niedziela, 20 lipca 2014

...o wszystkim i o niczym...

Bywają takie dni, kiedy kompletnie nic się nie udaje.. człowiek siedzi nad zadaniem, które teoretycznie powinno pójść gładko i wystartować nie potrafi. Patrzy zatem na tę pracę, która mu przed oczami zamiast przyrastać, ubywać powinna i siłą woli próbuje się zmierzyć z pustką go z każdej strony otaczającą. Najgorsza jest ta pustka, która w głowie, niczym echo, od kości się odbija.. 
Takie momenty zazwyczaj dopadają mnie w chwilach jak najbardziej przyziemnych. Siedzę sobie na podłodze w przeróżnych konstelacjach z centymetrem, długopisem, kolorową kartką i kalkulatorem na podorędziu i liczę.. na siebie liczę, a to moje "siebie" ma mnie sobie w nosie i nic sobie z moich poobijanych kolan od podłogi, czy wypieków na twarzy, spowodowanych zwieszaniem głowy w dół, nie robi. "Siebie" sobie, a ja w czarnej dziurze lub w miejscu sobie dreptam... I tak wisimy sobie we dwoje próbując choć jedno zdanie sklecić, jeden rządek zliczyć, jedną linijkę instrukcji zuniwersalizować i stworzyć coś, dzięki czemu i Ty będziesz mogła mieć, to co mam i ja. 
"Uda Ci się!" powtarzam bez przerwy do "siebie", no rusz się wreszcie, choć kropkę postaw, jedną kreskę narysuj, przecież wiesz, jak to ma być.. "czy jednak wiesz aby na pewno?" dodaje zaraz to cholerne "zwątpienie", które siedzi sobie obok "siebie" na drugim ramieniu i zawsze ma coś do dodania. Nigdy nie zmotywuje, ale zawsze znajdzie coś do czego się przyczepić będzie mogło. "Siebie" daje się bardzo szybko "zwątpieniu" omamić i przestaje mnie słuchać, i nijak nie dociera do niego, że ja naprawdę na "siebie" liczę i czekam na to, co wymyśli.. co tam ja, Wy czekacie...

Trudy i znoje dziewiarskich prób rozpisywania wzoru. Ugrzęzłam rozerwana między własnym "chcę" i "potrafię", a "nie da rady, zapomnij".. Nie poddaję się jednak. Jak nie dzisiaj, to może jutro. 

To może pokażę w takim razie, co już mam, a co jeszcze przede mną.. :)


Indiecitowe szaleństwo ciąg dalszy. Zakończyłam eksperymentalne, jesienne wdzianko, bezimienne jak na razie ;) suszyło się dziś pięknie na słoneczku i czeka je jeszcze kilka kosmetycznych poprawek, jak sznurka chowanie i oczywiście sesja zdjęciowa z prawdziwego zdarzenia.


W koszyczku spoczywa sobie jeszcze sztuk kilka Indiecity od Filcolany, ale sobie będzie musiała jeszcze chwilkę poczekać, za gorąco się ostatnio zrobiło, żeby wytrzymać pod alpakowym kocykiem na kolankach spoczywającym...


Ciągnie mnie za to w kierunku pysznego Zitronowego jedwabiu, który to sprzed nosa niemalże podprowadziłam Makunce podczas swojej wizyty w jej królestwie.. ten sam Traumseide, którego w dniu dzisiejszym pokazała w gotowym i przepięknie lekkim szalu - klik, dzięki czemu przypomniało mi się, że sama podobne cudo posiadam... ale się boję ten motek ruszyć, poważnie.. :) "Zwątpienie" dzisiaj żniwa zbiera, no mówię Wam.

Wskoczę chyba z tej dzisiejszej niedoli na kanapę, wyciągnę się tuż obok Połówka i zapomnę.. no ale przecież nie mam co na druty włożyć.........?

Poratujecie biedną? "Zwątpienie" trzeba przegadać... kto się odważy? 

I na koniec, jak się nie ma tego czego się chce, to może warto dostrzec i docenić to, co się ma.. 


Zmykam oczarować "zwątpienie" terapią zwaną miłością... 
Miłego niedzielnego wieczoru :)

19 komentarzy:

  1. No nie, tego jeszcze nie było! Asia, z dziewiarskim ADHD, siedzi na podłodze i narzeka. Koniec z głupotami. Proszę się pozbierać, odebrać pozytywne fluidy od Połówka i do roboty, bo chcę nowe cudeńka oglądać.
    U nas kolejny tydzień tylko błękit na niebie, więc przesyłam ci słońce i ciepło nie tylko wynikające z warunków pogodowych. Pa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KAżdemu się może zdarzyć, a wiesz jak jest trudno dziewiarce z ADHD (uwielbiam!) zmierzyć się z niemocą? nie skłamię jak powiem, że po ścianach chodzę ;)
      Serdecznie dziękuję za słowa otuchy! :) opalaj buziaka za nas dwie! i ucałuj "Rudą" i jej Fotografa :)

      Usuń
  2. Oj to ja zapraszam do siebie, bo się nie wyrabiam (ciągle coś nowego pokazujecie, ja też takie chcę ale nie mam kiedy bo za wolno macham drutami :P) Dodatkowe dwie ręce szybko by mi plany podgoniły ;)
    Ale rozumiem doskonale. Jak coś nie idzie to trzeba po prostu przeczekać a potem ten coś pędzi ze zdwojoną prędkością ;) Także trzymam kciuki i mam nadzieje, że szybko dodasz jakiś rarytas do mojej niekończącej się listy "też sobie kiedyś taki zrobię!" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczekuję, choć dopiero wczoraj osiągnęłam dno, od którego po południu zaczęłam się odbijać :)
      Bardzo dziękuję za ciepłe słowa!

      Usuń
  3. To ja Ci wiatry przesyłam, by ta "niemoc" uciekła sobie i trochę deszczu by zmyło zwątpienie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na spokojnie, na spokojnie... Jak coś nie idzie, zajmij się czymś innym, a tamto się tymczasem w głowie poukłada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak to nie pomoże, to się do jakiejś grupy wsparcia zapisze i też będzie, przecież w kupie siła, a w kupie dziewiarek to już w ogóle szał :D
      Ściskam serdecznie i kłaniam się w podzięce, a za co, to sama dobrze wiesz! :)

      Usuń
  5. oj, bo to taki nieudany weekend był na całej linii (przynajmniej u nas).
    Ja zaczęłam weekend od skasowania kolana w piątek, więc plany rowerowe na sob musiły pójść w odstawkę. Stwierdziłam 'nie ma tego złego" i pojechalam nad jezioro, tam czekac na reszte uczestników wycieczki, ale tuz po przyjeździe stanęłam na osę... Więc leżałam nad jeziorem i dziergałam, pojękując.
    Wczoraj juz o wyjściu z domu mowy nie było, bo noga w żaden but nie wejdzie, pomyślałam "dobra nasza, cały dzień na dzierganie" i spędziłam... cały dzień na umartwianiu się nad dzianią i pruciu (1 próbki i 2 projektów) Za to mój M też "pruł" swój projekt eletroniczny, bo działało, a nie działa. Rzutem na tasme zdążyłam jeszcze zablokowac kartę SIM w polskim tel, do którego nie mamy puku chyba nigdzie.
    Ciesze się, że mamy nowy tydzień i już nic nie będzie trzeba psuć;) Dużo optymizmu życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ jestem świnka.. bo choć pewnie powinnam rozkładać ręce i rzewnie płakać nad Twoim losem, to się do siebie i z siebie śmieję :)
      Mam nadzieję, że ten felerny weekend już za Tobą i teraz będzie tylko lepiej.. i uważaj na te swoje kończyny, telefon - zadzwoń do operatora sieci, można jeszcze spróbować odblokować, nawet jeśli jest na kartę. Za optymizm Twój serdeczne dzięki!
      buziaki!

      Usuń
    2. i słusznie, że sie śmiejesz, bo tylko do śmiechu to tu napisałam. Z nogą lepiej- dziś mam prawie normalne buty:)
      A robotkowo do przodu- jedna odpracowana i czeka na guzik, druga posuwa się do przodu. Wkwestii komórki- operator duma co z tym fantem.
      Mam nadzieję, że wraz z nowym tyg wena i werwa dziewiarskie wracają. Bo z ogromna chęcia zobacze gotowy twór alpakowy!

      Usuń
  6. Droga Asju jestem pewna ,że niemoc i zwątpienie szybciutko Ci miną .Napij się dobrej kawki lub herbatki i pokonasz złe nastawienie . Ja dziś się nic nie napiję bo moja szafowa spaliła 12 czajnik i zamiast ziołowo-lekowych zapachów mamy w pracy pogorzelisko. Na froncie drutowym w sobotę skończyłam bawełnianą bluzeczkę i w niedzielę elegancko ją sprułam . Ale ochoczo wzięłam się do poprawy i mam już 1/3 . A Twój nowy wyrób bardzo ciekawy! Robiłaś korpusik jakoś w poprzek? czekam z niecierpliwością na efekt końcowy .Jedwab piękny może kiedyś dotknę takiego cudnego moteczka . Pozdrawiam cieplutko i podkarpacko Ewa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojoj... no to jak widać na załączonym obrazku jakaś plaga niepowodzeń wisiała w ten ubiegły weekend, że aż zacytuję Olgę, na szczęście jest nowy tydzień to i niepowodzenia przeszłe mają szanse się w sukcesy przerodzić, i tego Ci życzę! choć czajnik już pewnie na straty trzeba spisać, to dziewiarsko zawsze można coś zadziałać :)
      Powodzenia z bluzeczką!
      PS. o korpusiku sweterkowym opowiem, jak już się sesji doczeka :D

      Usuń
  7. U mnie podobnie, ale pomału ten potwór sobie idzie. Przeczekałam go i się chyba wynudził, bo oglądałam filmy, łaziłam, leżałam plackiem czy grałam sobie w gry. ^^ I póki co działa. Wena trochę wraca!

    Pozdrawiam!
    A. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejmy nadzieję, że i ode mnie sobie pójdzie, choć ja się nudzić nie potrafię.. przeczekanie to najgorsza z możliwych terapia.. :( ale coś wymyślę..:)
      Ściskam serdecznie :)

      Usuń
  8. Cudownie, że jesteś:), że z taką radością dzielisz się z innymi-sobą,swoją pasją, swoimi pomysłami. Pozdrawiam:)Gosia

    OdpowiedzUsuń
  9. A bo to "sobie się" to bardzo perfekcyjne jest i pewnie chciało by już, natychmiast, najlepiej na wczoraj i to bezbłędnie. Może niech "sobie" siebie wrzuci na luz, w końcu są wakacje i trzeba słońce poczuć na twarzy, wiatr we włosach, trawę pod stopami a może nawet i dziabnięcie osy?;) Pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko mi pasuje! wszystko, tylko to osy dziabnięcie sobie odpuszczę :)
      No jesteśmy razem z moim "siebie" ciut wymagający, ale z drugiej strony, jak się nie wymaga, to się nic nie ma.. podobno :)
      Ściskam serdecznie!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisz do mnie / Send me a message:

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *