czwartek, 2 listopada 2017

kompulsywnie niczym fabryka..

Skarpeteńki, skarpetunie, skarpetki.. zamiast bamboszków i papciów, klapków i innych domowych wynalazków. Kolorowe i szybkie w robocie, wynagradzające trudy ściegu pończoszniczego w trybie prawie natychmiastowym. Żakardowe, gładkie, w paski.. Obojętne - byle były! Ale najważniejsze, dziergane od paluszków! Tak.. 

Dziergam nie tyle dlatego, że to kocham, chociaż to oczywiście też, ale przede wszystkim dlatego, że inaczej wysiedzieć w jednym miejscu nie potrafię. Zdarza mi się wieczorem zasiąść przed telewizorem i zwyczajnie przytulić się do szerokiego Połówkowego ramienia.. i nawet mnie ta bierność tej czynności nie boli, zazwyczaj jednak jeśli już mamy coś razem w te długaśne wieczory oglądać, to bez robótki w rękach to się raczej nie wydarzy. To trochę mój taki bilet do kina, jak nie mam nic na drutach to się za filmy nie biorę i Połówka nawet największe przekonywania mnie nie ruszają. Zwyczajnie nie i koniec. On zresztą jest już świadom, że oglądanie ze mną czegokolwiek bez drutów w dłoni to trochę jakby chochlik nam złośliwie co 3 sekundy pauzę wciskał. Tym chochlikiem jestem ja.. no bo przecież w 3 minucie od początku filmu wpadłam na pomysł, że jednak kupię ten wzór na tamten sweter co to mi się chyba podoba.. i biegnę do komputera, żeby wrócić ze spuszczoną głową i bez wzoru, bo się jednak po drodze rozmyśliłam.. 5 minut później, jeszcze zanim akcja w filmie się zacznie, ja już biegnę do szuflady, bo sobie o jednym motku przypomniałam, co to może w końcu będzie chciał być chustą.. nieee, to jednak nie jest jego życzenie.. Tak mogę w kółko jakieś dzieścia razy, wzdychając i wyrzucając z siebie systematyczne "nie mam co dziergać" w eter, drapiąc się przy tym i ogryzając skórki i paznokcie z nerwów. Tak, źle jest ze mną, gdy jestem na głodzie ;)

Tuż po przeprowadzce, nie mając wielkich nadziei na powrót dziewiarstwa do mojego wtedy koszmarnie chaotycznego życia, z lękiem na ramieniu wrzuciłam oczka na skarpetki. I tak mi się to spodobało, że powstało ich całkiem sporo, niektóre w jednym egzemplarzu, chociaż wciąż tym samym wzorem. Pozostało mi po tym szaleństwie sporo mikro kuleczek, które jakoś trzeba było spożytkować. A kiedy przyszło mi po raz kolejny nie dziergać tego swetra co to miał być idealny na przerwy między własnymi projektami, ale zupełnie się nie nadaje na spotkania dziewiarskie, bo za dużo w nim akcji (warkocze, tekstury i w dodatku w pięknej czerni), wzięłam się za skarpetki. Coś dziać trzeba, w końcu wszyscy dziergają, ale najlepiej coś lekkiego i praktycznego - może właśnie z tych niewykorzystanych resztek. Powstała zatem całkiem sporych rozmiarów kolekcja skarpetek wszelakich, najprostszych, od palców w górę dzierganych, z małym klinem na piętę dzierganą rzędami skróconymi. Idealne!






Połówek jak najbardziej też się doczekał nawet dwóch par.. takie to przyjemne dzierganie, że właściwie weszło mi w nawyk i tych kilka rzędów więcej (na 46 rozmiar) wcale mnie aż tak bardzo nie boli... ;) 

Szukam zatem pięknych skarpetkowych włóczek, które uratują mnie w potrzebie, jak mnie znów dopadnie brak weny, a filmy czekać będą.. Coś możecie mi polecić? Pasiaste? trwałe? w centki? nie za cienkie, ale nie za luksusowe? takie wiecie, efektowne, ale nie do zdarcia ;) 

Tak sobie teraz myślę, że taką skarpetką tryliard razy wydzierganą, można sobie cudownie wyćwiczyć techniki i metody, wręcz do perfekcji. Nabieranie oczek Judy's Magic Cast On - mam już w małym paluszku. German short rows - po ciemku zrobię, w nocy o północy i na śpiączku.. zamykanie oczek na modłę włoską - pfi.. z paluszkiem w nosie! Taka potęga tkwi w jednej skarpetce, taka siła! taki potencjał! 

Racja? 

Racja.. 

To wracam do drugiej do pary.. 

Miłego dziergania! 


31 komentarzy:

  1. Aż oczopląsu dostałam od tych cudownych kolorów i wzorów. Piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczopląsy mile widziane :D
      jeśli tylko uśmiech na Twojej twarzy wywołały - to zadanie spełniły!
      Buziaki!

      Usuń
  2. Asiu,ja od dawna podglądam taką panią,ona piękne robi skarpetki i pokazuje całą masę niteczek do kupienia u Was,polecam:http://ullistuttgart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczywiście, że skarpetki od paputków praktyczniejsze :) (i zwykle śliczniejsze)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakże - idealne na wizytację Gości :))))

      Usuń
  4. Pieknosci wydziergalas podczas ogladania tych filmow... Ech, te koory... Bajeczne...
    A'propos wloczek- probowalas Dropsowego Fabela? Calkiem-calkiem jest. Aktualnie mam na drutach dwie skarpetki razem z tegoz wlasnie
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zostały mi 2 moteczki fabela i się zastanawiam, czy to wystarczy na dwie krótkie skarpetki, w rozmiarze 39... Czy warto się zabierać? czy lepiej dołożyć jakąś inną wełenkę?

      Usuń
    2. Spokojnie starczy. Dwa motki potrzebowałam na parę męskich w rozmiarze 45, dość wysokie nawet :-)

      Usuń
    3. Babaruda, niestety, ale Fabela nie próbowałam, śnią mi się po nocach samopaskujące się... ale znaleźć takie w sieci to wyzwanie! ;)

      Usuń
    4. Alicja, jak Asia mówi - z powodzeniem starczy! Na moje, co prawda krótkie, ale dwie skarpetki z jednej pary w rozmiarze 38, zużyłam 40 gramów (czyli niecały motek arwetty od Filcolany). Dziergaj śmiało - może nawet na podkolanówki starczy :D

      Usuń
    5. Moje drogie :) Bardzo dziękuję za tak szybkie odpowiedzi :) Zatem zaraz po szalikokapturze, który teraz męczę (u mnie wszystko dość wolno idzie...) zabiorę się za skarpeciochy :) miał być berecik, ale po nie wiem której nieudanej próbie zniechęciłam się, więc będą skarpetki :)

      Usuń
    6. Asiu, sampoaskujace sie to Lang super Soxx Color, niestety, juz jest discontinued, wiec moze ebay, ale bez duzego wyboru kolorow, albo tez Himalaya Socks, ta jest w obiegu, ze tak powiem. Zacznij poszukiwania... :-)
      Alicjo, jesli zaczniesz skarpetki od palcow to nie bedziesz sie martwic, ze welny zabraknie :-)

      Usuń
    7. dzięki Babaruda - poszukam! :*

      Usuń
  5. Skądś to znam... oglądanie filmu dla samego oglądania - marnotrawstwo czasu (stąd też rzadko do kina chodzę, za ciemno na druty :D ) :D nawet na wyjazd trzeba przecież wziąć druty i cokolwiek do zrobienia :) ręce nie znają spokoju, a jak nie ma dziergadełka to nerwica... co do skarpetek - prześliczne i idealnie dokłądne :) też zamierzam się zabrać za takowe, na razie początki, uczę się ciągle... czy jest gdzieś może opis jak taką piętę śliczną wyrobić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje ręce też spokoju nie lubią :D ale ani ja, ani Połówek, nie narzekamy, zwłaszcza jeśli w rezultacie mamy zagwarantowane ciepełko w paluszki :D
      Do kina podobno dobrze jest się zaopatrzyć w lampkę "czołówkę".. nie wiem - nie próbowałam :D
      Pięta wykonana została rzędami skróconymi, z pewnością znajdziesz gdzieś opis jak taką wykonać. Ja spróbuję się z opisem na swoje zmierzyć - w ramach rozgrzewki, i może na blogu opublikuję :)
      Uściski!

      Usuń
    2. Jeśli można i pozwolisz to bezczelnie odgapię ze zdjęcia :) bo oprócz skróconych to widzę również wpierw dodawane oczka na klin, czy jak to nazwać...

      Usuń
    3. Dobrze widzisz, dla komfortu nie tylko w noszeniu ale i wkładaniu skarpetki, klin musi być. Nie ma dla mnie znaczenia czy w górę czy w dół skarpetkę dziergam, klina dodaję zawsze, ponieważ stopa w miejscu pięty jest zwyczajnie szersza w obwodzie i jeśli tego nie zrobię, to skarpetką stopę przyduszam. ;) Powodzenia zatem w odgapianiu ;)

      Usuń
    4. No i to to właśnie mi nie wychodziło, zawsze coś nie pasowało w skarpetkach... Tego klina tu trzeba i już :) Dziękuję i idę dalej szalik dziergać, bo już skarpetki czekają :) A i sweter mnie kusi, i jakieś czapki by się przydały... Ech, tylko czasu mało i mało :/
      Bardzo dziękuję za inspiracje, nie tylko w tym poście, ale i ogólnie - całoblogowo. Piękne rzeczy tworzysz :) Gratuluję talentu :)

      Usuń
  6. Oj tak, bez drutów oglądać filmów nie można. Ja po prostu bez drutów się nudzę, dlatego też bardzo rzadko chodzę do kina :) Skarpetki są fajne, bo szybko się osiąga satysfakcjonujący efekt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno mi się nie zgodzić :) zwłaszcza w ostatnim punkcie - zwłaszcza jak się dzierga krótkie skarpetki :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Oj tak, bez drutów oglądać filmów nie można. Ja po prostu bez drutów się nudzę, dlatego też bardzo rzadko chodzę do kina :) Skarpetki są fajne, bo szybko się osiąga satysfakcjonujący efekt.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czy jest jakis filmik/tutorial pokazujący jak najprosciej/najlepiej zrobic skarpetki? Jakos nigdy mnie nie przyciagaly, ale jak widze tutaj takie cudownosci, to az sie chce tez sprobowac. Zielona niestey jestem w tym calkowicie, wiec przynajmniej na poczatek potrzebuje cos od A do Z, ale dobra metoda, zeby sie potem nie meczyc ze zlymi nawykami :) Prace piękne!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno jest ich masa, wystarczy poszukać (youtube, ravelry)
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  9. Wspaniała kolekcja skarpet! Tak się naoglądałam, że nabrałam ogromnej ochoty na skarpety! Muszę przekopać swoje zapasy i coś wybrać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fabryka skarpet wita :) Świetny zestaw! Uwielbiam kolorowe skarpetki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też, zdecydowanie! chociaż "do ludzi" pewnie w nich nie wyskoczę, to są idealne na domowe warunki, zarówno w dzierganiu jak i w noszeniu ciesząc ducha i oko :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  11. Świetne. Już je widziałam w innym kąciku i podziwiałam ich ilość i różnobarwność. A tutorial świetnie pokazujący ja dziergać od palców można znaleźć na stronie Intensywnie Kreatywnej Agnieszki http://intensywniekreatywna.blogspot.com/p/nauczanie-czyli-jak.html pod nazwą Razempetki.. To tak dla tych dziewiarek, które jeszcze nie próbowały dziergania skarpetek.
    Ja na razie utknęłam w rękawach, niestety... Skarpetki są dopiero przede mną, w jakiejś bliżej nieznanej przyszłości choć oglądanie filmów nie przeszkadza mi w dzierganiu czegoś skomplikowanego. Większe znaczenie ma nastrój i spokój wewnętrzny. Jeśli mnie coś poważnego trapi to nawet dzierganie nie pomaga. Muszę się najpierw uporać z problemem a dopiero dziergać. Właśnie ostatnio miałam zastój ale już ruszam. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam dziergane skarpety! Sama na szydełku kilka par już popełniłam, ale jakoś nieodmiennie dochodzę do wniosku, że chyba na drutach szybciej się je robi... Albo to moje tempo jakieś słabe jest... Ale i tak staram się przynajmniej jedną parę w roku zrobić :D na tegoroczną włóczka już kupiona i czeka.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham skarpetki, ale kocham je robić od cholewki do palców i z jlasyczną piętą, żebym zrobiła jakieś od palców, to musi mi się naprawdę bardzo spodobać jakiś wzór.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...