyciem kluczyka, żeby nie było.

      Usuń
    3. Moja Przyjaciółka, której pod wpływem pozytywnych emocji poleciłam tę firmę, nabyła całkiem niedawno zestaw chunky i sobie chwali, choć też miała ponoć problem z niemożliwym do zakręcenia gwintem w jednej żyłce. A co Ty zrobiłaś z tą felerną żyłką? oddałaś?

      Usuń
    4. Prawdę mówiąc nie pomyślałam o oddaniu. Żyłkę zostawiłam, czasami używam jej, jak przekładam oczka rękawa na dodatkowy drut. Zaślepka nie jest do końca dokręcona, ale też nie spada, więc w jakiś tam sposób żyłka jest wykorzystywana.

      Usuń
  6. Pierwszymi drutami z tych "lepszych" były właśnie KP i nic mi się nie przydarzyło niemiłego poza tym, że złamałam jeden akrylowy - chyba przesadziłam z ciężarem robótki i naciskiem :) A właśnie w Addi odczepiła mi się w drutach 2,5 żyłka od drucika. Tak więc reguły nie ma, takie rzeczy niestety czasami się zdarzają. Wiem, że można reklamować i problemu nie ma. A teraz marzę o komplecie Hiya-hiya, które są moim zdaniem najlepsze, bo leciutkie i jakieś takie poręczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, że się zdarza, ale nic nie poradzę, że emocjonalnie do sprawy podchodzę, bo pomimo wad opisanych naprawdę dobrze mi się na nich pracuje i po prostu mi ich szkoda. A na gwarancji oddać to chyba nie bardzo mam jak, nie wiem czy mam zachowany paragon, o samych opakowaniach nie wspomnę... no nie przewidziałam takiej sytuacji, że coś z nimi będzie nie tak :(
      A to Hiya-Hiya to tez ma zestaw ze zmiennymi drucikami jak Addi czy KP?

      Usuń
    2. Oczywiście Hiya-hiya ma taki zestaw i jest on zdecydowanie na mojej wishliście... W dodatku w HH żyłka obraca się przy drucie, a nie jest przykręcona na sztywno.

      Usuń
    3. Aaaaa... godna uwagi informacja, dziękuję Ci Makunko Droga :)

      Usuń
  7. z mojego kompletu knit pro jestem zadowolona- jedyny minus, ze sie lamia- mam drewniane i te ciensze nie sa na moje lapska- po prostu za delikatne...teraz czekam akurat na zestawik addi click- zobaczymy jak wypadnie porownanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaje się, że KP ma specjalnie twardsze z włókna karbonowego, które są ponoć bardziej wytrzymałe, próbowałaś ich może, bo ciekawa jestem opinii w tym temacie?
      W moich łapkach to się może metalowe jeszcze nie złamały, ale "dwójki" to już proste na pewno nie są ;)

      Usuń
    2. oj metalowe tez wyginam :d
      zastanawialam sie nad tymi karbonowymi, ale ze jako mezu zakupil mi szydelka( chyba tunezyjskie)addi click a w komplecie nie ma zylek, to postanowilam dokupic do nich pasujace druty z zylkami ;)... jak sie nie sprawdza, to pewnie kupie KP karbonowe ;)

      Usuń
  8. Taki komplet kupiłam sobie chyba ze dwa lata temu. KP mają bardziej ostre końce, niż addiki i po zachwytach nad addikami, których zgromadziłam sobie poważną liczbę (po dwa komplety w rozmiarze) - właściwie przerzuciłam się na KP. Zaletą są te ostrzejsze końce i bardziej elastyczna żyłka, co jest nieprzecenione, jeżeli robi się ciaśniej dzianinę, albo dwie skarpetki na jednym drucie na okrągło.
    Minusy: tendencja do rozkręcania łączeń (bez przerwy muszę tego pilnować); zdarza się niedoróbka na łączeniu, jakaś nierówność, która haczy włóczkę. Dokupiłam luzem żyłki, łączniki żyłek, końcówki. I tu przeżyłam podobne rozczarowanie, jak Ty z rozmiarem 40 cm (też nie wiedziałam, że żyłkę mierzono z drutami), który nie nadaje się do niczego, chyba że połączę go łącznikiem z drugą czterdziestką. Wolę robić na drutach z dłuższą żyłką, nawet ją przeciągać, aniżeli manipulować drutami z tak krótka żyłką (ręce mnie wtedy bolą i nie toleruję też takich krótkich końcówek). W tych dokupionych akcesoriach trafiła mi się żyłka (której nie sprawdziłam zaraz po otrzymaniu przesyłki) z gwintem, który za nic nie chce się dać wkręcić i dokręcić do druta.
    Konkludując: druty niezłe, świetnie się na nich robi (chyba szybciej, aniżeli na zwykłych), ale zdarzają się niedoróbki (niesprawny gwint, tendencja do rozkręcania, nierówności na łączeniu).
    Moja opinia dotyczy drutów metalowych KP - bo metalowe najbardziej lubię i tylko na takich robię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te krótkie żyłki są przeznaczone do specjalnych, krótszych drutów, widziałam na zdjęciu - one są jeszcze dodatkowo lekko zakrzywione w pobliżu łączenia z żyłką, żeby można było robić na okrągło jakieś małe rzeczy, np. czapki, bez potrzeby kombinacji z magic loop albo drutami skarpetkowymi.

      Usuń
    2. Antonino, Twoja opinia bezcenna jest, czyli okazuje się, że to nie tylko ja mam pecha i to nie tylko jedna taka niedoróbka się trafiła. Smutne to jest, bo przecież tyle dziewiarek chwali sobie tę markę, pytanie czy to pewna stała tendencja jest i te druciki się faktycznie pogorszyły, czy to felerne pojedyncze egzemplarze tylko?
      Podobne mam wrażenia, polubiłam się z tymi drutkami, na tyle mocno, że odłożyłam na bok inne, i naprawdę z ciężkim sercem się skarżę, bo w ręce leżą świetnie, a gwinty mnie urzekły precyzją wykonania, no ale..

      Usuń
    3. Kaliope, nie wiedziałam, że są to żyłki do specjalnych drucików, nie znalazłam takiej informacji, ale też wtedy nie szukałam.

      Usuń
    4. Kalliope - ja wiem, że są takie krótkie druty do robienia małych rzeczy na okrągło - zresztą nie lubię takich drutków, źle mi się nimi robi. A żyłki 40 cm można łączyć dowolnie. Mnie chodziło tu o tę uwagę, że nie informuje się klienta o tym, że liczy się długość żyłki z drutem, a nie samej żyłki.

      Usuń
  9. mam kupiony caly zestaw we wszystkich rozmiarach knit pro ze zmiennymi zylkami :)...skarpetkowe tez :)
    ...pamietam, ze moja Mama malo nie zeslabla jak uslyszala ile za nie zaplacilam :p
    ...ostatnio po trzech latach w jednych 2,5 stalych ukrecila mi zsie zylka przy drucie :)...no , ale po trzech latach to miala prawo :)
    ...wiele powstalo udziergow na tych moich drucikach drewnianych :)...gdyby nie one nie dziergalabym dzisiaj ;)
    ...ostatnio dokupilam 2,5 i 3 :)
    no i w 3 rusza sie zylka w koncowce metalowej ;)....
    ....po prostu mozna miec pecha....w super drogiej wloczce za grube pieniadze, tez czasem guzelki w srodku motka znajdujemy :p....mysle, ze pechowo trafilas :)
    ....a do producenta mozesz napisac :)
    ...natomiast nigdy mi sie nie odkrecily ;)...widocznie mam sile w lapkach ;)
    ..pozdrawiam wieczornie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pończosznicze też mam, świetne są, leżą w łapkach jak ulał, i są idealnie ostre na moje potrzeby, ale też metalowe wzięłam, bo jakoś tak do metalowych przywykłam.

      A jak długo masz ten komplet drucików? bo ja sie jeszcze zastanawiam, czy to aby nie feler nowszych partii, tak jakby sam proces produkcyjnych w porównaniu do tych powstałych przed laty się pogorszył...

      Siła w łapkach - dobra rzecz, ale mam nadzieję, że oszczędzasz te swoje "schorowane" i biedne łapki :))
      Odpozdrawiam cieplutko:)

      Usuń
    2. ten komplet mam juz trzy lata :)...i jest to mozliwe, ze po prostu teraz firma zaczyna olewac jakosc :p
      ...lapki musze oszczedzac, bo mi daja popalic ;)....a tu Swieta za pasem ;)
      ja mam ponczosznicze takie krotkie ;) 10 cm ....maz sie smieje, ze robie na wykalaczkach :)

      Usuń
  10. Ja swego czasu (ok. 2 lata temu) kupiłam na e-dziewiarce pięknie zapakowany zestaw drutów KP, no i pewnie też udało mi się trafić felerny zestaw. Żyłki wychodzą z gwintów, z zestawu 14 drutów zostały 3 kompletne, reszta połamała się. W trakcie dziergania drutu odkręcają się na gwintach. Kilka razy w trakcie dziergania spadła mi połowa oczek i teraz już się pilnuję i chwila sprawdzam gwinty i dokręcam, co jest denerwujące. Podpowiem Ci, że żyłki wklejałam kilka razy kropelką i na jakiś czas trzymają. Mamy pecha!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwidoczniej mamy pecha, a co zrobiłaś ze swoim kompletem? oddałaś może na gwarancji?

      Usuń
    2. No nie oddałam, były już po gwarancji. Będąc w Poznaniu dokupiłam w "Fastrydze" kilka kompletów drutów, żyłki jako tako funkcjonują. No i dziergam...... Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  11. Mialam podobny problem z zylka kp. Zglosilam to sprzedawcy, wyslalam zdjecie (to byl sklep internetowy) i przylano mi nowa zylke. Wiem, ze wymieniaja tez zlamane druty. Zapytaj, moze i Twoj pechowy kabel uda sie wymienic. Swoja droga, to wcisnelam na sile moja wysunieta koncowke i tak mocno sie zaklinowala, ze teraznie moge jej nawet wyjac, dzieki czemu moge dalej dziegac na uszkodzonej zylce.
    Z drutow jestem bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za radę, prawdopodobnie tak właśnie zrobię :)

      Usuń
  12. To ja też dorzucę swoje trzy grosze,otóż mam metalowe i drewniane i nawet karbonki ostatnio kupiłam,mam też addi. Generalnie nie nrzekam a raczej sobie chwalę,ale chciałam dodac,że kupowałam większośc dośc dawno ; 2-3 lata temu. Nie kupowałam kompletów tylko po kilka par. W ciągu tych lat dokupowałam również inne druty i żyłki i łączniki. W tym czasie dwa drewniane mi się złamały,z jednego wykręciła mi się skuwka i myślałam,że to ja za mocno je dokręciłam. Zdarzało mi się też,że odkręcały się żyłki,zdarzyło się też ,że nie mogłam dokręcac drutów do żyłki,bo coś z gwintem nie tak było,zdarzyło się również i tak,że haczyły bo były nie dośc gładkie. Ale i tak na razie nie zamierzam zamieniac na inne:) To tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo cenna opinia, bardzo za nią dziękuję :)

      Usuń
  13. Ja posiadam zestaw drutów akrylowych KP. Z żyłek spadają gwinty, kilka drutów już się połamało :( Dokupiłam brakujące druty, tym razem już metalowe, ale z kolei one odkręcają się z gwintów i muszę dokręcać je co każde okrążenie. Dlatego też wróciłam do swoich starych Addików, z żyłką przymocowaną na stałe, a po KP sięgam tylko w ostateczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem ten "powrót", absolutnie, moje pierwsze porządniejsze druciki to były własnie addiki, i powiem szczerze że pomimo tego, że ich nie oszczędzam mają się świetnie. A KP mnie po prostu - podobnie jak Ciebie rozczarowały. Bardzo dziękuję za tę opinię i pozostaje mi tylko żałować, że Was nie zapytałam o taką właśnie opinie zanim zakupiłam swój komplet.

      Usuń
  14. Próbowałam napisać wczoraj ale jak mi trzeci raz zżarło komentarz to odpuściłam. Mnie się raz zdarzyła żyłka z zepsutym gwintem ale jakoś dziwnie bo nie wkręca się tylko w niektóre druty. Nigdy nie kupowałam w zestawie, zawsze pojedynczo druty metalowe i żyłki. Ale i tak z reguły robię na Addikach, jakoś bardziej mi pasują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ten znikający komentarz to wina mojego bloga?

      Ja chyba tez zrobię powrót do Addi, albo będę kupować żyłki, aż trafię na te niewadliwe - bo bardzo się polubiłam z drutkami z KP.

      Usuń
  15. Kilka lat temu (3?) zaczęłam przygodę z KP od kompletu akrylowych. W przysłanym zestawie jedna czwórka miała "odgryzione" ze dwa milimetry czubka. Od razu napisałam do pasmanterii internetowej, w której kupowałam, i dosłano mi parę bez felerów. Niedawno podczas roboty (nad Obsidianem :) ) rozpadł mi się na dwie części jeden drucik (akrylowy) w rozmiarze 3,5 mm. To jeden z bardziej eksploatowanych przeze mnie rozmiarów, więc uznałam, że się wysłużył i tyle. Poza tym widzę w moim komplecie same zalety. Przede wszystkim doceniam ostre czubki, bo przerabiam raczej ścisło. Wszystko porządnie się dokręca, żadne gwinty (odpukać!) nie wychodzą z żyłek. Od czasu nabycia kompletu dokupuję czasami inne rozmiary i dublety najczęściej używanych (niekoniecznie akrylowe, mam też pojedyncze sztuki drewniane i metalowe). Dokupiłam też kilka żyłek, baaardzo długich, i łączniki. Oraz druty ze stałym połączeniem w rozmiarach niewielkich (2, 2,5 mm). Mam ponadto skarpetkowe karbonowe. Niektóre elementy kolekcji służą napawaniu się, ale część jest intensywnie użytkowana. Jeśli miałabym się czegoś czepiać, to nieidealnie gładkiego połączenia na linii metal-plastik w drutach skręcanych. Niemniej nie jest to problem na tyle poważny, by rozszarpać nitkę - lekko ją tylko zaczepia. W sumie jestem na tyle zadowolona, że jak dotąd mnie nie ciągnie do próbowania produktów innych firm. Współczuję takich atrakcji zapoznawczych z KP...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo to cenna opinia, dziękuję.
      Szczerze Ci powiem jeszcze całkiem mnie do siebie nie zniechęciła ta firma, bo gdyby nie rozczarowania o których wspomniałam pracuje mi się na nich doskonale, tylko taki niesmak pozostał....

      Usuń
  16. Przepraszam, że tak anonimowo dorzuce swoje trzy grosze, ale nie mam bloga ani konta gmail. Z zapartym tchem przeczytałam całego bloga od samego poczatku. Autorka poza oczywistym talentem bardzo rzeczowo przekazuje swoja wiedze. Ja swoj metalowy komplet upolowalam zaraz po premierze w edziewiarce (3 lata? musialabym poszukac nie pamietam), pozniej dokupywalam mniejsze rozmiary ze stala zylka, klika zylek luzem, laczniki, a w planach jeszcze drewniane i karbonzy. Dziergam naprawde duzo, drutki nie leza wiec bezczynnie. Dodam jeszcze, ze pierwsze drutki to byly addiki, ktorymi wtedy po przesiadce z ze starych nonejmow bylam zachwycona. Jednak moja miloscia od pierwszego oczka sa knitki. Maja ostrzejsze od addikow koncowki (nie potrafie juz robic na tepych) i ciensze, bardziej elastyczne zylki (wazne przy magic loopie). Nigdy nie wypadla mi zylka z gwintu, ale widze ze to sie zdarza i widze ze wiele dziewiarek skutecznie je reklamuje. Nierowne polaczenie mam w jednej zylce, ale nie az tak zeby przeszkadzalo. Pierwsze robotki doprowadzaly mnie do palpitacji, gdy rozkrecala mi sie zylka jak innym. Dlatego wazne jest dokrecanie, na metalowym drucie dlon sie slizga i nigdy nie dokrecimy odpowiednio mocno. Jest na to prosty sposob - w jedej dloni kluczyk a w drugiej trzymamy druta przez kawalek gumy (u mnie wycinek z gumowej rekawczki) lub silkonu. Zero wpadek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda opinia w tym temacie jest ważna, nie ważne czy anonimowa, ja najwidoczniej miałam wielkiego pecha.
      Dziękuję za nią i pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  17. Witam. Ja też dorzucę swoje trzy grosze ;) Mam komplet KP de lux kupiony w renomowanym sklepie. Niestety jeden z gwintów jest nierówny i nie skręca się do końca. Powstaje w gwincie taka mała szparka, w którą wpada nitka włóczek typu lace. Innych wad w zestawie nie stwierdziłam, ale i tak niesmak do marki pozostał.
    pozdrawiam wloczkiwarmii.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie ten sam niesmak i mnie towarzyszy, wiadomo, niedoróbki każdemu mogą się przytrafić, ale jak się człowiek tyle pozytywnych opinii naczytał, swoje drutki zakupił i tak jak ja na na nich podobnie przejedzie, to bardzo rozczarowuje i negatywnie do całej marki nastawia.

      Usuń
  18. Moje drewniane KP póki co bez zarzutu (o ile dokręcę żyłkę kluczykiem). Sądzę, że teza o powolnym obniżaniu jakości ma w sobie wiele prawdy. Po co robić coś supertrwałego - rynek się nasyci i nie będzie zbytu. A buble trafiają się każdej firmie choć to nie są tanie druty i powinni się pilnować. Zła opinia idzie w świat bardzo szybko i wiele osób może się zniechęcić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nie tyle druty w całości rozczarowały, bo generalnie końcówki są bez zarzutu, i jeśli się żyłka nie rozwali to nic mi się nie odkręca i przyjemnie mi się na nich pracuje... ale te żyłki.. Na opinie dobrą lata się pracuje, i firma z pewnością zasługuje na te pochwały w jej kierunku, ale nic na to nie poradzę, że moja opinia jest tą wątpliwą jakością podyktowana.
      Za opinie Twoją i odwiedziny bardzo dziękuję :) i przyjemności podczas dziergania życzę!

      Usuń
  19. Mnie ta firma coraz bardziej zawodzi. Nie wytrzymuje próby czasu i dziergania. Z końcówkami żyłek to samo co u Ciebie.
    Cienkie druty akrylowe łamią mi się na złączeniu z metale. Drewniane jedne 3ki po pół motka złamałam. Krzywo umocowane były w metalu.

    Kupiłam melalowe, bo im na pewno nic nie powinno być. Niestety zauważyłam, ze po jednej chuście,zaczynają się delikatnie wyginać.

    A połączenia akryl metal strasznie przeszkadza mi w dzierganiu z moheru. Zakleszczają mi się tam oczka, ale ja ściśle dziergam raczej.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisz do mnie / Send me a message:

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *