piątek, 17 stycznia 2014

Wicherek, dno i Lotus


Dzięki pomocy Pauli z bloga see you at five (klik) - dziękuję Ci Kochana raz jeszcze! :), zwijanie rurek z papieru przeszło na poziom mocno zmechanizowany i hurtowy. A wszystko to dzięki Wujkowi Przyroda i jego filmikowi - do obejrzenia tu: http://www.youtube.com/watch?v=OvW_dodV_kU

Skoro rurek skręcanie, czynność, która w sposób znaczący ostudziła moje zapędy w kierunku wyplatania z papieru, stało się szybkie i nawet powiedziałabym bezbolesne (brak odcisków na paluszkach), postanowiłam jeszcze w tym temacie przez chwilkę pozostać. A ponieważ i mnie - nowicjuszowi czasem coś nie wychodzi o to proszę - "prostokątne" ;) dno.


Dno miało mieć kąty proste, i nawet gdzieś tej prostoty doszukać się można, ale w stopniu niewystarczającym i z pewnością nie w kątach... Zaskakujące dla mnie jest to, że mimo oczekiwań, utrzymanie prostej formy z okrągłym dnem okazało się łatwiejsze niż w przypadku dna z kątami prostymi. Dziwne..  Ponieważ już od samego początku miałam tendencję do zwężania (gdyby tak moje ciało zechciało mieć tendencję w tym kierunku... eh... rozmarzyłam się ;) ) forma ostatecznie nie przypomina żadnej mi znanej figury geometrycznej o kątach prostych, no, może, tak z daleka na nią patrząc ma w sobie coś z trapeza... Ale czy widział ktoś z Was koszyk o trapezowym dnie? Nie? bo ja też nie. No właśnie. Schowany do szafy, najpewniej niebawem zutylizowany zostanie, tylko jak ja się w sortowni śmieci tłumaczyć będę, że to papier jest przecież...? (tego nie przemyślałam...) Pozostaje go pociąć przed utylizacją tylko...

Koszyk z poprzedniego postu doczekał się przykrywki w całości wykonanej według instrukcji  BluReco dostępnych o tu: klik. 



Nie wiedzieć czemu nie lubię mieć zbyt dużo kolorów we wnętrzach wokół siebie. W ogóle jeśli chodzi o kolorystykę, którą się otaczam jestem zachowawcza, królują kremy, szarości (te jasne i te ciemne), biele, beże, i od czasu do czasu brązy. Ale, choć takie spokojne i grzeczne kolory lubię mieć na dużych powierzchniach - ściany, kanapy, zasłony, podłogi, to z dodatkami lubię sobie poszaleć. Soczyście ubstrzona barwami tęczy podusia na szarej kanapie, czy podkładeczki podkubkowe neonowe, coś z kolorem i pazurem, co łatwo będzie wymienić jak mi się barwa znudzić lub "opatrzy". Tak samo było z koszyczkiem. Jasny, blady kosz prosił się o akcent kolorystyczny. I ma. Tęczowy Wicherek. I nie wiem czy trafiłam z nim w Wasze gusta, ale mnie się podoba, bo go w końcu w tym jasnym kącie widać.

A teraz, jak to się mówi do rzeczy przechodząc... Wprawne oko pewnie dostrzegło pierwszoplanowego - dla każdej Dziewiarki bohatera powyższych fotografii. To teraz małe zbliżenie...:



Wełna to Finito od Malabrigo, kolor Lotus, przywiezione z wyprawy Połówka za Sznurem (klik). I wszystko było by ok, gdyby nie to że:
po pierwsze - nie wiedzieć czemu motki zapakowane do paczki przez producenta różnią się kolorystycznie tak bardzo, że nie mam pojęcia jak i gdzie i co najważniejsze w czym je zaaranżować, bo na przykład sweterek to by chyba trzeba było z 5 motków na raz robić....
po drugie - wiedziałam o tym, czytałam o tym i mimo wszystko kupiłam, wiem, że się ponoć straszliwie czepia/mechaci/kudli i nie nadaje się na sweterek - tak piszą na Ravelry. Ale jak się Asja pomysłu jakiegoś uczepi, to nie ma zmiłuj. No to mam i tylko boję się na nią patrzeć, że od tego patrzenia mi się z nią coś podzieje.
po trzecie i całkiem ostatnie - kupując wiedziałam, że coś z niej będzie. Ale się przez te koszyki idea gdzieś zapodziała.... jakieś pomysły Drogie Koleżanki po fachu? Bardzo proszę... doradźcie ...

Pozdrawiam ciepło i życzę kolorowego Weekendu!




34 komentarze:

  1. Wow! U Ciebie to rurkowe przetwórstwo przemysłowe. Ten duży kosz jest rewelacyjny! Nie sądziłam, że można robić tak duże formy z papieru. Super. Jeśli chodzi o pomysł na włóczkę to Ci nie pomogę. Sama układam sobie w głowie pomysł na łatwy i nieskomplikowany sweterek na drogę do Niemiec i z powrotem. A wełna jest bardzo ładna. I mam nadzieję, że inne koleżanki będą bardziej pomocne i pełne pomysłów. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, mała manufaktura papierowa się u nas w domku znikąd pojawiła. Ale cieszy mnie to, ponieważ pudełek Ci u mnie niedostatek, plastików mam dość i odmiana bardzo była pożądana.
      Przyjemnej podróży życzę - gdzie dokładnie się wybierasz? może gdzieś w moje okolice?
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Jadę w okolice Frankfurtu, a właściwie Kaiserlautern, bo tam mieszkaliśmy przez trzy lata.

      Usuń
  2. W gruncie rzeczy podoba mi się, że malabrigo jest tak różnorodnie i nieprzewidywalnie farbowane, ale jak to połączyć w jednym wyrobie, ot problem. Podobają mi się żakardy na bazie jednorodnej np. beżowej włóczki, z wrabianymi wzorami z takiej farbowanki. Moim zdaniem to dobre rozwiązanie dla problematycznej chociaż niezaprzeczalnie przepięknej wełenki. Może przemyśl taki wariant?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choć idea ma swoje uzasadnienie - primo, ja się z żakardami nie za bardzo ljublju... secundo - ilość wełny jest wystarczająca na duży projekt (mam taką nadzieję...) i szkoda by mi ją było gdzieś przerabiać w towarzystwie innych w mniejszych projektach, a po trzecie - podobnej wełny z którą bym mogła je mieszać u mnie brak, czyli trzeba by było dokupić... ja tam nie mam nic przeciwko, ale Połówek to już chyba miał by z tym problem ;)
      Ale za radę dziękuję ogromnie - czuję, że już jestem bliżej konkretnego planu! :)

      Usuń
  3. Podziele sie moim sposobem radzenia sobie z malabrigo, moze sie przyda choc nie zawsze wychodzi. Przy bardzo duzych roznicach w motkach nie robie z 3,4 czy 5 na raz. Ukladam motki mniej-wiecej tak zeby stanowily jakas linie - np od najjasniej farbowanego do najciemniej, albo od najmniej zielonego do najbardziej itp. Zaczynam dziergac z jednego motka a kiedy jestem w polowie dolaczam drugi, najbardziej podobny i dziergam naprzemiennie co 2 rzedy. jak skonczy sie pierwy zaczynam trzeci itp. Jest to jakis sposob i udaje sie, chociaz czasem nie wychodzi i sa kolorystyczne "schodki" no ale to juz przypadek i niefortunne ulozenie wloczek.

    pokrywka na koszyk sliczna, bardzo mi sie podoba, szzegolnie te kolorowe dodatki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty wiesz, że to jest genialny pomysł! Dzięki za niego, plan zatem na jutrzejsze światło dzienne - poukładać je w linii i dopiero myśleć nad projektem:)
      Dzięki! :)

      Usuń
    2. Nie ma za co :) Czekam z niecierpliwością na efekty!

      Usuń
  4. Hej, hej!
    Jestem zakochana w Twoich koszach, nawet w tym trapezowym. Pięknie kolory w niego wplotłaś. Uwielbiam biel i mocne kolorowe akcenty. Zrobię sobie taki kosz (na nowe mieszkanie, gdzie ja dwa trzymać będę teraz?), no zrobię i będę miała!:)
    A włóczka... obłęd. Piękna taka, że aż patrzeć nie mam siły.
    Co do wykorzystania tego cuda. Znalazłam dziś wzór na ravelry. Nie wiem czy Ci przypasuje (no nie musi przecież:)), ale ja się zachwyciłam.
    http://www.ravelry.com/patterns/library/sophie-29
    I chyba nawet malabrigo sobie (w końcu!) na niego kupię..
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pierwsza kusicielka blogosfery ;) powiem Ci tak - kup!!! Nie wiedzieć czemu tylko dwie marki mówią do mnie w każdym projekcie - weź mnie...!!! jedną z nich jest własnie Malabrigo, ale nie ja jedna tak mam.. nawet moja początkująca w dzierganiu koleżanka ma do tej firmy słabość okrutną.
      Sophie wygląda uroczo, ale.. za króciutki i zbyt dopasowany jak na moje obłe kształty (co to się akurat do dołu zwężać nie chcą...) ale podoba się, i to bardzo, twórczo inspiruje - oczy mi otworzył chyba ;) zatem dzięki! Tobie będzie pięknie w nim! A wiesz już jakie to Malabrigo do niego będzie?

      Zrób sobie koszyk, zrób, wiesz jak to fajnie patrzeć na taki swój własny koszyczek? A jakby co to zawsze możesz przecież kosze jeden na drugim poustawiać - mniej miejsca zajmą ;)
      Ściskam!

      Usuń
    2. Malabrigo sock w jakimś pięknym kolorze! Albo, o ile wyjdzie coś porządnego, użyję na niego własnoręcznie pofarbowaną wełnę. Czekam aż mi te motki przyniesie listonosz. Oczywiście kolorom malabrigo nie dorównam, ale będę szaleć:)

      Usuń
    3. Zawsze wydaje mi się, że do melanży najlepsze są wzory - ażury, warkocze. Ważne by było tego dużo. Może coś takiego Ci się spodoba http://www.ravelry.com/patterns/library/lempster (znowu nie musi! :))

      Usuń
    4. Marzenko, a Ty jak już farbować zaczniesz to napiszesz o tym posta??? bo ja też chcę....;)

      Usuń
    5. Pewnie! Nawet jak nie wyjdzie to się "pochwalę" :) Muszę tylko wybrać dwa kolory, które będą moimi nowymi ulubionymi, by dwa komplety na jakiś ładny cieniowany kolor pofarbować :D

      Usuń
  5. Osobiście melanży nie lubię, nie kupuję i nie bardzo mam na nie pomysły. Uwielbiam za to oglądać melanżowe motki, szczególnie takie piękne jak Twoje.
    Sposób z wkrętarką jest boski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To i właśnie dlatego mam z nimi problem.. Zresztą, zdjęcie włóczki w sklepie internetowym było kapeczkę inne od tych, które dostałam (więcej było tam szarości, a w realu jest zdecydowanie więcej błękito-turkusów).. cóż zrobić - chciałam, mam, teraz dumać muszę. ;)
      Sposób na wkrętarkę jest godzien rozpowszechnienia, ponieważ naprawdę działa!!! - wczoraj w parę godzinek zwinęłam prawie 2 tys rurek... szkoda mi tylko moich sąsiadów, bo ta wkrętarka to
      dźwięki wydaje jak u stomatologa ;)

      Usuń
  6. Podziwiam Twoje koszyki, pięknie wyglądają. Jak zobaczę u Ciebie jeszcze ze 2,3 kosze to chyba zacznę i ja pleść ;-)))
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, miło mi bardzo :) nie chcę Cię straszyć, ale zacznij już rureczki zwijać, bo 2 lub 3 to będą na pewno - mam taki zapas masy przerobowej w formie katalogów, że starczy pewnie na 6-8 ;)
      odpozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  7. ojojojojojjjjj , wloczka przepiekna, tak piekna , ze az mnie boli i zazdroszcze az do kosmosu i jeszcze dalej, nie wazne, ze mechacaca, czy gryzaca, czy cokolwiek , piekna jest , przytulic bym chciala.... a co do pomyslow.... na chuste chyba za gruba? jedynie sweterek chodzi mi po glowie, ale bez konkretow.. no i jak piszesz, ze sie nie nadaje, to nie wiem......moze ponczo jakies?

    aha.... niedoskonalosci formy koszyka nie zauwazylam, zbliza sie jak najbardziej do prostokata- przeciez nie wszystko musi byc doskonale, prawda? a dekielek super ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o takie na przyklad http://www.ravelry.com/patterns/library/poncho-with-a-hood

      Usuń
    2. A wiesz, że mi poncho chodziło dziś po głowie.. tylko zastanawiam się nad praktyczną stroną tego pomysłu.. z natury jestem zwolennikiem swetrów,poncho mogłoby się zatem marnowac i na wieszaku w szafie wisieć tylko.. ale pomysł wart rozważenia, dzięki! :)

      Usuń
  8. ależ Ty zasuwasz z tymi plecionkami!!! jestem pod wrażeniem, kosz okrągły z pokrywką jest rewelacyjny!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Papierowe wyplatanie wciąga:) można śmiało powiedzieć, że umnie to już obsesja, a nie zwykły fiś, a ponieważ Połówek się zaangażował i do domu materiału sporo przyniósł trochę Was jeszcze koszykomanią pomęczę ;) miło mi bardzo, że się podoba :)

      Usuń
  9. Super plecionki! No ale włóczunia cud malina - myślę, że będzie cudowny sweterek. Mechaci się? A może jednak nie ta? Nie właśnie ta. Różnorodność kolorystyczna będzie piękna - myślę, że kolorki ułożą się cudnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby, choć zobaczymy, na razie cały wieczór spędziłam na układaniu ich jednej obok drugiej i dumaniu, czy to już ta kolejność czy jeszcze nie ;)
      A jak się będzie to trudno, zdania są podzielone jak widzę, to może mnie się trafiła taka co sie nie zmechaci :)
      Za komplementy wyplatane dziękuję :)

      Usuń
  10. Ja robiłam z finito, co prawda czapke tylko i sweterka bym sie nie odważyła, ale nawet nie z obawy ze się mechaci czy pyli tylko po prostu szkoda by mi było takiego luksusu na sweter. Po paru miesiącach używania czapki jestem mocno zaskoczona. Bo sie właśnie nie mechaci i nie pyli. W dotyku jak kaszmir. Naprawdę!! Przy tego typu farbowaniu ja bym nie szła w ażury ani żadne wzory bo to wszystko ginie w takim farbowaniu. Ale zrobiłabym coś jak najbardziej prostego. A pomysł Korespondentki wydaje sie byc calkiem spoko rozwiazaniem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie wolę odmówić innych przyjemności i poszaleć własnie z włóczką, a luksusy wolę nosić na skórze niż na głowie, zresztą czapek, szalików już mam tyle, a swetry mogłabym mieć i mieć... i ciągle mi mało.. ;). Malabrigo lubię, mam dobre doświadczenia, chciałam poczuć coś innego w łapkach niż sprawdzonego Socka, a Finito tak kusiło. Skoro się nie mechaci to jest dla nas nadzieja! :)
      Zdecydowanie się z Tobą zgadzam, na wzory to albo gładka wełna albo lekki melanż w obrębie jednej barwy. Będzie coś na pewno prostego, może z pazurem. :) projekt na razie zatrzymał się na etapie przekładania włóczki i poszukiwania najkorzystniejszej - dla mnie i dla włóczki kolejności.
      Baaaaardzo dziękuję za tą pozytywną opinię!

      Usuń
  11. Dno?? Jakie tam dno??? To są wyżyny Asiu, wymiatasz totalnie!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałaś powiedzieć "wyplatam" ;)
      Cieszę się, że tak to widzisz, właśnie testuje poprawioną wersję prostokątnego dna, poćwiczę i gotowa będę zamówienia przyjmować..
      Aaa, i jeszcze jeden wyplataniec mi chodzi po głowie... ale to tajemnica, jak się uda, to dopiero będziesz leżeć plackiem ;)

      Usuń
  12. Kosze imponujące:)
    co do włóczki to z tą nie miałam jeszcze przyjemności, ostatni mój udzierg z socka też się strasznie mechaci...aż czasem boli, że taka włóczka i tak mało praktyczna...co do kolorów, to moje były tak zbliżone, że przerabiając pojedynczo nie widać różnicy, ale skoro różnicy nie można czasem zniwelować to może ją podkreślić paskami....:)
    Pozdrawiam i powodzenia:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :),
      Mnie się chyba w przypadku socka poszczęściło - nie zauważyłam, żeby działo się coś ze swetrem z niego zrobionym, ale może to dlatego, że ostatnio więcej w szafie leży niż się nosi..
      Paseczki powiadasz, hmmm... pomyślę ;)

      Usuń
    2. ...ja to swoja drogą strasznie wrażliwa na tym (mechacenia oczywiście) punkcie jestem:))
      czarny kosz jeszcze bardziej imponujący....i popadam w zachwyt nad ilością zrolowanych papierków....kurcze, efekt jest na prawdę powalający:)

      Usuń
    3. Ja Ci się kompletnie nie dziwię, żeś wrażliwa, wełna nietania, efektowna, pracy - no jak na przykład w Twoim przecudnym sweterku na dwójeczkach (?! - podziwiam!) wymaga i jeszcze się ma mechacić, no jak to! (oburzam się!)
      Rureczki znikają w zastraszającym tempie, ale tez projekty robię duże, więc ich więcej zużywam, ale naprawdę warto. Zwłaszcza jak się popatrzy na to z perspektywy materiału, bo i tak wylądowałby w koszu. Czas tylko pochłania to skręcanie,bo wyplatanie to już szybciutko idzie, i efekt zauważalny jest od razu. Miła to odmiana w stosunku do projektów dziewiarskich :)
      Naprawdę miło mi, że Ci się podobają :) Dziękuję!

      Usuń
    4. hmm czy jest wogole jakakolwiek welna ktora sie nie mechaci?

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisz do mnie / Send me a message:

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *