wtorek, 25 listopada 2014

O najlepszych sprzętach i sklepowych rozczarowaniach.

Z powodu kilku drewnianych pudełek przez nasz salon przed tygodniem przeszedł tajfun i wszystkie meble mi poprzekręcał. Telewizyjna ściana stała się łysa i bez wyrazu, a inna, która służyła mi przez długi czas do pozowania stała się ścianą telewizyjną.. Jedynie obraz wisi w tym samym miejscu, ale kanapa wyszła na środek pokoju i okręciła się o 90 stopni, stolik kawowy też zmienił swoje położenie, i nawet kota, choć wcale tego nie było w planach, pokochała inny kąt narożnika, ten, na którym podczas słonecznej pogody opiera się słońce i ogrzewa jego szanowny rudy kuper. Generalnie są same plusy tego nowego ustawienia, ja mam się cieplej każdego wieczoru, bo ciepło z kaloryfera zanim wejdzie do pokoju musi mnie najpierw otulić :). Popołudniami dłużej korzystam ze światła dziennego, które mi przez prawe ramię na robótkę zagląda, a stolik kawowy mniej obciążam podręcznym akcesornikiem, bo na podorędziu mam parapet, idealny wręcz do składowania dziergołkowych drobiazgów. 
Wszystkiemu winna jest ambicja Połówka i jego potrzeba posiadania sprzętu. Nie byle jakiego, a najlepszego - no i mamy, nowy, super grający, czysto brzmiący zestaw głośników. Cieszę się ogromnie, bo tylko dwie rzeczy (poza włóczką, kolorami i dzierganiem) tak mnie w życiu cieszą, to jest odpowiednio dobrane oświetlenie (nawet paskudnie zaniedbany budynek dostanie drugie życie jeśli zostanie odpowiednio światłem pomalowany) oraz dźwięk. 


Jak widać na załączonym obrazku, kota, dość bezstresowo przyjęła nowy układ mebli w salonie, i nie wymaga przeszkolenia w temacie gdzie leżeć i na czym, bo wiadomo, że najlepiej mu będzie na moim kocyku!


Ponieważ ja się czasem poświęcam (po te pudełka pojechałam ledwie tydzień po operacji, jako towarzystwo podczas podróży, marne zresztą, bo mnie wszystko jeszcze bolało.. ale czego się nie robi dla męża?), to i tegoż samego od Połówka oczekuję. W naszym nowym/starym salonie przeszedł był gehennę podczas sobotniego poszukiwania inspiracji, miał na sobie wszystkie możliwe konstelacje kolorystyczne i składowe poprzewieszane wokół głowy niczym łańcuchy na choince bożonarodzeniowej. Czego się nie robi dla Żony dziewiarki na głodzie? :) 


Co prawda jeszcze nie widzę dokładnie tego nowego projektu, ale przynajmniej nieoceniona pomoc Połówka zaowocowała wyborem dzianiny, ale o tym już niebawem, jak poczynię pierwsze rządki nowego cosia, bo w sumie jeszcze nie do końca wiem czy to coś będzie do noszenia na szyi czy na łapkach (wciąż myślę..).


A to już Rudek i Zieleninka, przyrasta elegancko, niespiesznie, chyba już dzisiaj przerzucę się na rękawki :) Chyba lubię się z Riosem, lubię fakturę jaką daje taka grubsza wełna, lubię jej ciepło, ale już mnie drażni jej ciężar.. na razie sweter waży około 400 g a jeszcze chciałabym dołożyć to i owo do jego wykończenia, oprócz dwóch długich rękawów.. mam nadzieję, że 600g mi wystarczy, ale ucieka mi przez palce skandalicznie.. i pomyśleć , że Los Hervideros powstał z gabarytowo podobnej dzianiny (200m /100g) a na cały sweter z kapturem wystarczyło mi dokładnie 400g!

Ale to nawet mnie tak straszliwie nie boli, ot muszę się i tej wełny nauczyć.. i już, da się to zrobić :) Ale już ciężko mi się jest pogodzić z tym, co odkryłam w ubiegłą sobotę. 

Ponieważ Połówek mimo oficjalnego zaproszenia na randkę odmówił by wypucować mi wszystkie okna (mnie jeszcze nie wolno się gimnastykować, wystarczy mi, że poodkurzam i potem czuję jak moje dziurki od środka brzuszka dotkliwie dają o sobie znać..), sfoszona, obrażona z "phi" i "pfff" pod nosem wybrałam się na sklepowy, kilkugodzinny research po dzianinowych półkach. Mnóstwo jest teraz swetrów wszędzie, w sumie doskonały sezon na sprzedaż dzianiny, mrozów jeszcze nie ma, ale ewidentnie klienci są na kupnie. Ja już od dawna swetrów w sklepach nie kupuję, no chyba że jakieś letnie, bawełniane, bo do bawełny dzierganej w rękach nie mam cierpliwości za grosz. Ale wracając do tematu, bo ciupkę od niego odeszłam.. Zanim trafiłam na pierwsze swetrowe oględziny wlazłam z radością do sklepu obuwniczego.. i dostałam szoku! Lubię sklepy, w których obuwie ustawione jest na regale w jednej numeracji, szukam więc sobie tej mojej "ósemki" i potem nie łażąc po całym sklepie przeglądam cały asortyment w moim rozmiarze.. Stanęłam więc przed taką półką, a właściwie to całym regałem i przeglądam, i pierwsze co mi do głowy przyszło, to "O boziu! przestawili mi męski z damskim działem! to są przecież męskie buty!".. potem, tuż po chwili dotarło nagle do mnie, że męskich to się tym rozmiarze raczej nie robi.. i się załamałam..

Drugie rozczarowanie dopadło mnie już w sklepie z ciuchami, ja nie rozumiem po co i na co wszywa się do męskich swetrów koszulowe mankiety, a'la "mam pod spodem koszulę, ale tak naprawę jej nie mam, ale mankiety mi spod swetra wyłażą", Ja nie rozumiem po co i na co wszywa się do damskich sweterków koszulowe wstawki, że niby mam koszulę pod spodem, ale tylko klapa na pupie wyłazi na zewnątrz. Uwielbiałam kiedyś nosić sweterki do koszuli, zresztą nic nie wygląda lepiej jak ładny kardiganik na koszulowej bluzce zapinanej na guziki, ale czy to takie trudne nosić te dwie rzeczy na raz, że aż musimy udawać?

Trzecie rozczarowanie, nie, właściwie to nie było rozczarowanie, to był koszmarny szok.. Weszłam sobie do jednego lubianego przeze mnie sklepu, w którym zazwyczaj kiepski jest wybór, bo to mały sklepik, i jakoś nie wszystkie kolekcje tej marki dostępne w danym czasie pojawiają się na jego półkach czy wieszakach, ale zaglądam, czasem nawet coś ze sobą do domu przyniosę.. Generalnie markę lubiłam kiedyś bardzo, ale nie podoba mi się kierunek w jakim zmierza, wszystko jest za duże, workowate, właściwie bardzo męskie w stylu, kompletnie nie na mnie (bo ja z tych krótszych ciałek z zaokrągleniami), ale nawet nie to mnie tym razem tak po oczach trzepło.. Oglądam sobie swetry, wiszą na wieszakach, widzę jeden, kremowy, z kolorowymi przeplecionymi nitkami, od razu pomyślałam, że to na pewno jakaś klientka po mierzeniu założyła sweter na wieszak na lewej stronie, ale nie.. obok wiszą jeszcze 3 takie, no niemożliwe, żeby tyle swetrów wisiało lewą stroną do góry.. podchodzę zaglądam, nitki przeplecione widoczne na swetrze wyglądają na "lewą" stronę wzorów norweskich czy fair isle, szukam więc szwów, są od środka, czyli tam, gdzie cały, piękny wzór norweski wielokolorowy! no to metki szukam - a ona wszyta jest na lewej stronie swetra, czyli na plecach tam, gdzie jest piękny wzór widoczny..



Nie wiem co to się dzieje z modą na świecie.. nie dość, że wiecznie musimy udawać, jak nie większe piersi, węższe biodra, szczuplejsze uda ubierając na siebie przeróżne gadżęty maskujące, udając, że to my tacy "idealni" i "proporcjonalni" jesteśmy z natury, to jeszcze udajemy, że mamy pod wierzchnią warstwą odzieżową coś, czego nie mamy..?! niedługo garnitur będzie jednoczęściowy i będzie miał wszyty od razu krawat, jak śpioszki będzie się go ubierać i wszystko będzie cacy.. Nie rozumiem też dlaczego moda damska za wszelką cenę próbuję się zmaskulinizować, i dlaczego męskie ciuchy są bardziej niewieście niż to co mam w szafie! to jakaś jest paranoja jest! Zauważyłam bowiem ostatnio, że na męskich koszulach więcej jest podkreślających kształty sylwetki męskiego ciała zaszewek, bajerków, niż na damskich bluzkach, bo te są jak spadochron, wszędzie równo szerokie... nie rozumiem idei zwężanych spodni, ale to ze względu na swoją budowę, zazdroszczę szczupłym, że mogą sobie na to pozwolić, ale cierpię z tego powodu podwójnie, gdy pytany o szerokie spodnie lub proste do dołu w sklepie z dżinsami sprzedawca mi mówi, że tylko męskie takie ma! halo! a czy ja wyglądam jak facet?? wąsy, choć nieuchronnie nadejdzie taka chwila, jeszcze mi pod nosem nie rosną, a i przód mnie też raczej dyskwalifikuje! 

Ale ja wszystko zniosę, od małego byłam hartowana, jak pani sprzedająca obwarzanki codziennie mnie pytała: "co dla Ciebie chłopczyku?!" Workowate bluzki zepnę paskiem, będę nosić te pseudo damskie buty wyglądem niczym nie różniące się od butów Połówka, a od święta ubiorę szpilki i się kobietą poczuję.. i założę sobie sweter z koszulowym ogonem.. i męskie szerokie spodnie będę nosić..
No ale już sweter z pięknym wzorem norweskim w którym kolor i układ gra pierwsze skrzypce noszony lewą stroną do góry to już jest coś czego moje dziewiarskie serce nie zdzierży.. 

Załamana..


51 komentarzy:

  1. Asiu, uwielbiam Twoje komentarze do świata obserwowanego. Przeczytałam z uwagą, zgadzam się w 100 procentach!!!!Świat dziwaczeje. A my po prostu chcemy po dawnemu być kobiece, mieć tu i tam miękkie krągłości, wcięcia w talii i nogi kobiety i ubrania dla kobiet!!!! A faceci niech sobie mają męskie. Ten GENDER to chyba kosmici narzucają,żebyśmy się nawet w płciach pogubili.Podzielam Twoje uwagi i zdziwienia. My dziewiarki nie damy się jednak ogłupić i kobiece sweterki i wdzianka takie sobie zrobimy,że jak zwykle będziemy się prezentować najlepiej i najoryginalniej w każdym mieście. A niech zazdroszczą, nie każdy na drutach takie cuda dzierga co w sklepie nie do kupienia są! Pozdrawiam druciarsko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gender to narzuca nam społeczeństwo i każe się w te kobiece i dopasowane ubierać ;) A jak się już kobieta ubierze, to znów, że fałdki ma. Albo jest wyzywająca. Albo ... Gdzie się nie obrócisz, tam genderowa du... eee... klops ;)

      Usuń
    2. no to bomba spadła.. Gender nazywana.. ja przeciw genderowi w zachowaniu i obowiązkach nie mam nic przeciwko! uwielbiam jak mój szanowny Połówek szoruje gary ścierą, gotuje, prasuje czy okna myje, żeby tylko jeszcze chciał podłogi myć (muszę mu kiedyś mopa schować, żeby tak na kolanach szorował, a ja sobie popatrzę ;) ), ale w ciuchach to ja już tej idei nie ogarniam.. :/

      Usuń
    3. Asiu- ale gender to wlasnie przeciwienstwo zachowan, ktore opisujesz- to plec spoleczna, czyli zachowania , ktore w danym spoleczenstwie przypisywane sa danej plci- czyli kobita w kuchni , a chlop rozwalony z piwkiem przed tv ;) , to co funkcjonuje obecnie pod ta nazwa to zachowania raczej anty--genderowe :D

      Usuń
    4. O matko, cierpnie mi skóra! [z przedefiniowaniami już walczyć przestałam] Mój pogląd na sprawę jest następujący: jeśli ktoś nie ma i nigdy nie miał żadnych wątpliwości odnośnie swojej płciowości musi być baaardzo nieskomplikowany...
      Co do mody: nie tylko drutki - także krój i szycie jest wielką przygodą!

      Usuń
    5. No masz.. ja za dużo ostatnio na frondzie przesiaduję, to mi się rozumienie odwróciło.. ;)
      summa sumarum, wszystko powinno być dla ludzi, mnie to nawet nie zależy na podkreślaniu różnic ani ich likwidowaniu, ale na tym, żebym mogła robić to, na co mam ochotę, i żeby mi nikt czegoś nie narzucał z takich powodów czy innych. A w szeroko pojętej "modzie" tak się mnie własnie krzywdzi, narzucając coś i nie dając mi innego wyboru.. jak tak Was czytam dziś to stwierdzam, że jak jakaś marka wrzuci do sklepów spodnie rozszerzane, to znikną w kilka sekund, bo takie jest zapotrzebowanie na to dobro ;) niewątpliwie, szycie jest przygodą, ale jak się nie ma takich zdolności, a ja nie mam, maszyna jest groźna dla mnie i moje z nią spotkanie grozi poważnym uszczerbkiem na moim zdrowiu (próbowałam!), to chciałabym móc nabyć, wybrać, poprzebierać w ciuchach, a nie obojętne na co bym nie popatrzyła, czy gdziekolwiek bym nie weszła widzieć wszędzie to samo.. a po dłuższej refleksji to podejrzewam, że najlepiej bym się czuła (odzieżowo) chyba w raju ;) tam brak wybory byłby wyborem jedynym słusznym! ;)

      Usuń
  2. Po pierwsze, gratuluję sprzętu ;) Chociaż sama może aż tak nie doceniam dobrego sprzętu grającego, ale już Luby z miłą chęcią urządziłby w mieszkaniu małe studio radiowe^^.
    Po drugie, gratuluję pięknej zieleninki ;) Kot to prawie, że pod kolor, bo pięknie się z robótką komponuję ;)
    Po trzecie, zgadzam się w całej rozciągłości w sprawie sklepów obuwniczo-odzieżowych. Nie jestem z gatunku tych wysokopiennych, lubię czasem mieć but z obcasem. Ale na litość boską, nie ze szpilką... zwłaszcza kozaków... kupowanie obuwia zimowego to dla mnie zawsze gehenna. To, co na moją nogę i łydkę pasuje najczęściej wygląda jak wojskowe buciory... litości... Gdy wchodzę z Lubym do sklepu odzieżowego i mówię, żeby się rozejrzał po męskim dziale, to prawie zawsze słyszę: A który to? I samej ciężko mi określić, która część jest damska, a która damska... Takie czasy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. brzydkie to czasy, bardzo brzydkie, i smutne.. i jak tu się mamy w pary dobierać, jak sami sobie komplikujemy życie w efekcie czego nie potrafimy rozróżnić kto jest baba, a kto chłop?

      Usuń
  3. Co za bezsens... Gdyby to jeszcze jakieś super piękne było, ale nie. To na lewej stronie tylko dla zasady. Patrzcie jaki jestem oryginalny, tył na przód, lewe na prawej noszę... Asia, ja generalnie jestem kompletnie niemodowa! Jak ktoś mi powie "teraz się nosi to" to mam ochotę.. no wiesz:). A co mnie obchodzi co się nosi? A nie można już nosić tego co lubimy? Tego co nam się podoba? Tego w czym jest nam wygodnie? Ja długi czas po wejściu do sklepów wąskich spodni, nadal nosiłam rozszerzane. Nigdzie ich oczywiście nie mogłam znaleźć, bo zwyczajnie takich nie robili... Bo wiesz, moda. Każdy ma być taki sam. I najlepsze jest to, że niektórzy tak ślepo za tą modą podążają. A co do męskich. Nieraz głośno zadawałam pytanie gdy szukaliśmy z Mateuszem dla niego koszulki, czy to nie aby dział damski?! Dekolt po pępek, kolor majtkowy, rozmiar L dopasowany w "biuście" i talii. O spodniach nawet nie wspominam...
    Jak widzisz jestem bardzo zawzięta i zdecydowanie niezadowolona, tak jak Ty. Moda niech sobie zmierza gdzie chce, ale miło by było gdyby w sklepie było też coś innego do wyboru. Gdy już w końcu tam pójdę - bo ja zakupów zwyczajnie nie lubię:).
    Tylko buty lubię, ale to w ilości rozsądnej. Mało ale konkretnie. Co nie oznacza, że lubię je przymierzać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze chciałam napisać, że ja to z tych, co lubią dobrze wyglądać, tak dla siebie. Czysto, zadbanie, ale nie potrafiłabym "udawać", że mam tu więcej, albo mniej. Jak wiesz nawet się nie maluje, a wcale nie uważam, że jestem z tych co o siebie nie dbają:). Ale jak słyszę w modowych programach "załóż biustonosz push up, to będzie lepiej"... każdy jest inny, każdy piękny:) I już!

      Usuń
    2. Marzena, jak ja Cię rozumiem... do tej pory szukam po sklepach spodni rozszerzanych z nadzieją, no ja nic nie poradzę, że w takich jeszcze jak człowiek wyglądam.. ale znaleźć ubranie dla mojego Połówka graniczy z cudem.. o ile jestem w stanie zrozumieć chęć do poprawiania tego, co bozia nam niedoskonałego dała, to już kompletnie nie rozumiem ubioru, który ma nas, kobiety i mężczyzn całkiem do siebie upodobnić.. choć z drugiej strony pewnie łatwiej by mi było znaleźć dla męża spódnicę odpowiedniej długości niż spodnie ;)

      Usuń
    3. Definicja spodni prostych i rozszerzanych też się jakby zmieniła. Kiedyś proste nogawki to były proste nogawki, teraz oznaczają ,,nie tak bardzo obcisłe jak w tych naprawdę obcisłych''. A rozszerzane w ogóle zniknęły.
      Mój mąż z kolei narzeka na brak swetrów z rękawami i barami normalnej szerokości, te szerokie mają też wiele miejsca na brzuch, a te wąskie w brzuchu mają wąziutkie rękawki. I wcale nie ma sylwetki kulturysty.

      Usuń
    4. oh jak ja to 'lubię' :/
      "Ale teraz takie noszą..."
      A co mnie to! Ja i tak zawsze miałam dziwny gust, mimo, że bardzo rozległy jeśli chodzi o ubrania, meble itd., ale to nie znaczy, że dobrze się czuję w tym co proponują te sklepy.
      Nawet tata kiedyś mi wprost powiedział "masz gust jak za Mieszka I " XD
      A o ciuchach męskich wolę się nie wypowiadać- dobrze, że mój już ma, bo inaczej chyba chodziłby bez...

      Usuń
  4. Asiu, nie daj się zwątpieniu! Po prostu przeczekaj te mody. Każda moda kiedyś mija i jak jest na topie nasza, to trzeba się przyzwoicie obkupić (zwłaszcza w obuwie, to najtrudniej zrobić w razie czego samodzielnie). A potem przeczekujemy :) Co nie zmienia faktu, że zżymam się, gdy unifikacja modowa za daleko postępuje. Osobiście lubię zarówno dżinsy rurki, jak też szerokie wełniane spodnie i nie zamierzam się ograniczać do jednego fasonu. Nowe mody warto oglądać na luzie, czasem w morzu pomysłów nieciekawych coś jednak przykuje wzrok i zainspiruje... Czego Ci serdecznie życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marysiu, ale ja lubię rurki na innych pupach, a jakże, zazdroszczę takim, że je noszą, ale jak zgrabna pupa i długie nogi do niej przyczepione, to dlaczego ma nie nosić? niestety moda zabiera nam wybór ostatnio, bo jak jest szał na rurki, to żadnych innych fasonów nigdzie nie uświadczę, a rurek nie założę, bo nawet takich nie włożę! gdybym tylko wiedziała przed kilkoma laty, że taka się moda zrobi, to bym się obkupiła, a tak, nie pozostaje mi nic innego jak przyszywać łatki do idealnie skrojonych dżinsów z mojej szafy.. ;)
      A bluzki, choć nie w moim stylu, też szerokie na innych lubię, tylko sama ich nie ubiorę, bo musiałabym je po pierwsze traktować jak kuse sukienki, a po drugie prezentuję się z tym moim 160 cm jak bombka, i choć sezon świąteczny za pasem, to jakoś kula niespecjalnie mi się z seksapilem kojarzy..
      przeczekam, nie mam wyboru.. miejmy nadzieję już niedługo będę musieć :)

      Usuń
    2. Dziergasz pięknie, to pewnie i szycie szłoby Ci niezgorzej :) A tymczasem przyszywaj łatki i czekaj na zmianę mody. Wreszcie musi się zmienić, nie ma innej opcji...
      Nie wiem, czy to Cię pocieszy, ale ja mam generalnie problem z długością spodni. Jeszcze w dżinsach przy rozmiarówce niezależnej dla obwodu i długości jest szansa na moje 34 cale, ale przy zakupie portek niedżinsowych muszę się porządnie naszukać. Podobnie z rękawami w żakietach, kurtkach, bluzkach koszulowych... Już dawno stwierdziłam, że szycie masowe jest na nikogo, bo najwyżej przez przypadek na kogoś pasuje, a tak to zwykle tu się ciągnie, tam odstaje...

      Usuń
    3. Pocieszyło :) oj pocieszyło :D
      dzięki!

      Usuń
  5. Przepiękny masz salon w moim ulubionym kolorze. Szarość to kolor z taką leciutką nutką melancholii, ale jakże pięknie się komponuje ze wszystkimi pozostałymi barwami (oprócz beżu brrr!). A co do głupiej mody rada tylko jedna: nie ulegać, nie dać się! Zawsze można robić za hipstera ;). Sweter ze wzorkiem "do środka" widziałam już parę lat temu w niemieckiej Verenie, którą notabene cenię za pomysły - i uciekłam jak najdalej! Akurat ten ich pomysł mi nie leży. Po co się wysilać z żakardami - a robota parszywa, jak dla mnie - skoro potem chowa się je pod spód. Trzymam Asiu z Tobą Front Jedności Wzorów Na Wierzchu. Uściski i miłego dnia. Katarzyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to nie ulegam! nie daję się.. co mogę to sobie dziergam, ale z butami czy spodniami to już zaczynam mieć problem.. ;)
      Wzorom lewą do góry mówimy nie! :)
      Ściskam!

      Usuń
  6. Ojej, moda najwyraźniej dla mnie! Próbuję robić na drutach. Pierwsze dzieło mąż ocenił jako może być, pod warunkiem, że będę je nosić: tył na przód, lewą stroną do góry. No proszę, niechcący modna się stałam. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to korzystaj póki trwa! i dziergaj! :) jak się fala fascynacji lewą stroną zakończy, to się tak wyćwiczysz w równiutkim dzierganiu, że mucha nie siada :)
      PS - ja do tej pory mam problem z żakardami, nie wychodzą mi ładnie :( ale nie po to się męczę, żeby nitki wiszące pokazywać... ;)

      Usuń
  7. O coś dla mnie XD do ponarzekania : p
    Mam to samo. Dlatego ubrań mam mało, a na zakupy nie lubię chodzić. Chyba, że włóczkowe.
    Akurat rurki lubię, ale brakuje mi normalnych ubrań- wszystko albo z napisami, albo z obrazkami albo w kroju tak dziwne, że hej. Ale najgorsza to chyba jest jakość i cena- każdy sweter akrylowy, a wełnę to widziałam tym w sklepie z motkami. A przecież zima jest. Pamiętam jak się szukało normalnego podkoszulka, albo koszuli czy spódnicy do szkoły jak trzeba było na galowo na maturę iść... koszmar.
    Buty akurat lubię, ale ich jakość jest koszmarna, a jesli są porządne to kosmicznie drogie. Ale też niełatwo znaleźć coś normalnie wyglądającego...

    Trzeba nauczyć się szyć ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mało tego, szyć.. buty kleić.. tapicerkę na kanapach robić, meble strugać.. wszystko najlepiej jest umieć i samemu sobie zrobić, wtedy będzie najpiękniej.. ;)
      A najlepiej to chyba się zawczasu obkupić i potem, jak nadejdzie moda nielubiana przeczekać, ja tak sobie narzekam, bo moje zapasy są na wykończeniu i chcę już jakiejś zmiany ;)
      PS - swetra w sklepie, który mi plastikiem trzeszczy w rękach nie kupiłam już od hoho.. a innych ostatnio nie znalazłam.. ;(

      Usuń
  8. Jak ładnie u Ciebie :) I jaka ładna zielona robótka zdobi kanapę :) A z ciuchami to tak jest - bardzo nie lubię kupować ciuchów - mam co mam a resztę sobie wydziergam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :) lubię jasne wnętrza to i mój salon lubię.. ale do pełni szczęścia potrzebuję jeszcze drewnianej podłogi, no przynajmniej nie kaflowej.. ale że ta podłoga nie moja, to nie zmieniam :)
      Robótka zielona już niebawem, mam nadzieję z kanapy zejdzie :)
      Z ciuchami mam podobnie, ale jednak coś pod sweter i na nóżki wypadałoby mieć, nie dojrzałam jeszcze do swantsów według Westa ;)

      Usuń
  9. Asju popieram w całej rozciągłości. Obecna moda jast nie dla mnie (158cm. ?kg za dużo). Do sklepów idę kiedy już naprawdę muszę a i tak nic mi się nie podoba i nie pasuje na mą "małą" sylwetkę.Dlatego tworzę dzianiny sama ale jednak fantazja dziewiarska jakoś taka ukryta u mnie głęboko bo moje wytwory takie proste bardzo. Pozdrawiam cieplutko,podkarpacko i druciarsko Ewa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to chyba nie mamy wyboru, tylko dziergać co się da wydziergać i na lepsze czasy czekać :) we dwie raźniej? :)
      Ściskam!

      Usuń
  10. Ja tylko chciałam zaznaczyć, że udawanie to nic nowego - znany powszechnie Portos w Trzech muszkieterach udawał, że ma pod płaszczem haftowany pas, a nie miał. No i dopinane kołnierzyki, mankiety, gorsy - nic nowego. Trudno, moda tak ma, trzeba zacisnąć zęby i poczekać aż przyjdzie nasze z powrotem. Bo przyjdzie w końcu. Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to żyłam w nieświadomości.. ale nie ukrywam, wydaje mi się to koszmarnie nietrafionym pomysłem.. w ogóle widzę, że moda męska podąża w kierunku jakimś, niby odważniejszym, ale za bardzo zdobnym.. Nie wiem kto to nosi, bo mój szanowny Połówek nawet w tą stronę nie popatrzy, ma być luz, swoboda i prostota, może jakiś tam bajerek, ale stylowy, a nie wrzeszczący: " tu jestem!!!"...

      Usuń
  11. A myślałam, że tylko ja się zagubiłam w modzie. Ostatnio przeżyłam taką samą historię z butami. Od kilku lat próbuje także kupić normalne,proste spodnie i jest ciężko. Co do obcasów ostatnio widziałam trampki oraz kalosze z obcasami. Dziwne. Dział damski i męski jakby się zamieniły.
    Piękny salon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takież samo jest i moje spostrzeżenie.. na męskiej półce z obuwiem więcej butów z małym, ale jednak obcasem, a na damskim wszystko na traperowych podeszwach, albo sportowych, płaskich, bez wyrazu.. trzeba przeczekać i się modlić, że ci co za modą stoją wrócą (w końcu) do sprawdzonej klasyki zamiast kombinować formą i cięciem!

      Usuń
  12. Nigdy "modna" nie byłam i już chyba nigdy nie będę... Tony makijażu na twarzy się u mnie nie znajdzie, a na plecach swetra na lewą stronę zszytego się nie uświadczy... Buty męskie i spodnie to dla mnie nic nowego bo nogi numer mniejsze od kajaka, a /przy mojej figurze rurki wyglądają conajmniej jak kalesony ;) tępa ta dzisiejsza moda... Wolę zwyklaki z moich drutów zdjęte :) o twoich niezwyklakach nie wspomnę i o kole od roweru też :D

    OdpowiedzUsuń
  13. ja juz w podstawowce i ogolniaku przerabialam etap meskich butow ( glanow) i workowatych swetrow, na rozpoczeciu roku pojawilam sie w meskiej marynarze i krawacie ;) i swetry na lewa strone tez wtedy nosilam...bo anty-modowa bylam ;)-ale nie zakardy! tego bym nie przebolala ;D
    Teraz dalej antymodowa jestem, ale z wiekiem zachcialo mi sie kobiecosci w stroju- tez zadko kiedy cos w sklepach znajduje, bo wiekszosc to tandetna pstrokacizna- a mnie jednak w kierunku minimalizmu i klasyki zawsze ciagnelo...
    Nie ma sie co denerwowac, tredy szybko przychodza i przemijaja, a my mozemy z nich wylapywac co nam sie podoba i laczyc z naszym stylem ;) Przeczekasz sezon- dwa i znow bedziesz mogla cieszyc sie szerszymi spodniami w sklepach ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też i ja mam za sobą etap "pod prąd", za który zapłaciłam kiedyś wysoką cenę, bo zostałam znielubiana przez buty właśnie przez mamę jednej z moich szkolnych miłości, bo były za "męskie" i nie przystały dziewczynie.. i włosy raz nawet miałam zielone, a męską marynarkę przerabiałam nie raz. Teraz po prostu chcę wyglądać jak człowiek, nie jak strach na wróble, i tylko o to proszę, o wybór, żebym miała szansę w dostępnej odzieży znaleźć coś dla siebie również.. :) Więc, dzwony! błagam! wróćcie do łask!!! :)

      Usuń
  14. Mam z modą problem od kilku lat. Jestem niewysoka (160 cm) i mam nieszczęście mieć większy rozmiar w dolnej połowie ciała niż w górnej. Katastrofa na całego dla producentów odzieży. Wynalazłam sobie kilka fasonów, które na mnie przyzwoicie wyglądają i sklepów w których jest szansa że coś uda mi się znaleźć dla siebie, ale kupowanie dla masakra. Spodnie z prostymi nogawkami udaje mi się dla siebie kupić jedynie w tych drogich markowych sklepach, w tych tańszych nawet nie wiedzą o czym mówię i wmawiają, że teraz to się takich jak ja chcę nie nosi i w ogóle nigdy nie nosiło...
    Ale to co najbardziej przeszkadza mi we współczesnych sklepach to totalna mizeria jeśli chodzi o jakość tkanin i dzianin. Sztuczydło rządzi! Ja nie mam nic przeciwko domieszkom sztucznych włókien, ale ubranie choć w dotyku powinno być przyjemne i przyjazne. A dominują dzianiny tak bardzo sztuczne że dłoń się poci przy samym dotyku. Nawet ciężko jest kupić bawełnianą koszulę... No i wszędzie wzorki i nadruki z którymi nie wiadomo co zrobić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ale mam identycznie.. niestety ale te moje ukochane marki, na których do tej pory mogłam polegać też niechybnie zmierzają w kierunku narzuconym przez trendy.. naprawdę liczę na to, że szybko się świat mody przebudzi i zorientuje, że to co produkują nie koniecznie klienci chcą nosić i wprowadzą pożądane zmiany..
      Dlatego właśnie ja tylko noszę swetry własnej produkcji, bo nawet jeśli mają jakiś składnik sztuczny, a zdarza mi się dziergać z wełny z dodatkiem nylonu, to jest on pod pełną kontrolą :) i praktycznie w ilości kompletnie niewyczuwalnej.. Ale też i swoich swetrów do pralki nie wrzucam, a jak mam chęć to się kilka razy zastanowię zanim to zrobię.. coś za coś, niestety :)

      Usuń
  15. Przestawianie mebli super, moda zmienna, ale lampa super. Gdzie taką można kupić? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lampa została zakupiona w ikei, jakiś czas temu, ma ogromną, choć może niewidoczną zaletę - pstryczek włączający znajduje się na jej czubku, czyli chcąc ją zaświecić podnoszę łapkę z kanapy i włączam bez konieczności wyginania śmiało ciała :)

      Usuń
  16. A wiesz, że mi się podobają takie wzory, gdzie lewa strona jest na prawej. Już jakiś czas temu zachwycił mnie 'Men's Reverse Fair Isle Cardigan' Josha Bennetta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze, to Josh Bennett :) a po drugie, na męskim ramieniu to jeszcze jakoś to widzę, ale na damskim to już mi nie pasuje.. zresztą tamten konkretny MODEL na którym ten sweter jest prezentowany idealnie wkomponował się w niedbałość zamierzoną prezentowanego stylu.. ;) fajne ma loczki <3

      Usuń
  17. Takie swetry na lewą stronę to już od jakiś dwóch lat ostatni pisk mody! Tylko po co komu taka moda...? Ja na taki sweter natrafiłam jakiś czas temu w lupeksiku i pierwsze, co mi przyszło do głowy, to że ktoś kupił w roztargnieniu na przecenie, zobaczył, że źle pozszywany i wyrzucił! Ale że to 100% lambswool i już lekko sfilcowany to przygarnęłam, bo po WŁAŚCIWEJ stronie wzorek śliczny i kosztował calusieńką złotówkę. Jeszcze nie wiem, co z tego zrobię - czapka? torebka? - ale nożyczki pójdą w ruch - to pewne!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj! torebka to genialny pomysł! zwłaszcza jeśli sweter jest większego rozmiaru :D
      Ściskam!

      Usuń
  18. A ja powiem tak (zresztą nie moje to słowa) "Nie to modne,co modne,tylko to,co sie komu podoba".Obecna moda i te przeszłe też,jakos nigdy na mnie nie działały tak,że koniecznie musiałam coś miec.Zresztą nawet nie wiem ,co teraz "się nosi"....Nigdy nie lubiłam ubierac sie w "mundurki",żeby wyglądac jak połowa kobiet w powiecie:)Dlatego właśnie dziergam i mam coś innego niż wszystkie inne panie w okolicy...Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą całkowicie, mnie tylko przeraża brak wyboru w tych częściach garderoby, których sobie sama nie wydziergam, czyli na przykład spodnie czy buty.. ale też nigdy nie ulegam trendom, staram się pomimo obowiązującego stylu znaleźć w sklepach coś, w czym ja, a nie modelka na plakacie, będę wyglądać korzystnie i czuć się komfortowo. I tak jest chyba najzdrowiej :)
      Ściskam ciepło!

      Usuń
  19. Rewelacyjny tekst ! Pozdrawiam - M.

    OdpowiedzUsuń
  20. Witam, czy mogę zapytać gzdie można zakupić taki stolik kawowy? Szukam stolika z drewna i chyba ten jest takowy. Dziękuję za info. Patik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stolik ten nabyliśmy poprzez ebay, i owszem, jest to drewno akacjowe bodajże, szczotkowane, ale więcej nie potrafię powiedzieć, ponieważ minęło już parę lat od tego zakupu.

      Usuń
  21. Ostatnio zrobiłam sweter z wzorem norweskim. Gach mój oświadczył, że na lewej stronie zdecydowanie bardziej mu się podoba :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisz do mnie / Send me a message:

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *