niedziela, 5 października 2014

Zakocenie wyciągnie z każdego dołka..


Dawno nie było u mnie kociego postu.. Jak to się stało? nie potrafię powiedzieć.. Kota, jak to nasza przynajmniej kota ma w zwyczaju, dostarcza nam niebywale wielkiej ilości doznań wszelkiej miary.. Od codziennego i rytualnego poszukiwania skarbów (Ci co kota mają domowego, wiedzą doskonale jakie to "skarby" mam na myśli... ;) ), przez mruczanki do podusi, a najlepiej to gdzieś w okolicy kolanek.. ugniotki codzienne rozrzuconego kocyka, choćby nie wiem jak był poskładany kota sobie musi go po swojemu wyskładać, przez gonitwę za kasztankiem (najlepsza zabawka na świecie! nigdy się nie nudzi!), za skarpetką, przed skarpetką, za muszką, komarem, że też paskudnik znienawidzonych pająków nie chce gonić.. no ale mieć wszystkiego nie można. 


Z kotą się przede wszystkim nie da momentami pracować.. wystarczy, że się kota zorientuje, że kocyk idzie w ruch i już jest gotowy wleźć na niego pozostawiając wszystkie inne dla niego przeznaczone, bo ten nasz jest zawsze najfajniejszy.. a jak podczas wpychania się na kolanka z rozlegającym się "mrrrrrrr" pod nosem poczuje, że drucik z robótką ciut się przesunie robiąc mu ciut miejsca więcej, gotów jest się w całości na kolankach rozłożyć nie dbając o oczka ani o drutki. 
  

Są też i chwile leniwego na słońcu wygrzewania, chwile niezwykłe, bo nieliczne.. wystarczy, że człowiek zasiądzie na jednym z leżaków balkonowych i już na drugim ma towarzystwo.. :)


Po 2 tygodniach pobytu w hotelu kota nasza szanowna wróciła na swoje śmieci.. nie obyło się bez miauków (2 dni miauczał bez przerwy), miźgów i przytulanek (niektóre trwały bez końca), żebrania o kocie smakołyki (cholernik szybko sobie przypomniał lokalizację ściany płaczu), czochrania, głaskania, i wszystkiego, czego kota potrzebowała, żeby się poczuć znów w domu, jak w domu. Już się wyciszył, jest już u siebie, spokojny i radosny, i już od jakiegoś czasu terror i rządy swoje wprowadza :D Ale jakie by życie było bez tych jego momentów przewagi ;D 

Zresztą, czy jest coś fajniejszego od kota, który wcale nieproszony, włazi nam na kolana oczekując głasków i miłości? 
Wynagradza wszystko... :D


Miłej niedzieli Kochani!
Głaski dla wszystkich naszych milusińskich! :D

12 komentarzy:

  1. Nie bij proszę... ale muszę napisać, że dla mnie włażenie kota na kolana wiąże się z chęcią ucieczki. Bo ja zwyczajnie w świecie kotów nie lubię:(. Wzięło mi się to z dzieciństwa. Nie patrzę, nie dotykam. Ale pies?! Jeśli podmienimy w Twoim poście słowo kot na pies to ja się podpisuję:). Miałam kundelka. Kochany był! Jak mi było smutno to on zawsze przydreptał i merdając ogonkiem starał się obcałowywać!:) No i Barnaba. Ten to jest pieszczoch.
    Pozdrawiam!!!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dlaczego miałabym bić? :D Ja też miałam kiedyś fazę na psiaka i ciągle mam, ale kota całkowicie skradła moje serce ostatnio..
      Zresztą jakie ma znaczenie jaki to zwierz? chomik, świnka morska, fretka, szczurek czy papuga, zadbane potrafi oddać daną miłość wielokrotnie, ot jak Barnaba :D Choć psiak rozmiaru Barnaby pewnie tej miłości daje odpowiednio więcej :D
      Ściskam!

      Usuń
  2. Właśnie wróciłam ze spaceru z moją ukochaną caviśką, wykąpałam ją i zasiadłam przed komputerem, by sprawdzić, co tam w świecie słychać. Zaintrygowały mnie owe "kocie skarby". Nie miałam nigdy kota, więc nie mam pojęcia co to jest? Bardzo chciałabym wiedzieć, bo ja ciekawska osoba jestem, jeśli chodzi o zwierzęta ;)
    A jeśli chodzi o te kolana, to jakbym o mojej suni czytała. Ona ma bardzo kocią naturę. I nawet umie miauczeć. Naprawdę!

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie występuje zakróliczenie totalne. Może moja Kicu nie pcha się na kolana, wręcz przeciwnie- Nie Życzy sobie wysiadywania na kolanach, za to co kilka minut wkicywuje na kanapie i mnie zaczepia nosem. I wtedy mam pokiziać, pocmokać w eter "fiufiuuu, jaki śliczne uszęta, a jaki nosek puszysty i łapeczki takie cudaśne", jak już ma dość to siada obok, przyjmuje kształt aerodynamiczny i idzie spać. A najbardziej podoba mi się ta ilość radości i podskoków, gdy po powrocie z pracy otwieram wrota klatki, jakby wieki nie kicała :)
    Kota mam w planach- ale z obawy o Kicu póki co żadnego nie przygarnę, kot to jednak myśliwy :)
    Kiźnij Swojego Puszystego ode mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ciekawe czy moja kota się zadomowi na zimę? Przychodzi do nas na balkon kocurek piękny żeby coś zjeść (tylko surowe mięsko - inne żadne rybki,czy kiełbaski odpadają) trwa to już pół roku.No początku dał się tylko lekko pogłaskać,potem wszedł do mieszkania i je w kuchni.Po zjedzeniu śniadanka - toaleta ok pół godziny.Nie chce się bawić,ani na ręce nie da się wziąć,zaraz czmycha na podwórze.A tak bym chciała,żeby został i się popanoszył na moich drutkowych robótkach.Nawet mu mówię,że u każdej druciary" kota" ma dobrze.Jak myślicie,czy się zadomowi? może jak przyjdą mrozy?
    Pozdr.M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozczuliło mnie, jak napisałaś ,, A tak bym chciała,żeby został i się popanoszył na moich drutkowych robótkach '' Jak mu dupka zimą zmarznie, to zostanie :) Justyna, też druciara z kotą :))

      Usuń
  5. ach jak ja Ci tego kota zazroszczę.....

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowny! Właśnie jak włączałam okienko do odpowiedzi to mój się odezwał. :)
    Uwielbiam kociaki, kocham wręcz. ^^
    Mój już nie jest tak interaktywny, ale to tym bardziej cieszę, się kiedy przyjdzie sam na kolana i się odezwie. Włączy purmaszynę i pazurki miłości. :D
    Jak będę już sama mieszkała to co najmniej 2 koty muszą być ^^ a jestem sfiksowana na punkcie rexów, syjamów i wszelkich egzotycznych, mmmrrrrau.

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczny jest, na zdjęciu 2 taka mądrość mu wyziera ze ślepków, taki spokój, toż to lek na całe zło. Ciśnie mi się na usta Koci Budda. Pzdr

    OdpowiedzUsuń
  8. Pozdrawiam Cię Justynko!
    Jak mój" Kota" się zadomowi to dołączam do "ferajny"
    PS.nie prowadzę bloga,ale podczytuję i czasami się odezwę.
    .. M ,,

    OdpowiedzUsuń
  9. Jaka piękna kota... I ten rudy kolorek podkreślony przez promienie słoneczka. Aż przyjemnie się patrzy :) Ja przymierzam się do posiadania kota, nie jakiegoś rasowego, ale takiego zwykłego - niezwykłego. Nie ma to jak ktoś mruczy do uszka, przyjdzie się po przymilać, wyrazi chęć podrapania po grzbiecie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Swietny kot! Sam bardzo uwielbiam zwierzaki jednak w moim domu panują psy;) na kota niestety mam ogromne uczulenie i mimo chęci nie mogę go trzymać w domu a z kolei na dworze nie chciałbym go mieć.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisz do mnie / Send me a message:

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *