czwartek, 10 października 2013

Drut do warkoczy/ Cable needle.

Taka mała rzecz, a cieszy. I to jak! Od zawsze podobały mi się subtelne warkocze na dzianinach, ale z powodu bezustannych porażek w ich dzierganiu nauczyłam się ich nie lubić. Nie ważne jak cudowny by miał być gotowy udzierg - posiadanie warkoczy automatycznie skreślało go z listy rzeczy do przyszłego udziergu. I chociaż nie jeden post na ten temat już pewnie powstał i nie znajdziecie w tym dla Was nic nowego - dla mnie to odkrycie jest tak przełomowe w mojej dziewiarskiej przygodzie, jak odkrycie Kopernika.

A oto rzeczony winowajca, albo raczej dobroczyńca:)

English: Such a small thing, but a nice one! I have always liked the subtle braids on knitted garments, but because of the continual defeats in knitting I learned to dislike them. No matter how wonderful the outcome was supposed to be - cables were the reason why I automatically deleted it from the list of things for the future knitting. And though lots of post on this topic were probably already written, and you will not find here nothing new - for me this discovery is so ground-breaking in my knitting adventure, like the Copernicus discovery.  


And here's the offender, or rather a benefactor of this great transformation :)




W końcu warkocze są równe, oczka nie spadają mi z drutów, a chcąc je utrzymać w ryzach nie potrzebuję trzymać trzeciego (zazwyczaj pończoszniczego) drutu w zębach żałując, że Bozia nie dała trzeciej ręki. ;)

E: The cables are straight, the stitches do not fall out of my needles , and wanting to keep them on the needles does not make me to hold a third (usually a sock ) needle in teeth, wondering at the same time why the hell I do not have a third hand?! ;)



To nagłe odkrycie bardzo zmieniło moje podejście do wybieranych projektów. Dlatego od razu sięgnęłam po cudowny sweter Angeli Hahn - Barnard Raglan, o którym możecie poczytać również na blogu projektantki. Piękny, prosty i nietypowy w swojej konstrukcji. Duże wyzwanie dla początkujących, które mam nadzieję się opłaci. Ale jeśli zdecydujesz się podjąć pracy nad nim - od razu przygotuj sobie wydruk tabelek przygotowany przez autorkę, który niemal za rączkę przeprowadzi Cię przez meandry prac dziewiarskich. Duży plus dla Angeli, że pomyślała o nas dziewiarkach! :)

E: This sudden discovery changed my approach to projects with braids. So I immediately reached for a wonderful sweater made by Angela Hahn - Barnard Raglan, about which you can also read on her blog. Beautiful, simple and unusual in its form. The big challenge for beginners, which I hope will pay off. But if you decide to start working on it -  prepare the print of  a chart published by the author, whereby you will be guided through the twists and turns of yoke increases in this sweater. A big plus for Angela that she thought of us, knitters ! :) Thank you!

W części górnej swetra mamy aż trzy rodzaje zwiększania oczek. Po pierwsze: klasyczny raglan, po drugie: poszerzanie rękawa oraz ostatnie: poszerzanie swetra w jego głównej części. I każde jedno występuje w innym rzędzie. Dlatego tabela, w której każdy rząd jest rozpisany dla każdego rozmiaru - naprawdę oszczędzi nam czas, sweter przed rzuceniem w kąt i sprawia, że z pozoru trudna konstrukcja staje się łatwa i przyjemna. Jak dołożysz jeszcze do tego drut do warkoczy - to już w ogóle czysta przyjemność udziergu :)

E: In yoke of this sweater you will find three kinds of increases. First: a raglan increase, second: a sleeve shape increase, and the last one - body shape increase. And all of them supposed to be done in a very different rows. That's why this chart is a time -, life - , and sweater - saviour, which makes seemingly difficult design an easy and pleasant to knit. And if you use a cable needle - it's going to be just a simple pleasure! 




6 komentarzy:

  1. Drucik drucikiem - ale jaki ładny sweterek się zapowiada. No no.... już się nie mogę doczekać efektu końcowego :)))
    A czy jest chociaż cień szansy na to, że tym razem uda Ci się za duży - taki wiesz na 168cm.... ? Nie, żebym to wciąż powtarzała..... ale może jak zacznę to Ci się ta liczba utrwali :)))) Powodzenia!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cień szansy jest zawsze :) jest nawet więcej niż prawdopodobne, że tej wełny starczy na dwa takie sweterki... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że się przekonałaś do warkoczy :) Wielu rzeczom nadają tego specyficznego, przytulnego wyglądu. Sweter, który wydziergałaś, wygląda ślicznie, i choć bez warkoczy byłby równie ładny, to jednak... dobrze, że są ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się bardzo cieszę, ale bez tego dodatkowego drucika to sobie tego nie wyobrażam ;)

      Usuń
  4. Też uważam, że taki drut to genialny wynalazek. Odkąd go używam, warkocze bardzo zyskały na uroku :-) Im mniej oczek krzyżowanych, tym trudniej utrzymać je w ryzach na zwykłym drucie pończoszniczym. A z tym miłym przydasiem nawet warkocze, w których trzeba skrzyżować jedno oczko, stają się bezproblemowe :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mądrze prawisz :) szkoda tylko, że tyle czasu omijałam te piękne wzory z powodu braku tegoż cudeńka małego. Ale to se nie wrati, trzeba się cieszyć, że już nie muszę ich omijać, a tylko czerpie z nich przyjemność!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisz do mnie / Send me a message:

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *