sobota, 26 grudnia 2015

Granatowa Manzanilla według projektu Joji Locatelli

Jedną z pierwszych moich miłości i chyba największą jest sznur, włóczka, nitka, włókno, zwał jak zwał, ma być długie, najlepiej luksusowe, albo przynajmniej z domieszką luksusu, ma się doskonale dziergać, jeszcze lepiej nosić, grzać jak chłodno jest, schładzać jak za gorąco, najlepiej jak nie gryzie, ale podczas mrozów na kąsanie ma pozwolenie, ma być długowieczne,  niezniszczalne, ma na nim rudego nie być widać, bo rude to u nas w powietrzu się unosi.. ma się w praniu nie rozciągać, nie kurczyć, trzymać fason podczas noszenia, nie wyciągać i nie zaciągać, i ma być dostępne w kolorach nie z tej ziemi.

Takie jest właśnie Noble od Holst Garn (klik). Ma swoich zwolenników i przeciwników, ale ja sobie to włókno bardzo ukochałam i jeszcze z pewnością nie raz u mnie wystąpi (plan zakłada przynajmniej dwa duże projekty w przyszłości z wykorzystaniem Noble!).

Nie nazwałabym tej włóczki lejącą, nie ma w sobie ciężaru tak typowego dla merynosa, nie ma też chłodu domieszek z jedwabiem, nie ma włosków alpakowych, ale włosek ma dość widoczny, który po praniu zamienia się niemalże w puszystą tkaninę. Lubię, bardzo lubię, za tweedowy look, za miękkość, za ciepło, jakie daje przy niewielkiej swojej wadze, za fakturę idealną dla warkoczy czy wzorów strukturalnych, za kolory ziemi, wysycone oranże, czerwienie, cegły, za rudość rdzy i brunatność namoczonej gliny -  kolor, który dziś Wam chcę pokazać to po prostu genialny Garnet (czyli kolor w odcieniu granatu - kamienia szlachetnego). Stąd nazwa w tytule, która z pewnością narobiła zamieszania.. ;) 

Patrząc na ten kolor zaczęłam marzyć o wisiorku wysadzanym granatami właśnie.. czuję, że byłby ulubieńcem absolutnym! Tak jak zresztą dość szybko stał się ten sweter. 

Sweter powstał w oka mgnieniu i jest to Manzanilla, projekt należący do kolekcji The Authentic Collection według Joji Locatelli,  Oprócz niezwykłych włóczek mam też ogromną słabość do nietypowych konstrukcji w dzianinie. Lubię bardzo, gdy dzianina stawia przede mną wyzwania, zaskakuje, czy czegoś nowego uczy. Joji bardzo często swoimi projektami zaskakuje i bardzo celnie trafia w moje potrzeby połączenia estetyki, praktyczności z ciekawostką całego procesu tworzenia, co dla mnie jest gwarancją, że wydziergam do końca, wydziergam szybko i będę nosić z przyjemnością. Bez lęku chwyciłam więc za ten projekt i zmiksowałam go z moim ulubieńcem wśród włókien, i chociaż moja Manzanilla nie przelewa się przez ręce, nie zachwyca ciężarem, ale otula, ogrzewa i, mam nadzieję, zdobi. 

Zapraszam Was zatem na jej prezentację: 





Garnet jest jak kameleon w świetle słonecznym, ale to zdjęcie najlepiej chyba oddaje jego prawdziwy odcień.













Kilka modyfikacji, które wprowadziłam, to wydłużenie rękawów, oraz zakładka w ściągaczowym dekolcie, która była właściwie fanaberią i eksperymentem bardziej niż koniecznością. innych zmian brak. 

Trudno uwierzyć, że jest grudzień, że właściwie rok ma się ku schyłkowi, i o tym, że trwają święta mogą jedynie świadczyć przyciasne spodnie ;) Pogoda nas dziś rozpieszczała i udało nam się dzięki temu z przyjemnością pobuszować po lesie i przy okazji pobawić aparatem. Stąd wybaczcie, jeśli przesadziłam z ilością zdjęć, ale trudno nam było wybrać mniej.. ;)

Mam ogromną nadzieję, że gdziekolwiek jesteś, masz przy sobie Swoich Najbliższych i to właśnie im poświęcasz dziś maksimum uwagi, sznurki mogą poczekać.. Kochani, niekoniecznie.. Dlatego jeśli tylko Twoi bliscy chcą Cię dziś mieć tylko dla siebie, pozwól im się sobą nacieszyć.. :) Robótka nie ucieknie.. moja leży już od dwóch dni nieruszona.. i niech leży, Połówek ważniejszy..

Miłego wydłużonego świętowania Kochani, pełnego tego wszystkiego, co dla Ciebie najistotniejsze i najprzyjemniejsze!


niedziela, 13 grudnia 2015

Los Hervideros

Trwało to co prawda rok i troszeczkę, może nawet większą troszeczkę, niż kiedykolwiek przewidywałam, ale nareszcie mam dla Was dobrą wiadomość!

Przyznaję się, nie mogłam opublikować opisu na ten sweter dopóki nie znalazłam doskonałego substytutu dla włóczki, jaką użyłam w pierwszym projekcie. Zależało mi ogromnie na tym, żeby użyte włókno było powszechnie dostępne, a wełna, swoimi właściwościami, podkreśliła to, co ten sweter ma najpiękniejszego, czyli zarówno warkocze, jak i wysmuklające linie, ale również miała trochę luksusu w sobie. Jak tylko w moje łapki, podczas prac nad TOTO (klik i klik), wpadł Noble od Holst Garn (klik), wiedziałam, że to będzie idealna włóczka na ten sweter. Ponieważ jednak nie przepadam za dzierganiem tego samego w ten sam sposób, postanowiłam odrobinę w sweterku zmienić, i tym razem zamiast gigantycznego kaptura, wykończyłam go, równie miłym dla oka i jeszcze przyjemniejszym w noszeniu, kołnierzem. Oba warianty, zarówno kaptur, jak i kołnierz są zawarte w opisie. Tylko Ty sama zadecydujesz, która z tych wersji Los Herviderosa odpowiada Twoim potrzebom, a może, podobnie jak ja, zdecydujesz się wydziergać obie ?  

Zapraszam Was zatem na prezentację nowej wersji sweterka Los Hervideros.










Wzór, na chwilę obecną, dostępny jest tylko w języku angielskim (klik), pracuję jednak nad tłumaczeniem, które wkrótce zostanie dodane. Poproszę Was o chwilę cierpliwości. 

Mam nadzieję, że to nowe oblicze sweterka spodoba Wam się równie mocno! 

A teraz zapraszam Was do obejrzenia sweterków powstałych w czasie testu - powiem tak, w kolorze tkwi siła! 

Serdeczne dziękuję dla Wszystkich Kochanych Testerek!!!

Miłego Dziergania, Kochani!

sobota, 12 grudnia 2015

Unisex-owe uszatki..

Jednego z pierwszych chłodniejszych dni w tym roku, Połówek, wchodząc do domu zawył: "czapkęęęęęęęę"... 

No dobra, ale jaką.. myślałam, że jakiś warkoczyk tu, może plecionka tam, wełna gruba, luksusowa jakaś może?.. a gdzie tam. Szef zasiadł, wskazał paluchem "ludzika" ze swetra, którego dziergam według projektu Iaroslavy Rud, Distant shores - i ze słowami: "fakusiowego chłopka chcę!" zadecydował. 

Tak, mamy już wiosen ponad 30, a jemu wciąż i ludziki, i "fakusie", i oczywiście kontrasty w głowie ;) Aaaa... no i  najważniejsze - "klapki na uszy mają być też!". i wszystko w "szarościach".. ale na szczęście z kontrastami!!! ufff.. 

Oto zatem dwa czapkowe twory, które w oparciu o sugestię Połówka powstały:  





Zdjęcie pt.: "Kochanie, zrób poważną minę" ;)




Dochodzę do wniosku, że im człowiek w dzianiny kolorowe bardziej odziany, tym weselszy... Nam się buźka nie zamykała podczas spaceru, uśmiechy z pysiaków nam nie schodziły, ludzie, obserwując nas, tęczowe ludziki, reagowali podobnie, szeroko się uśmiechając.. A dokoła szare kurtki, z szarymi szalikami, szarymi, względnie brązowymi lub bordowymi rękawiczkami czy czapkami, jedynie dzieci mogły z nami w kolorystyce konkurować.. ;)  wszystko jakieś takieś mdłe.. I nagle dotarło do mnie jak to fajnie jest, że w mojej szafie brakuje w dodatkach tylko jednego koloru - szarego, bo mnie przynajmniej na ulicy widać i energią ewidentnie zarażam :)

Tak dla kolorów w czapkach/szalikach/rękawiczkach/skarpetkach!!!
Kto się zgadza ze mną?

Pozdrawiam cieplutko, i cokolwiek dzisiaj robisz, nie zapomnij podziergać chociaż jednego rządku!

czwartek, 10 grudnia 2015

Hats on! - i gadugadu, czyli wywiad z Hanią Maciejewską.

Sezon dziergania czapek trwa w najlepsze! A ja, ze względu na fakt, że właśnie przed momentem na półki sklepowe wjechała kolekcja przepięknych nakryć głowy: Hats on!, stworzona przez Hanię Maciejewską, chciałabym Waszą uwagę na Nią, autorkę tej kolekcji, dziś skierować. 


Kolekcja składa się z 6 projektów na nakrycie głowy o różnych stylach i kształtach. Wśród nich, znajdziesz czapkę zarówno dla siebie, jak i dla swoich bliskich - niektóre są wręcz przeznaczone na głowy naszych drogich Panów: jak Dear Hubbie, chociaż nie wiem czy nie byłoby w naszym domu o nią wojny, bo mnie ona też bardzo przypadła do gustu!


Moje serce skradła też czapka w przepięknej czerwieni - One evening hat


Ale jak im się tak dłużej przyglądam, to mam ochotę zrobić każdą, ponieważ wyglądają na ekspresowe i niezwykle satysfakcjonujące robótki!

Kolekcja "Hats on" dostępna jest zarówno w formie e-booka, który zawiera wszystkie projekty, ale też można nabyć każdą czapkę oddzielnie - klik


Od początku mojego blogowego istnienia, podglądam i obserwuję Hanię Maciejewską i jej drogę dziewiarską. Ogromnie odpowiada mi estetyka jej projektów oraz sposób, w jaki dziewiarki, w swoich opisach, prowadzi podczas technicznych meandrów procesu dziergania. Dzierganie według jej opisów to gwarancja doskonałego dopasowania dzianiny do sylwetki i brak nudy! Drobne detale, szczegóły i dekoracje, to już Hani znak szczególny. Dodaj do tego szczyptę ciekawych technik, świetne kształty i fasony i można dziergać i dziergać i dziergać, a potem nosić i nosić... 

Oto Anya, przepiękna, malowana kolorami chusta wg projektu Hani Maciejewskiej

Już jakiś czas temu miałam okazję poznać Hanię osobiście. Od tego czerwcowego i koszmarnie upalnego dnia, udało nam się przy różnych okolicznościach około-dziewiarskich ponownie spotkać. Wydaje mi się, że mogę nawet powiedzieć, że Hanię już trochę znam, i dziś właśnie, chciałabym tę Hanię, pełną ciepła, serdeczności, poczucia humoru i prawdziwej pasji, ale też niezwykle skromną i przesympatyczną dziewczynę, jaką Hania jest, i Wam bliżej przedstawić! 

Asja: Kim jest Hania Maciejewska?

 

Hania Maciejewska: Przede wszystkim jestem mamą i żoną, bo to rodzina w znacznym stopniu mnie definiuje i jest dla mnie najważniejsza. Mam 7 letnią córkę i kochającego męża. Oboje bardzo mnie wspierają w tym co robię: Julia uwielbia rysować i często tworzy dla mnie „projekty” nowych swetrów; Daniel jest niezawodny we wszystkich „komputerowych” problemach i „cyka” śliczne fotki.


Oto Fortitude Hani Maciejewskiej
A: Dziewiarstwo, przez tak wielu rozumiane jako hobby, jest Twoją pracą. Należysz zatem do grona szczęśliwców, którzy swoją pasję zamienili na sposób na życie. Bardzo często to, co staje się pracą i obowiązkiem, z biegiem czasu przestaje być przyjemnością. Jak to jest w Twoim przypadku? Czy dziewiarstwo to wciąż Twoja miłość? Czy istnieje jakaś recepta na to, by poczucie obowiązku nie wpłynęło negatywnie na przyjemność czerpaną z pasji, która staje się naszym codziennym obowiązkiem?
 
H.M.: To prawda, że mam to szczęście wykonywać zawodowo to co od zawsze było i nadal jest moją ogromną pasją. Mimo, że należy to do moich obowiązków, to wciąż z wielką przyjemności chwytam za druty żeby zacząć kolejny projekt. I wciąż czuję ten miły dreszczyk emocji kiedy publikuję nowy wzór.
Pytasz czy mam jakąś receptę na to by nadal czerpać z tego przyjemność… Nie mam, każdy musi wyrobić sobie swoją własną.
Wydaje mi się jednak, że najważniejsze jest chyba to, żeby zachować pewną równowagę i nie popadać w przesadę. Dosyć łatwo jest się zatracić i zacząć traktować dzierganie zbyt komercyjnie, biznesowo, a przy tym utracić ten element dobrej zabawy, który łączy się z hobby.

Oto Maisie Hani Maciejewskiejsweter idealny!
A: Jesteś ogromnie wszechstronna i kreatywna w swoich projektach. Projektowanie których części garderoby należy do Twoich ulubionych i dlaczego?

H.M.: Zdecydowanie swetry. Lubię dziergać czapki i chusty ale to swetry są moimi ulubionymi projektami. Jest tyle konstrukcji, które można zastosować projektując sweter, w tak różnorodny sposób można bawić się ich formowaniem. Możliwości wydają się niezliczone.
Lubię projektować swetry prawdopodobnie także i dlatego, że często je noszę. Wydają się odpowiednie na wiele okazji.

A: Czy jest coś, czego w swojej pracy, jako projektant dzianiny, nie lubisz? Dlaczego?

H.M.: Właściwie nie ma. Chociaż oczywiście znacznie bardziej lubię dziergać niż pisać wzór. Z drugiej strony obliczanie rozmiarów traktuję trochę jak rozwiązywanie łamigłówki; jak krzyżówkę czy sudoku.

A: Gdybyś miała wskazać jedną osobę, dzięki której Twoja ścieżka życiowa doprowadziła Cię do punktu, w którym jesteś, kto by to był i jak to się stało? Czy jest jakaś szczególna osoba w Twoim życiu, która pchnęła Cię w kierunku dziewiarstwa i projektowania dzianiny, idol, przyjaciel, doradca?

Fino i te subtelne detale na plecach !!!

H.M.: Myślę, że sporo osób przyczyniło się do tego, że znajduję się w tym punkcie w którym jestem w tej chwili. Wiele zawdzięczam swojej rodzinie i przyjaciołom, którzy mnie wspierali (i niezmiennie nadal wspierają), dodawali otuchy, poklepali po ramieniu ale czasem, kiedy było trzeba, potrząsnęli.


A:  Ostatnio gościłaś w Austrii na Austrian Yarn Club, gdzie wcieliłaś się w nową dla siebie rolę, instruktora dziewiarstwa. Czy w  przyszłości będzie można spotkać Ciebie częściej w tej roli na podobnych imprezach?


H.M.: Trudno powiedzieć co przyniesie przyszłość. Być może będę prowadzić jakieś warsztaty chociaż znacznie bardziej odpowiada mi rola dziewiarki niż nauczycielki.
Na pewno było to ciekawe doświadczenie. Przede wszystkim dlatego, że miałam okazję poznać tyle utalentowanych i przemiłych dziewiarek.



Wisteria Lane i jej cudne detale!

A:  Od kłębuszka do zakończonego projektu – jak zazwyczaj wygląda Twój proces projektowania dzianiny?

H.M.: Jest w tym trochę chaosu, trochę magii i trochę zabawy ;)
Z reguły zaczyna się od pomysłu, który kiełkuje w mojej głowie i nie daje spokoju do póki nie naszkicuję go w moim tajemnym, czarnym zeszycie. Potem wielokrotnie przeszukuję swoje zapasy włóczkowe, by przekonać się, że nie mam odpowiedniej włóczki i muszę wybrać się na zakupy 
A potem oczywiście próbuję, próbuję i próbuję. I czasami wychodzi…. ;)

A:  Czy zdarzyło Ci się kiedyś, dziergając publicznie, spotkać z dziwną reakcją obserwatorów? W jaki sposób ludzie reagują na to, że dziergasz w ich towarzystwie?


H.M.:  Raczej nie. Ilekroć dziergam w miejscu publicznym, zawsze spotykam się dużym zainteresowaniem i miłymi komentarzami.
Z drugiej strony, tak jak mówiłam, staram się nie popadać w przesadę i nie dziergać zawsze i wszędzie.

A: Jak wygląda zwyczajny dzień Hani? Ile czasu tak naprawdę spędzasz z drutami w rękach w ciągu dnia? Jakie inne zajęcia związane z Twoją pracą pochłaniają równie dużo czasu?


H.M.: Nie wiem czy istnieje coś takiego jak zwyczajny dzień Hani :) Jeśli tak to jest on nieźle pokręcony. :)
Zwykle zaczyna się od filiżanki kawy i dobrego śniadania. A potem, w zależności od sytuacji, jest dzierganie, pisanie wzoru, odpowiadanie na maile itp.
Najwięcej czasu zajmuje mi praca przed komputerem, dzierganie to czysta przyjemność i najczęściej znajduję na nią czas wieczorem.

A:  Czy spośród Twoich projektów potrafisz wybrać jeden, z którego jesteś szczególnie dumna? 


H.M.: To jest bardzo trudne pytanie i chyba nie jestem w stanie na nie odpowiedzieć. To trochę tak, jakbym spośród kilkorga dzieci miała wybrać to jedno które kocham najbardziej. Wszystkie projekty są dla mnie ważne, z każdym wiąże się jakaś historia, godziny pracy i pewna satysfakcja.



A: Ja na szczęście potrafię! Galerię projektów prezentowanych podczas wywiadu stworzyłam z moich absolutnych ulubieńców wśród projektów Hani, ogromnie mam ochotę na każdy z nich! zwłaszcza na ten, który jest tak naturalnie mój, jak jego nazwa wskazuje! Oto Naturally yours:


Bardzo Haniu dziękuję, że znalazłaś czas by ze mną porozmawiać :)

A Was, jeśli podoba Wam się taka forma i język angielski Was nie zniechęca - gorąco zapraszam na nowego bloga Hani: Hadaknits.com, gdzie możecie poznać kilku fantastycznych projektantów dzianin z całego świata, z którymi Hania miała okazję porozmawiać i nam przedstawić. Cały cykl dotychczas opublikowanych wywiadów znajdziecie tu: KLIK

Miłego dziergania Kochani!
I czapki na głowy!


* w tajemnicy Wam powiem, że dziś Hania świętuje swoje urodziny!!! :)
100 LAT Haniu!! i samej w życiu wełnistości wszelakiej!

środa, 9 grudnia 2015

5 najlepszych prezentów dla Twojej Dziewiarki!

Drogi Połówku!
Fakt, że czytasz moją wiadomość oznaczać może jedno, potrzebujesz pomocy i inspiracji! Nie ważne, jakim sposobem trafiłeś na moją stronę, czy to Twoja własna Połówka wysłała Ci linka, czy może sam wybrałeś się na poszukiwania i z nadmiaru możliwości poczułeś się zagubiony, jedno jest pewne, masz w domu prawdziwą Pasjonatkę dziewiarstwa i chcesz jej zrobić najdoskonalszy prezent na świecie! Po czym możesz rozpoznać, że Twoja Połówka ma prawdziwą dziewiarską pasję?
  • Godzinami potrafi przesiedzieć w jednym miejscu na kanapie i sznurkiem owinięta, tworzy. 
  • Równie dużo czasu potrafi spędzić przed komputerem przeglądając projekty koleżanek pokazywane na forach, blogach czy na FB tablicy.
  • Jej twarz wyraża nieposkromioną chęć posiadania, w momencie, w którym ujrzy tylko przepiękną włóczkę.. może się przy tym ślinić... ;)
  • Budzi się czasem nagle w nocy z pomysłem do wykonania - natychmiast. 
  • po otwarciu każdej szafy atakują Cię jakieś kłębki i kłębuszki, kulki i kuleczki, precelki i inne skupiska sznura w tęczowych kolorach. 
  • Nie raz zdarzyło Ci się usiąść na jakimś drucie/igle/ czy szydełku, wbijając sobie toto w .. wiadomo w co ;)
  • Zanim zasiądziesz zazwyczaj musisz przesunąć dorobek Twojej Połówki, robiąc miejsce dla siebie. 
  • Wielokrotnie widziałeś ją siedzącą na podłodze zawalonej sznurkami każdej maści, tak że nie było widać Waszego dywanu, gdy mówiła - "nie mam włóczki"! 

Czasem się zastanawiasz czy Twoja Połówka to jednak zdrowa jest, czy jeszcze Cię kocha, i czy te wszystkie sznury są jej do szczęścia potrzebne. Są! mało tego, jest zdrowiusieńka i po prostu kocha dzierganie. Jeśli chcesz by choć trochę tej miłości i uwagi, jaką obdarza sznury spadło na Ciebie, zrób jej wielce oczekiwany prezent. 

Jeśli Twoja Połówka po otwarciu pudełka z perfumem/ torebką/ sukienką/ butami / książką- uśmiechnęła się przez sekund kilka, by ostatecznie zasiąść przed komputerem i oglądać włóczkowe cuda na ekranie - czas przestać stosować te same techniki w poszukiwaniu tego, co według Ciebie ją uszczęśliwi i dać jej prawdziwie pożądany prezent! 

Jeden prezent z pewnością ją uszczęśliwi: 


1. WŁÓCZKA
Ale tu się pojawia pierwsza trudność - jaka? 
Masz kilka możliwości:
  • zdać się na pomoc specjalistów
  • samemu podjąć decyzję
  • albo kierując się sygnałami wysyłanymi przez Twoją Połówkę, zasięgnąć porady specjalistów, i ta opcja wydaje się być najlepsza.

Aby to zrobić potrzebujesz stwierdzić najważniejsze - jaki kolor? Oto kilka na to sposobów: 
  • Spójrz krytycznym okiem na zapasy sznura, jakie Twoja Kobieta przez lata zgromadziła - i  policz jaki kolor ma najliczniejszą reprezentację - to z dużym prawdopodobieństwem jej ulubiony kolor! 
  • Spójrz na swoją Kobietę okiem pełnym miłości i zastanów się, w jakim kolorze Twoja Kobieta wyglądałaby najpiękniej!
Jeśli już wiesz, który kolor byłby dla niej najlepszy lub/ i jest jej ulubionym, potrzebujesz udać się do specjalisty, który pomoże Ci dobrać odpowiednie dla Połówki kłębki sznura. Tak, kłębki, jeden to za mało.. w przypadku włóczek działa zasada wprost proporcjonalnie zwiększającej się radości do ilości dostanych włóczek!!!

Gdzie zasięgniesz porady? - w każdym dobrym sklepie z włóczką i akcesoriami możesz takiej oczekiwać, my, dziewiarki / dziewiarkowie, wiemy doskonale, jakie włókna mogą sprawić by Twojej kobiecie mocniej zabiło serce, bo też mamy na ich punkcie świra. Warto zawczasu zrobić w Połówkowej szafie przegląd by dowiedzieć się, jakie twory dzianinowe (czy swetry? czy szaliki? czy skarpetki? czy może koce? kosze? dywaniki?) Twoja Połówka najczęściej tworzy własnymi rękami, to pomoże specjalistkom dobrać dla Ciebie odpowiednią ilość i grubość włóczki!

Oto kilka takich miejsc w sieci: 





Z pewnością, jak dobrze poszukasz, znajdziesz też inne miejsca równie ciekawe. Ja, te powyżej podane, sprawdziłam i polecam gorąco!

Jeśli jednak obawiasz się, że nie trafisz w gusta Twojej Połówki, możesz w niektórych z powyżej podanych sklepów, nabyć bony/ karty upominkowe, dzięki którym Ona sama będzie mogła wybrać dla siebie odpowiednią włóczkę. Jednakże pamiętaj o zasadzie wprost proporcjonalnie zwiększającej się radości do ilości dostanych włóczek, tylko to da Ci gwarancję radości, realnie istniejącej i namacalnej, bo gwarantuje radochę z miźgania i macanie dostanych włóczek!

2. DRUTY
Dobre druty są równie istotne jak dobry sznur. Z pewnością, podobnie jak Ty swojej Kobiecie opowiadasz o wymarzonym: samochodzie/ wiertarce/ laptopie/ tablecie/ telefonie/ aparacie/ wstaw swój ulubiony i wymarzony gadżet, tak i ona niejednokrotnie wspominała o TYCH PRZEPIĘKNYCH i wymarzonych drutach, może nawet już na takie zbiera na kupkę od jakiegoś czasu? Niestety, zapomniałeś jak one się nazywają.. co możesz zrobić? 
  • przeszukaj historię wyszukiwań w jej laptopie - z pewnością znajdziesz jakąś podpowiedź
  • przeglądnij jej FB i sprawdź czy nie zostawiła swoich "oooch" i "ach" w komentarzach pod koleżanki postem z drutami
Jeśli do tej pory nie potrafisz stwierdzić, jakie to były te wymarzone druty, masz kilka możliwości: 





Wszystkie powyższe zaliczają się do "mercedesów" wśród drutów, niektóre w swojej ofercie mają pięknie podane zestawy drutów, które z pewnością ucieszą Twoją Kobietę! Większość możesz dostać w powyżej podanych sklepach z włóczką - poszukaj, poczytaj, rozglądnij się. 

3. AKCESORIA
Powyżej podane propozycje prezentów mogą nadszarpnąć Twoją kieszeń. Wśród idealnych prezentów znajdziesz też i te, które mieszczą się też w bardziej ograniczonym budżecie, a do nich należą: 


To te wszystkie dziwne linijeczki, powykręcane druty, koraliki na żyłkach (markery), igiełki, wielkie agrafki, itp, o nich dokładniej napisałam tu: KLIK. Jest to również świetny, niezobowiązujący prezent lub dodatek do tego większego. Powyżej podane sklepy dysponują niezłym wyposażeniem w tej kwestii, znów, przeglądnij, zobacz co mają w ofercie, a czego Twoja Kobieta jeszcze nie ma. 

Do tej listy warto dodać też wszelkie płyny do prania wełny i dzianiny, z pewnością, nawet jeśli takich jeszcze Twoja kobieta nie posiada, możesz jej zrobić takim drobiazgiem radość - na przykład takim: EUCALANEM, wybierz taki, którego zapach Twoja Kobieta doceni najbardziej!

4. PARASOLKA (MOTOWIDŁO)

Jeśli Twoja Pani zatrudnia Cię regularnie do pomagania przy zwijaniu kolejnych precelków - tym prezentem nie tylko sprawisz jej radość ogromną, ale też i sobie pracy odejmiesz - Prezent to zatem doskonały! 

5. NAWIJARKA
Doskonałym dopełnieniem dla Parasolki jest na(z)wijarka! Z tą zwijanie włóczki będzie trwało zaledwie chwil kilka! Z pewnością warto, żeby takie urządzenie zagościło wśród jej akcesoriów, nie będzie z niej ciągle korzystać, jak na przykład z drutów czy innych akcesorii, ale jej posiadanie przyspieszy moment dziergania, a to już ogromny powód do radości!.  a jaką? - pisałam już tu: KLIK

Powyżej przedstawione pomysły to zaledwie kilka tych, które ucieszyły kiedyś mnie. Jak podejrzewam, możliwości przed Tobą są nawet większe, ale pozwolę sobie stwierdzić, że z pewnością każdej z nas ugną się kolana na widok pięknej luksusowej włóczki czy cudownych, niemalże "samodziergających" drutów. Może za pierwszym razem nie trafisz w jej gust, może to nie będzie ta grubość włóczki, o jakiej marzyła, może to nie będzie prezent idealny, ale gwarantuję Ci, sam fakt, że włożyłeś starania w to, żeby prezentu idealnego dla Twojej dziewiarki poszukać, będzie znaczyć dla niej najwięcej! bo oznacza, że bierzesz ją razem z jej pasją i miłością do sznura - i za to kochać Cię będzie nieustannie! 

Pozdrawiam Cię cieplutko, Drogi Połówku i życzę owocnych łowów!


A wy Drogie Połówki? Dodacie coś od siebie w komentarzach dla Połówków tu zaglądających w poszukiwaniu idealnego prezentu dla dziewiarki? Pominęłam jakiś Ważny i Niezastąpiony dziewiarski dodatek, o którym marzycie? 

niedziela, 6 grudnia 2015

Homey - HUG

Na fazie zamiłowania do wełny, tuż po zakończeniu mojego Cold Breath, powstał plan zakładający  wykorzystanie wszystkich zieleni z posiadanych w jednym projekcie. Naturalnie, zieleń moim zdaniem, lubi się z wrzosami, zwłaszcza taka zieleń, jakiej miałam w ilości wystarczającej by w ogóle myśleć o większym projekcie. 

Zielenie i wrzosy stały się więc motywem przewodnim i jedynym zdobieniem swetra, który chcę Wam dzisiaj pokazać. Ciepły, podwójnie nawet, bo oprócz dość ciepłej dzianiny udało mi się zmalować rozgrzewającą kontrastami soczystość, idealną do domowego otulenia. Sweter ma zatem fason luźny, ale jak to już u mnie typowe, z lekkim pazurem, albo kątem.. :D No bo przecież jak już się bawić to tak, żeby było zwyczajnie - niezwyczajnie. 

Oto Homey-hug (domowy przytulak)







Ponieważ aura nie chce nas w żaden sposób rozpieścić, postanowiliśmy tym razem zaprosić Was  do naszego domku, a właściwie to do naszej kuchni i naszego salonu, tam, gdzie spożywamy czarną jak smoła kawuśkę, gdzie dyskutujemy o planach i marzeniach, stosując przy okazji paroterapię - kulinarną, tam, gdzie odbywają się nasze małżeńskie spory i awantury o drobiazgi, tam, gdzie ukryta jest ściana płaczu, pod którą syn, nasz pan i władca, bezwzględnie wysiaduje godzinami... i w końcu tam, gdzie dziergamy i odpoczywamy..


Nie potrafiłam tym razem zdecydować się na jedno ujęcie, dlatego też zasypię Was ujęciami, które dziś podczas zabawy z rudym, udało nam się zrobić.. Jak podejrzewałam, ciężko z nim wspólnie zdjęcia robić i jednocześnie jakoś wyglądać ;) zresztą starania zbędne się wydają bo i tak cała uwaga spadnie na niego, jak podejrzewam..  i dobrze! niech ma te swoje 5 minut sławy, bo jest niezwykły - Oto Odisiek w pełnej krasie, rozbiegany, radosny wariat! 











Mam nadzieję, że pomimo szarugi kolorami poprawiasz sobie nastrój i dziergasz... nic nie działa lepiej na oczy stęsknione kolorów, jak kolorowa włóczka - stosuj zatem dziergoterapię do oporu!

Ściskam ciepło, serdecznie i kolorowo!  
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisz do mnie / Send me a message:

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *