poniedziałek, 17 lutego 2014

Szukam męskiego ramienia...

... swetrem godnym moich wymagań otulonego...

Przychodzi taki dzień jak dziś, kiedy postanawiam się przekopać przez zyliardy projektów dostępnych na Ravelry w poszukiwaniu męskiego swetra dla Męża Mojego, i co? Pustynia i posucha jakaś...
Jest mnóstwo projektów dla kobiet, każda z nas ma szansę znaleźć coś idealnie odpowiadającego jej potrzebom, wystarczy popatrzeć na ciągle wydłużające się kolejki naszych koleżanek na ravelry, bo wybór mamy ogromny, dziecięcych czy młodzieżowych  projektów jest równie dużo, nawet nasi milusińscy (czy to psiaki czy kociaki) mogą doczekać się ręcznie wykonanych dla nich ubranek, czapeczek, kapelusików... A co z tymi naszymi panami?

Połówek, odkąd wykonałam dla niego pierwszy sweter (klik) żadnych kupnych nie chce przynosić do domu, buntuje się :) Bardzo mnie to cieszy, ale jednocześnie dość negatywnie wpływa na mój nastrój, ponieważ czuję, że jedyne co mogę zrobić, to wykonać sweter własnego pomysłu. A przepraszam, jest jeden projektant, którego swetry podobają się mnie spełniając jednocześnie wygórowane wymagania Połówka. Oczywiście chodzi tu o Jared'a Flood'a i kolekcje Brooklyn Tweed, ponadczasowe, uniwersalne, męskie swetry. Oto dwa które wpadły nam w oko ostatnio:



Slade by Michele Wang, kardigan który baaardzo mi się podoba, prosty, nieprzeładowany, stylowy. Tylko dlaczego nie w raglanie???
(model też fajny, prawda? ;-) )



Ranger by Jared Flood, kolejny uniwersalny i ponadczasowy projekt.

Mało troszkę, prawda?

A Wy gdzie szukacie inspiracji chcąc wydziergać coś dla Waszych Panów? W ogóle dziergacie dla nich? Bardzo mnie to martwi, że jest tak kiepski wybór swetrów męskich, i albo są przeładowane warkoczami, albo konstrukcyjnie nie odpowiadają moim potrzebom, bo na przykład trzeba je zszywać. Dlaczego, dlaczego, dlaczego?
A może Wasi Panowie wolą nosić swetry zakupione w sklepach od tych w rączkach wydzierganych? 

Smutne to jest, niewątpliwie... 

Na koniec, Światowy Dzień Kota dzisiaj... no to muszę i Szanownego Rudego uszanować.. oto on, największy miłośnik dzianin w naszym domostwie :)





25 komentarzy:

  1. Z okazji dzisiejszego święta proszę pozdrowić ode mnie Rudzielca.
    Swetry dla mojego faceta przestałam robić kilka lat temu. Były to moje własne,lużne projekty. Warunek miałam tylko jeden :lużny pod szyją.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu Pana i Władcy Rudowłosego ;) pomiziany został na dokładkę :)
      Luźny pod szyją - to też i warunek mnie postawiony :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Mój nie ma nic przeciwko dzierganiu swetrów dla niego, czasami składa zamówienie (i jest ono oczywiście realizowane), ale problem nie jest we wzorze, ale raczej we włóczce - ręcznie robione swetry są bardziej lejące niż te kupne, łatwiej tracą fason i się wyciągają. Te sklepowe są jakby ciaśniej dziergane, albo dzieki akrylowi (którego ja w robocie nie znoszę) zupełnie inaczej leżą. Trwają więc poszukiwania włóczki idealnej na męski sweter.
    A same wzory to zazwyczaj połączenie różnych innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, sama się borykam z włóczkowym problemem, na dokładkę, mnie chyba najbardziej doskwiera problem ceny, wiadomo, że z 3 moteczków męskiego swetra w rozmiarze XXL nie wyprodukuję, a z drugiej strony, dlaczego miałabym Małżonkowi odbierać przyjemność noszenia ekskluzywnej i miłej w dotyku dzianiny.. ale ta cena..
      Jedynym sposobem na dzierganie swetrów męskich bez rozczarowania wydaje się być maszyna dziewiarska, ścieg jest drobny i nie rozłazi się, jedyny minus to późniejsza konieczność zszywania :(
      cieplutko pozdrawiam! :)

      Usuń
  3. Synowie preferują bluzy, żadne swetry... najstarszego zmusiłam niemal do kupna granatowego swetra w serek, na koszulę coby mógł od wielkiego dzwonu załozyć. Natomiast chętnie chodzą w czapach, szalikach i skarpetach robionych przez mamusine ręce:) małż, ma jeden robiony moimi ręcyma:) nosi, zadowolony, jedynie jasny kolor mu może nie do końca odpowiada. Robiony daawno w warkocze i plecionki.
    Moje dwa futrzaki też wyściskałam rano, kocur0indywidualista sobie dzisiaj po ogrodzie spaceruje - obchód robi swojego terenu i na słoneczku się wygrzewa:) kociorka jak ludzi w ogrodzie nie ma - siedzi w domu:) Asiu, a dlaczego tylko reglan?? Wrabiane od góry bez wszywania cudnie się robi:) Polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izula, wstyd się przyznać, ja jeszcze nigdy nie robiłam wrabianych, continguousa znam i lubię, ale wrabiać się jeszcze nie odważyłam nigdy. A powiem szczerze, że mój Szanowny M. doskonale w raglanowych wygląda - taaaaakie ma szerokie plecy (i brzusia w nich nie widać ;) )
      Chyba muszę się zastanowić nad wrabianiem...
      Młodzież jeszcze zmieni zdanie. Jak się poznaliśmy z M. (oboje byliśmy wtedy po maturze) nosił tylko bluzy, wyrósł z tego jak widać :) Także i dla Twoich młodszych Mężczyzn jest nadzieja:) a skoro lubią akcesoria włóczkowe, to nawet pozwolę sobie powiedzieć, że ta zmiana gustu jest kwestią czasu tylko :)

      Usuń
  4. No też tak myślę, przy matce-maniaczce włóczkowej:) Duma mnie póki co rozpiera, bo od jutra możecie mi mówić: matko-inżyniera. Najstarszy syneczek się jutro broni:) Koniec świata! Dopiero Go na rowerku uczyłam jeździć, a tu... eh! No i wydało się, że wiekowam kobietka:) Takiego starego syna mieć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noooo to najserdeczniejsze gratulacje!!!!!! To wspaniała wiadomość! jest to zaiste powód do dumy!!!
      czas leci niestety szybko, ale to dobrze skoro przynosi też i szczęśliwe chwile ze sobą! :)
      Jaka wiekowa? no coś Ty :) ja to zawsze uważałam, że to nie metryka, a dusza o wieku decyduje, może dlatego, że w moim środeczku zamieszkała dusza starsza niż metryka wskazywała :)
      Ściskam i cieszę się razem z Tobą :) z Wami!

      Usuń
    2. No jeśli o duszę chodzi, to chyba jeszcze nie dorosłam do metryki:) Jutro w tajemnicy wybieram się na uczelnię, żeby jak mój Delikwent wyjdzie z obrony wręczyć mu koszulkę z napisami własnoręcznie wykonanymi: TRUST ME I'M AN ENGINEER.. mam nadzieję że się ucieszy....bo od zawsze powtarzam swojemu chłopstwu, że najfajniejsze są takie drobne chwile w życiu: do bohaterstwa nikt nikogo nie zmusza, ale uśmiech i pamięć są najważniejsze:)

      Usuń
    3. Ja tam ciągle młoda jestem, tylko dzieci mi się jakoś starzeją...
      :)))))

      Usuń
  5. Dawniej robiłam swetry dla całej rodziny, czyli dla siebie, męża i synów. Później jakoś nam życie przyśpieszyło, zaczęło brakować czasu na dzierganie... ale jak ostatnio wróciłam do drutów, to i chłopaki zaczęli się przymawiać :))). W temacie wzornictwa męskiego nic nie podpowiem, bo dawniej robiłam raczej z głowy, a teraz jeszcze się do tematu nie przymierzyłam - pewnie też będę szukać w internecie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i niestety, prawdopodobnie zderzysz się z brutalną rzeczywistością braku inspiracji w męskiej odzieży. Czapek jest mnóstwo, nawet w szalikach można coś znaleźć, ale swetry są jakieś takie, nie wiem, nie nowoczesne. Kobiety coraz częściej sięgają po lekkie, proste dzianiny, takie które się przyjemnie nosi i łatwo dzierga. Dla mężczyzn mam wrażenie jest mnóstwo swetrów przekombinowanych, zawalonych warkoczami, naprawdę kilka jest modeli wartych uwagi... smutne to :(

      Usuń
  6. Mój Małżonek wyraża chęć posiadania sweterka od żony, ale pod warunkiem, że będzie taki drobniutki jak ze sklepu (znaczy się, chodzi o drobność ściegu). W związku z tym, że mam maszynę dziewiarską (może ją w końcu odpalę), planuję sweterki mężowi. Gładkie, z półokrągłym dekoltem. Serek odpada. Gdzie nabywasz włóczki do maszyny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu już o tym pisałam kiedyś, nawet całkiem niedawno, w tym poście:http://asjaknits.blogspot.de/2014/02/2w1-czyli-dziergam-i-czytam.html, poza tym mam szczęście mieć sklep z dzianiną przemysłową w niedalekiej odległości, tam też często robię zakupy. Myślę, że większość włóczek skarpetkowych i cieńszych można z powodzeniem na maszynie przerabiać, pod warunkiem, że nie mają włosków i że maszyna nadaje się do ich przerobienia. Bo jeśli masz maszynę o rozstawie igieł większym niż 4.5mm to i wełna na niej przerabiana powinna być grubsza.
      Czekam zatem na Twoje pierwsze z maszyną wydziergane projekty :)

      Usuń
  7. No ja mam to samo. Jak szukałam dla Mateusza to może kilka były w miarę (oczywiście szycie). Dodatkowo Mateusz nie znosi dekoltów w szpic, więc mam jeszcze mniejszy wybór. Teraz jak mu zrobię to z głowy. Ale nie rozpisze tego, nie ma szans!:D
    (usłyszałam właśnie z lewej, że czemu, bo przecież prościej.))
    No zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to dobre ;) no pewnie, że prościej :) Lewa Strona ma rację ;)

      Usuń
  8. moj malzonek zazyczyl sobie swetra ze wzorem norweskim, albo irlandzkim- byle klasycznie- troche sie boje tego projektu, bo pewnie ugrzezne na dlugie miesiace- z tygodnia na tydzien czasu na druty mniej :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i w tej sytuacji niewątpliwie uratowałaby Cię maszyna dziewiarska :) szybko, bezboleśnie i z żakardami :)

      Usuń
    2. oj to ma byc taki grubas z grubasnej wloczki- nie sadze, zeby maszyna podolala ;) no i musze w koncu znalezc chwile,zeby ja spod szafy wyciagnac i odkurzyc ;D

      Usuń
  9. W temacie inspiracji męskich odzieni drutowanych :-) nic powiedzieć nie mogę. Ale bardzo interesujący jest fakt, że prawie żaden mężczyzna nie lubi swetrów wąskich pod szyją - golf byłby chyba dla nich torturą nie z tej ziemi. O co chodzi?? Nie pojmuję. Tym bardziej, że milutki i cieplutki szaliczek to już tak. Hm??
    Odin jak przystało na prawdziwego kociego faceta też miłe i cieplutkie szaliczki lubi :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kompletnie nieodgadnięta zagadka... Ci, co w dzień powszedni chodzą w krawacie pewnie mają usprawiedliwienia, ale Ci co noszą tylko od święta, też nie lubią ciasno pod szyjką... hm...
      Odi uwielbiam się omotać w to, co kolorowe i kotu zabronione! to ostatnie zwłaszcza ;)

      Usuń
  10. Bardzo mi sie podoba ten pierwszy sweter. Jak do tej pory mezowi wydziergalam tylko jeden sweter i to raczej przypadkiem - welna miala byc dla mnie ale sie rozmyslilam :) A co do wzorow to prawda - meskich fajnych projektow jest niewiele... Nawet te z brooklyntweed w wiekszosci wygladaja dobrze jedynie ze wzgledu na bajerancka wloczke.. Mnie niestety nie stac, zeby taka wloczke kupowac na swetry w meskich rozmiarach :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, Brooklyn Tweed to dobrej jakości wełna zawsze, ale chcę wierzyć, że można kupić jeszcze dobrą jakościowo i piękną wełnę z myślą o naszych panach w dobrej cenie, tylko pewnie trzeba strasznie kombinować. :) Na przykład kupując wełnę z myślą o maszynie dziewiarskiej. A propos, jak idą przygotowania nowego lokum? planujesz maszynę umiejscowić gdzieś na stałe?
      Ściskam i pozdrawiam ciepło!

      Usuń
    2. Nowe lokum się remontuje i myślę że za jakiś miesiąc będzie można w nim zamieszkać.. powoli rozpakowywać graty itp... Pewnie w tym roku zacznę przygodę z maszyną, ale przeprowadzka i remont tak mi daje w kość, że niechętnie sięgnę po kolejną nowość w życiu :P Najpierw chyba się będę musiała oswoić i uspokoić :)

      A co do miejscówki mąż obiecał że jeden pokój będzie moją pracownią więc trzymam się tej myśli :)

      Usuń
  11. Mój małż nie chce nosić swetrów, bo mu w nich za ciepło. Dlatego ma ich tylko trzy, które zrobiłam mu już całe wieki temu i nie chce następnych. Trafił mi się jednak zięć, który nie pogardzi ręcznie robionym sweterkiem, chociaż ma inny gust niż ja. Ostatnio szukaliśmy wspólnie inspiracji na stronie DROPSa i znaleźliśmy coś, co mu się spodobało i już chodzi zadowolony w ciepłym pulowerze.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisz do mnie / Send me a message:

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *