wtorek, 4 marca 2014

Z placu boju...

Wiosna rozhulała się u nas na całego... stąd zastanawiam się ile spośród moich wełnianych udziergów zdążę zakończyć zanim zmuszona będę przerzucić się na lekkie bawełniane bluzki i sandałki - tego drugiego to już się naprawdę doczekać nie mogę :)

Pomimo najszczerszych chęci z drutków wciąż nie może zejść kilka wielce oczekiwanych przeze mnie sweterków, bo co chwilę i co rusz wynajduję w sieci nowe sweterki, albo nowe zlecenia, które wcześniejsze projekty spychają w daleką otchłań. Jak na złość, ravelry, jak każdą wiosną generuje co chwilę nowe potrzeby posiadania i włóczek i pięknych lekkich dzianinek idealnych na wiosnę i chłodne lato. Jak się przed tym uchronić? nie da się... trzeba dać się porwać, zbankrutować, odmawiać sobie innych przyjemności i gromadzić.. :) Przecież nikt nie powiedział, że na wakacje z prawdziwego zdarzenia trzeba jeździć każdego roku, prawda? 
Oczywiście żartowałam.. umiar, umiar i jeszcze raz umiar.. to jedyne co jest w stanie mnie samą przed sobą samą ochronić (a budżet domowy przed totalną bankrupcją ;) )

A zatem - oficjalnie i naprawdę szczerze zarzekam się, że niczego nowego nie zacznę dziergać, dopóki nie dokończę w końcu tego co mi tu i tam ostatnio zalega. A żeby być całkiem słowną - krótki reportaż z placu boju:

Pinky Inky ;)

Na pierwszy ogień idzie Inky autorstwa Marzeny znanej Wam z Wełnianych Myśli oraz Fotograficznych Czwartków. Załapałam się szczęśliwie na testowanie tego wzoru i piskam z radością, bo świetnie się przy nim bawię. Jeden z tych projektów winowajców, który całkowicie wyparł swoich poprzedników, które zalegają mi od jakiegoś czasu na drutkach. O samym wzorze cicho sza... poza tym że : MNIAM!:)


Kolejny sweterek, który czarująco mnie pochłonął na chwil kilka... i jak to się mogłam tego spodziewać spowolnienia dostałam już przy samych rękawkach... ale czas mnie goni - muszę! bo się uduszę! :)


Atelier nr1. czyli wersja mocno zbliżona do projektu samego - ani jednej modyfikacji nie popełniłam, co jak na mnie - bardzo to dziwne. Ale wiecie jak to jest, po co poprawiać cosia, który jest doskonały? Oczywiście i tu na przeszkodzie stoją rękawy, ale postanowiłam wziąć byka za rogi i tłukę oba jednocześnie... a przynajmniej próbuję, bo ostatnio więcej czasu sweterek spędza w torbie z UFOkami niż w łapkach...


Atelier nr 2., wersja mocno inna, dlaczego? Ponieważ jak się człowiek nastawi na dzierganie swetra wełną, której ma maluśko już w zapasach, a nieszczęśliwie się składa, że o tyle z mięsem sobie poradzić potrafię i cudownie je podczas gotowania rozmnażam - prawda Kasiu? ;) to niestety ale z wełną ten numer nie wychodzi. A zatem niedostatek wełny zmusił mnie do małej tu i tam modyfikacji, które, całkiem szczerze, świetnie zmieniły swetrzysko w lekką, wiosenną o bolerkowym kształcie narzutkę. 
I jak tu nie kochać Ateliera skoro tyle daje możliwości! :)

Tyle...
A co na Was swoimi niepokończonymi oczkami łypie z torby z UFOkami? 
Macie takie projekty, które leżą, kwiczą i czekają cierpliwie?

Ściskam Was i pozdrawiam :)




33 komentarze:

  1. Pamiętasz jak się chwaliłam, że projekt tylko jeden na drutach i jakie to fajne? No i koniec z tym. Nie liczyłam do robótek opuszczonych chusty, która czekała na lato z wykończeniem, ale teraz mam dwa swetry, szal, i komin (do prucia, jeszcze gorzej...) i już mi tak fajnie nie jest. Ale podjęłam ważną, życiową decyzję. Skończę Street to dopiero wezmę się za następny. No ale nie lubię jak mi z kosza wystają oczka na żyłce.. sumienie mnie gryzie;/
    No a Pinky jest piękne! Piękny kolor i w ogóle! Ach..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, pamiętam... ale to było dawno i se ne wrati;)
      Pozostaje mi tylko powiedzieć, że w miarę jedzenia apetyt rośnie :)
      Ciesze się że Ci się kolorek podoba... ja o dziwo też się z nim lubię ;)

      Usuń
  2. bardzo intrygujacy jest projekt paskowy kolorowy :)))))
    ..czekam niecierpliwie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeden rękaw i i kilka długaśnych rzędów dzieli mnie od jego zakończenia.. i wszystko same prawe.. chyba zwariuje!
      :)

      Usuń
  3. I tylko tyle??? I to w zasadzie tylko rekawy do dorobienia! To ja sie nie będę spowiadać z ufoków ale też po cichutku je wyrabiam:))) Ale rób najszybciej testową sukienkę dla Marzenki bo ja na wzór czekam bardzo! Kolor obłędny wybrałaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Ci dam tylko - to przecież aż nadto!...
      no wiem, że już bliżej niż dalej, ale u mnie rękawy to punkt, którego jeśli nie wykonam od razu (to trochę jak z piciem cebulowego syropu) i z zamkniętymi oczami, to mogę nigdy swetra nie skończyć.. oby nie tym razem :)
      Sukienka jak do tej pory rosła płynnie, teraz ciągle dodaję oczek i rundka to już nie rundka, ale rundzisko, stąd przyrost znacznie zwolnił, ale walczę :)

      Usuń
    2. Syrop cebulowy jest przepyszny!!!

      Usuń
    3. Marzena, zwariowałaś???!!!!! Przepyszna to jest czekolada a syrop cebulowy to obrzydlistwo najwyższej klasy!

      Usuń
    4. W życiu! Jak mi mama taki syrop robiła to byłam w siódmym niebie!:) Nawet jak już duża byłam, to sobie sama robiłam:)

      Usuń
    5. Marzenko - toż to o masochizm zakrawa...;P

      Usuń
    6. Marzena, mam dokładnie takie same doświadczenia jak Ty. Byłam w siódmym niebie jak "musiałam" ten syrop wypijać :)

      Usuń
    7. Ewa, dzięki za wsparcie! Zapraszam na syrop cebulowy:)

      Usuń
  4. mamy, mamy takie sterczące drutki tu i tam z kawałkiem robótki, która krzyczy "dokończ mnie!"
    ja zawsze robie 2 rękawy jednocześnie, ponieważ niejednokrotnie wprowadzam zmiany w schemacie - wtedy w obu na raz i nie musze nuz pamiętać.
    w moim przypadku najgorzej wychodzi mi zszywanie robótek - potrafię zrobić części dla dwóch kolejnych i tylko powiększać sobie kupkę do zszyzywania
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojejcia, zszywania też nie znoszę - kto lubi? do tej pory w szafie dwa swetry leżą nieskończone bo wymagały szycia:( Ale na szczęście mądre głowy wymyśliły swetrzyska metodą bezszwową :)
      Ściskam i witam serdecznie u siebie :)

      Usuń
  5. Ale cudne rzeczy dziergasz! Aż zazdrość bierze! Kiedy masz czas na to wszystko? Niesamowite. U mnie ciągle zima, czyli Lima na drutach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Wszystko zasługą projektantów z pomysłami :) ja tylko pokornie wykonuję ich instrukcje :) a te atelierki to się za mną chyba od grudnia ciągną, więc chyba jednak nie tak szybko mi to idzie ;)
      A czemu nie farbowanka? taka piękna Ci wyszła! i wiosenna :)

      Usuń
  6. Ja mam 2 projekty na drutach. Nie lubię mieć rozgrzebanych kilku projektów, bo czuję się wtedy poirytowana. Taka tam moja potrzeba do kontroli nad wszystkim zostaje zachwiana ;) Psychoanalityk by się przydał ;)
    Co jeden to ciekawszy projekt pokazujesz. I wszystkie na dość zaawansowanym etapie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale dlaczego?..
      A nie chciałabyś o tym porozmawiać?..
      Ale w czym problem?...
      :) Kasiu, sprawowanie kontroli wcale nie musi być złe... przynajmniej inwazja UFOków Ci nie groźna :)
      Ściskam :)

      Usuń
  7. Dużo się u Ciebie dzieje w dziewiarskim świecie, ja to jeszcze nigdy nie dziergałam dwóch swetrów na raz, chyba muszę spróbować :D
    Ja z ufoków mam tylko ogrodniczki, za które jednak się nie zabrałam, bo…, a już wiem czemu: bo nie! ;)
    Niech sobie jeszcze trochę poleżą, nie przeszkadzają mi jakoś wybitnie, tylko troszkę, ale jest to do przeżycia.
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I trzymaj się tego, Ewuniu, jak najdłużej się da! swetry dwa to już utrudnienie, a przy trzech albo czterech codzienna frustracja gwarantowana :) i drutków ciągle brak...;)
      Ogrodniczki? dziergane??? naprawdę????
      Ściskam równie ciepło :)

      Usuń
    2. Zatem posłucham Twojej rady, bo codziennie jechać na melisce nie dam rady ;), no ale jak patrzę na Twoje swetry, to mam ochotę poeksperymentować trochę z tą swoją lopi, a na drutach prawie zawsze jakaś lopapeysa leżakuje ;)
      Asiu, naprawdę ;) Wydziergałam sobie kiedyś ogrodniczki z wełny, są słodkie, ale wiszą na mnie i pogrubiają o co najmniej 4 rozmiary, muszę je trochę przerobić, ale jak już je wyciągnę ze swojej szafy, to jakoś zawsze coś innego jest do roboty ;)

      Usuń
  8. U lala dużo się u Ciebie dzieje i same piękne rzeczy :)
    U mnie też sporo na drutach i przez to mam zagwozdkę co dziergać i ostatnio nie dziergam wcale. Wiem, wiem to niewybaczalne, ale mam nadzieję, że jak odetchnę parę dni od drutów to będę dziergać ze zdwojoną siłą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przerwa nie jest zła... :) ja sobie czasem tez muszę zrobić jak mnie marazm dziewiarski dopada :) Ale właśnie, po takiej przerwie to się na drutki rzucam jak na lody - po diecie :)
      Ściskam :)

      Usuń
  9. O Inky pisałam już na ravlu, że bossska jest :)
    Drugi sweterei wygląda obłędnie - te cieniowania połączone z szarością - rewelacja po prostu.
    Atelier, sam wzór mnie nie porwał, ale tweedy kocham bardzo, więc Twoja wersja zapewne będzie cudna, bo przecież z tweedu ;)
    Atelier nr 2 kończ proszę szybciutko, bo ciekawam efektu końcowego tej narzutki :D
    UFOków osobiście nie posiadam, jedynie dwa trupy, które kwalifikują się do sprucia i ew. przerobienia, ale kiedy to nastąpi, tego nie wie nikt, więc sobie jeszcze poleżą w pudełeczku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, dzięki :)
      Cieniowanie zmiksowałam z granatem, ale zginął na tym zdjęciu. Atelierek to się albo lubi, albo nie znosi. Ja lubię, bo konstrukcyjnie mnie urzeka, prosty, ale nie do końca przewidywalny, i te detale.. i-cordziki... marzenie :) - no tak wiem, zboczenie mam na punkcie i-cordów :)
      Ale Ci zazdroszczę nie posiadania Ufoków! to by było fajnie.. ale cóż, sama sobie jestem winna, a ravelry nie pomaga jak na złość..:)
      Niech leżą, z pewnością pewnego dnia zaczną krzyczeć - spruj mnie! to się wtedy za nie zabierzesz :)
      Pozdrawiam cieplutko:)

      Usuń
  10. Projekty zapowiadają się ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, mam nadzieję, że je wszystkie zakończę niebawem :)
      Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny :)

      Usuń
  11. Tak, mam takie projekty - tyle, że to nie są projekty "druciane". Właśnie z powodu drutów cierpią moje projekty krzyżykowe i koralikowe. Caviś (zresztą obiecany koleżance) leży , kwiczy i mnie woła z daleka. Już mu obiecałam, że po skończeniu tego, co mam w łapkach obecnie, na pewno do niego powrócę. a przerabiany naszyjnik w róże, to nie wiem, kiedy się doczeka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doczeka się, doczeka... musimy sobie tylko wyhodować dodatkową parę rąk i wszystko będzie dobrze:)
      Jolu, to tylko chwilowy przestój, ja sobie tak zawsze powtarzam... na pewno pozakańczasz wszystko! trzymam kciuki:)

      Usuń
  12. Żelazna zasada nr jeden to jeden projekt na drutach, żeby się waliło i paliło, kusiło , mrugało okiem, potrafię na szczęście już się oprzeć:) czekam z niecierpliwością na zakończenie Twoich projektów, bom strasznie ich ciekawa, p.s. wczoraj wpadłam z kolejną paczką z włóczkami, mąż mi trochę pogroził palcem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to się tak da? boooosze... to ja jestem kompletnie niezdyscyplinowana... ale to chyba w każdej dziedzinie, bo jak dietę mam zacząć, to też góra jeden dzień bez czekolady wytrzymam ;)
      Paluchem pogroził? :) a Ty co na to? ja bym język pokazała:P :)
      Ściskam i pozdrawiam!

      Usuń
  13. nawet nie pytaj,nie wywołuj niepotrzebnych wyrzutów sumienia!Kto nie ma jakiś trupów w szafie hę!?Ale,ale, Ty masz ich więcej,i już mi lepiej :o))

    OdpowiedzUsuń
  14. Zatkało kakało!! I Ty wiesz dlaczego :)
    Co jeden to ładniejszy!!!! Rewelacja! Niezmiennie podziwiam....

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisz do mnie / Send me a message:

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *