czwartek, 21 marca 2019

Nisaba oraz kolekcja Homecoming

Niebywałe w jaki sposób potrafi się poukładać życie, kiedy się tego nie spodziewamy..

W ubiegłym roku stanęłam przed wyborem i okolicznościami, o których nie mogłam Wam niestety wcześniej opowiedzieć, a które, chociaż początkowo nieco przerażające, sprawiły mi niebywale dużo radości w ubiegłych miesiącach. Wzięcie udziału w tym pięknym przedsięwzięciu, którym dzisiaj chcę się z Wami podzielić, to ogromna dla mnie radość i komplement, ale też i fantastyczna sposobność do podzielenia się z Wami zakulisowymi pracami nad przepiękną kolekcją dzianin Homecoming (klik i klik), którą w zespole 10 projektantów opracowaliśmy dzięki Martin's Lab i jego niezwykłej włóczce Aubrey Sport (klik). 

 Mieszkając na obczyźnie wspominam bardzo często i tęsknię do miejsc, które mocno kojarzę ze swoim radosnym dzieciństwem, a które dane mi było spędzać w bardzo malowniczej polskiej wsi, domu pachnącym pieczonym chlebem, z porankami rozpoczętymi od szukania jajek, i całymi dniami spędzonymi na włóczęgach po okolicznych polach, łakach, często uwieńczonymi leżeniem w koniczynach z wzrokiem skierowanym w górę. 

Nie doceniałam wtedy tego, co było wokół mnie, ciągle spogladając w chmury lub poza linię horyzontu. 

Po latach, kiedy przyszło mi tam wrócić, zauważyłam jak bardzo to miejsce w moim odbiorze się zmieniło.. Te przepastne łąki i ogromne wzniesienia zamieniły się w całkiem zwyczajne górki i doliny.. w domu już nie było zapachu chleba, brakowało też Kochanej Babci, krzątajacej się w ogrodzie wypełnionym polnymi kwiatami... 

Kiedy stanęłam przed zadaniem stworzenia dzianiny, będącej interpretacją powrotu do domu, mój umysł zawędrował do tej właśnie wsi, do czasu żniw, tych upalnych wakacji i pól zmalowanych złotem dojrzałego zboża. 

Mój projekt, Nisaba, nazwany został na cześć sumeryjskiej bogini urodzaju, której charakterystyka bogini silnej i mądrej, odzwierciedla to, co chciałam w tym projekcie oddać. Siłę i niezywkłą urodę  otaczającej nas natury, znajdującej się tuż za rogiem i w zasięgu ręki. 

Oto Nisaba:





Kolekcja Homecoming (klik i klik) miała dziś swoją premierę na festiwalu w Edynburgu, gdzie możecie, jeśli się tam wybieracie, obejrzeć wszystkie projekty dostepne w kolekcji oraz wybrać włóczki! Kolory są zaiste bajeczne, ale oprócz włóczek w piątek i sobotę macie też możliwość spotkania się osobiście z niektórymi z projektantów, zaangażowanych w tworzenie tej kolekcji! 

Ja Was serdecznie zapraszam w sobotę w godzinach 13:30 do 14:30 na stanowisko Martin's Lab (E2), gdzie pomogę Wam wybrać włóczki oraz podpiszę dla Ciebie Twoją własną książkę! :D

Ale to nie wszystko, oprócz mnie tego dnia możesz spotkać również: Isabell Kraemer, Jonna Hietala oraz Woolly Wormhead! 

Ekscytujące, czyż nie? :D 

Do zobaczenia i do przeczytania wkrótce.. lecę się pakować :* 

Miłego weekendu Kochani :* 

*Zdjęcia wykonane zostały przez whiteberry.com.pl

piątek, 8 lutego 2019

Nellix

Bardzo trudno jest mi się pozbierać tej.. właściwie nawet nie wiem jak tę porę roku nazwać, bo ani to zima, ani wiosna, ani listopad.. Ale zbieram się w sobie pomalutku....

A dzisiaj chciałabym Wam przedstawić jednego z moich ulubieńców zimowego sezonu. Przetestowany jeszcze w listopadzie, dziś dołączył do grona wzorów opublikowanych. 

Bardzo się lubimy i często można nas razem zobaczyć :) 


Wzór jest dostępny tylko w języku angielskim!

Oto my, Nellix i ja!







Wybaczcie, że tak krótko, ale słowa jakoś ostatnio więzną mi w gardle.. Trudno jest pisać, gdy wena rzuca kłody pod nogi, oj, bardzo trudno! 

Ale mam nadzieję, że wraz ze zbliżajacym się do nas orkanem smutki moje zostaną rozwianę i znów w mojej głowie zagości ekscytacja i radość tworzenia..  oby oby!
Pozdrawiam Was serdecznie!

Do następnego razu! :* 

czwartek, 20 grudnia 2018

Flicorianowy BIG BROTHER

Dziś jest jeden chyba z najbardziej burych i smutnych dni w tym kalendarzowym roku, Połówek bowiem zapakował się jakimś dzikim świtem i wróci pewnie jeszcze ciemniejszą nocą. To jeden z tych dni, kiedy wena do dziergania się gdzieś ulotniła i zwyczajnie nie chce wrócić. To jeden z tych dni, kiedy nie cieszy nawet pierogów lepienie. Właściwie nic nie cieszy. 

Ale tak naprawdę właśnie w czasie jednego z takich byle jakich dni najlepiej mi się pracuje! Żadnych dystraktorów, żadnych czasu - pożeraczy, uwagi - odwracaczy.. W związku z tym zajęłam się NARESZCIE spisaniem tego projektu, który już niebawem pójdzie w łapki moich kochanych TESTEREK. Zasadniczo powinien się tam znaleźć już miesiąc temu, ale powiedzmy sobie szczerze, że nawet mój, z natury genialny umysł (tak, skromna też bywam ;) ) nie współgra z wiecznym stanem podgorączkowym i katarem. Miesiąc minął a ja wciąż jestem niepewna czy czasem aby znów zaraz mnie coś nie położy.. i nie mam tu na myśli Połówka ;) 

Zdrowie, fajnie jak jesteś, ale jak Cię nie ma, to dramat.. wróć i zostań na dłużej!

Zrobiłam sobie w związku z tym, wiecznie trwającym stanem przeziębienia, przerwę na ozdrowienie i właśnie dziś, kiedy pieczarki w zespół z kapustą oczekują uwagi, suszone grzyby wciąż suszone i bez nadziei, że ich stan ulegnie zmianie, wytężam swój umysł z pomocą excela i liczę te oczki. 

Na Big Brothera Flicorianowego, o tego!




 
 





Jak sam flicorian, może być też i w fikołkowej wersji noszony, z czego namiętnie korzystam.



Włóczka jest od De Rerum Natura (a to nowość dla mnie, prawda? ;) ), Gilliatt, w jedynym i słusznym kolorze fusain, odcieniu czerni nakrapianej białymi punktami. Wykańczam już jej zapasy i chyba w końcu podziergam z czegoś innego! jak wena wróci ;) jeśli.. bo wróci???

Pomysł na czarną wersję tego swetra powstał pod wpływem pewnej między - projektanckiej wymiany poglądów z Katrin Schneider, kiedy to podczas tegorocznego Wollfestivalu w Dusseldorfie miałyśmy okazję się spotkać. Katrin bowiem zadumała się nad czerwonym Flicorianem by nagle stwierdzić - "a gdyby tak go w czerni zrobić?"..  a gdyby? mnie nie trzeba dwa razy namawiać.. ;)

Cieplutki, z o niebo grubszej włóczki niż jego czerwony poprzednik, wzbogacony o mięsisty kołnierz i nieco bardziej klasyczne rzeźbienie w dole swetra, stał się szybko moim ulubieńcem. 

Test tego kardiganu rozpocznie się już na początku Nowego Roku, a wzór pewnie pojawi się juz w lutym. Chociaż wolałabym, żeby był już.. już zaraz.. Ale cierpliwie doczekam się i tego. :) 

Mam też nadzieję, że tchniecie we mnie nieco dobrej energii, bo plany mam na nowy rok zacne, ale wymagają nieco odwagi, której u mnie jest raczej wieczny niedobór. Podobno jak się powie coś publicznie, to się trudno z tego wycofać - więc mówię - potrzebuję Waszego dobrego słowa i wsparcia! coby wena zagubiona wróciła i odwagi, by sięgać po te swoje marzenia .. 

A z zupełnie już innej beczki.. albo choineczki ;)

Spokoju Kochani w ten świąteczny czas, niech się dzieje dobrze, smacznie, ale przede wszystkim w zdrowiu, z bliskimi i w serdecznej atmosferze. A jeśli to nie do końca jest możliwe, to pamiętaj, że Ty jesteś dla siebie najważniejsza(y), więc zadbaj o siebie w ten świąteczny czas i bądź dla siebie dobra(y)! :* to najlepsza inwestycja!

I do usłyszenia już w Nowym 2019 Roku! 


czwartek, 6 grudnia 2018

Shanel

Grudniową porą najmilej jest się otulić w coś niezwykłego. I chociaż szalik, który chcę Wam dzisiaj zaprezentować z pewnością nie będzie pasował św Mikołajowi, to bez najmniejszego trudu potrafię sobie wyobrazić Mikołajową, jego żonę, otuloną w taki właśnie szal.

Shanel łączy w sobie to wszystko co w wełnianym otuleniu lubię najbardziej, mięsistość grubaśnej wełnianej włóczki, klasyczny kształt i piękną, symetryczną strukturę wykorzystanego wzoru. Lubię eksperymentować ze splotami i lubię, gdy, niemalże bezwiednie, rodzi się w mojej głowie pomysł na dzianinę, której nie sposób odmówić. Z drugiej zaś strony, to przecież tylko prawie zwyczajny sześciokąt. Tak, to prawda. Ten szal nie ma w sobie zbyt wiele z konstrukcyjnych triczków, ale wydaje mi się, że udało mi się w nim połączyć wszystkie moje największe dzianinowe miłości, takie jak jego dwustronność oraz stosunkowo prosty wzór, dzięki któremu dzierganie tego szala jest równie przyjemne, jak efektowne. Wisieńką na torcie są wykorzystane w jego dolnych krawędziach frędzle. 

Szal zaprojektowany został z myślą o włóczce typu aran, wydziergany został na drutach w rozmiarze 5.5 mm, zakończony frędzlami z cieńszej włóczki w tym samym odcieniu. Mój projekt powstał z włóczki od De Rerum Natura, Cyrano i Ulysse w kolorze poivre blanc. 

I chociaż zdjęcia wykonaliśmy już chwilę temu, mam nadzieję, że dzięki nim poczujecie jego ciepło i miękkość! 

Oto Shanel: 
















Wzór na ten projekt jest od dziś dostępny w moim sklepie na ravelry (w języku angielskim tylko!) klik.

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę Wam miłego dziergania! :) :*


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...