wtorek, 15 maja 2018

Sz(ż)yję.. :)

Dziecięciem będąc dość często wywożona byłam przez rodziców na wieś do mojej Babci. Mama zawsze powtarzała, że to z powodu tamtejszego, czystego powietrza i jego dobrego wpływu na nasze zdrowie ;) Teraz pewnie wywiozła by mnie z Krakowa na tę wieś na zawsze... ;) Myślę sobie, że jako Mama dwójki dzieciaków w odstępie 5 letnim, te momenty, kiedy chociaż jedno z nas spuszczała z oka i oddawała pod czujne oko swojej Mamy, zwyczajnie traktowała jako krótkie urlopy ;) My mieliśmy odmienne zdanie.. Wieś.. wiadomo, nuda! I te zapachy! Fajnie było wstawać o świcie wraz z kogutem i jeść te pyszne kluchy na mleku prosto od krowy, a w niedzielę rosół z wiejskiej kury, ale te zapachy, które nas otaczały niekoniecznie należały do ulubionych ;) Przynajmniej tak zawsze powtarzał mój brat, bo ja to się pod szczęśliwą gwiazdą musiałam urodzić, bo od zawsze mam przytępiony zmysł powonienia ;) 

Jeździłam zatem do tej mojej Babci z zamiłowaniem. Po pierwsze dlatego, że Babcia miała w swoim ogrodzie najlepsze na świecie i ociekające słodyczą truskawki najprawdziwsze i najkwaśniejszy z kwaśnych rabarbar. Po drugie, ponieważ w domu babcinym była ogromna stara szafa, a w niej pochowane zawsze były skarby prawdziwe, włóczki i dzianiny, jej druty, i wiele przeróżnych przydasiów, których moje oczy wcześniej nie widziały. Otwieranie tej szafy było możliwe tylko pod Babcinym okiem z czego korzystałam przy każdej możliwej okazji, otwierając oczy z dziecięcym zadziwieniem naprawdziwszym. Po trzecie, Babcia miała SINGERA! Stał sobie w jednym, stałym kącie maleńkiego korytarza, przykryty ściereczką.. nie było dnia, żebym przechodząc koło niego tej szmatki do góry nie zadarła, by nacieszyć oko jego niezwykłą urodą. Czasem, gdy Babcia była zajęta, a zajęta pracą w domu i "obejściu" bywała często, pozwalałm sobie pokręcić kółkiem i obserwować jak mi igła siup - w dół - i siup - w górę pracuje.. Najpiękniejszy dzień na świecie był wtedy, kiedy Babcia tego Singera przenosiła i na nim szyła, ale ponieważ szycie i dzieci nie idą ze sobą w parze, te momenty zdarzały się niezwykle rzadko. Żałuję.. bo może bym się czegoś od niej nauczyła... 

Przed paroma laty wpadła mi w ręce maszyna do szycia pożyczona, złamałam jej igłę po kilku chwilach, skutecznie się zniechęcając do jakichkolwiek eksperymentów szyciowych. 

Ale potrzeba matką.. zakupoholików! Maszyny do szycia złożyć nie potrafię, ale pod wpływem zakupu tony firanek na moje liczne balkonowe okna w długości, każda o średnio 50 cm za dużej (firanki marki znanej i mam nadzieję lubianej, fabrycznie odszyte na jeden wymiar (MNIEJ WIĘCEJ!) ;)) nabyłam swoją całkiem prywatną maszynę do szycia! 


Maleńka jest zaiste maleńka.. ale ma wielgachne skrzydło doczepiane, popatrzcie!


I wiecie co? jeszcze igly nie złamałam! a troszeczkę poszyłam...



A po dość udanych eksperymentach szyciowych około łóżkowych i okiennych, rzuciłam się z motyką na słońce i nawet udało mi się uszyć coś w rodzaju odzieży ;)



Spokojna głowa.. nie zamierzam się przebranżowiać :) Szycie jak życie, czasem od niego trzeba odpocząć ;) Wracam zatem do moich, od kilku tygodni trwających i końca nie widzących, dzianin :)



Ściskam Was bardzo serdecznie i życzę przemiłego i kreatywnie spędzonego tygodnia :) :* 
Niech się dzieje i szyje! :) :* 


środa, 25 kwietnia 2018

Expressive według projektu Joji Locatelli

Niektóre dzianiny potrzebują czasu.. 

Tak było w przypadku tego szala.. Był to mój wakacyjny projekt, który zabrałam ze sobą na wulkaniczny wypoczynek, i bardzo dobrze mi szło dzierganie go, jak dobrze pamiętam, w słońcem i solą morską skąpanej wietrznej krainie. 

Tuż po powrocie byłam juz bliska jego końca, właściwie jedynie częściowe zamknięcie oczek dzieliło mnie od noszenia.. ale straciłam z jakiegoś powodu do niego serce. Odłożyłam, schowałam, nawet przy jakiejś okazji odnajdując go, pozbawiłam go, trzymajacej w ryzach jeszcze niezamknięte oczka, żyłki... 

I niespełna 2 tygodnie temu przypomniałam sobie o nim! Planuję niebawem krótki wypad do PL, w czasie którego czekają mnie dość eleganckie atrakcje, w związku z tym poczułam nagle przypływ potrzeby posiadania nie tyle luksusowego szala, bo ten takim z pewnością jest, ale przede wszystkim eleganckiego! I mam...

Oto my, ja i mój Expressive według projektu Joji Locatelli :  













Włóczka to zalecane do tego projektu malabrigowe włókno - silkpaca.

Fascynuje mnie czystość i elegancja wykorzystanej konstrukcji i splotów w tej dzianinie. Nie jest to jednak projekt dla każdego, przekręcone oczka mocno mnie spowolniły podczas dziergania, ponieważ pracując w rzędach moje oczka musiałam dodatkowo przekręcać, lub zmusić się do dziergania "poprawnego", ale warto było, przyznaję.. urzeczona jestem lekkością i gracją tej nitki i pewnie jeszcze niebawem coś z niej zmaluję.. też w kolorze - bo.. a właściwie to dlaczego nie? 

Słonecznego dnia Wam życzę, sznurka długiego i lekkich drutów :) :* i niech kolor Cię nie opuszcza!

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Nellissimo w wersji letniej

Życie potrafi zaskakiwać... 

Jak już Wam wcześniej wspominałam, odkąd mieszkam w moim nowym domu, codzienność nie przestaje mnie obdarowywać niespodziankami. Jakiś czas temu (niespełna rok wcześniej) wyruszyliśmy z Połówkiem na włóczkowe zakupy do nowego dla mnie lokalnego sklepiku z włóczką, które to zakupy w założeniu miały być moimi OSTATNIMI. Tak, taki był właśnie plan. Rzucić ten sznur i wszystko co z dziewiarstwem związane.. Niestety (lub na szczęście!) ledwie kilka chwil po wkroczeniu w ten magiczny świat włóczek, z ust właścicielki padło - "zróbmy wspólnie projekt"!

I tyle by było w temacie "rzucania" dziewiarstwa.. 
 :) 

Chwilę potem przyszły pierwsze spotkania dziewiarskie, a potem kolejne, w ten sposób nawiązałam kilka cudownych przyjaźni z fantastycznymi, kreatywnymi i ciekawymi świata kobietami. Ta lista wciąż się wydłuża, bo z każdym kolejnym spotkaniem okazuje się, że nas, utalentowanych kobiet parających się dziewiarstwem w mojej nabliższej okolicy jest niezliczona ilość! Gdybym chciała uczestniczyć w każdym, a każde naprawde jest tego warte, spotkaniu dziewiarskim organizowanym w obrębie 50 km od mojego miejsca zamieszkania, a liczę tylko te, o których już wiem, nie miałabym czasu na nic innego... Maratonik 3 lub 4 spotkań trwajacych od 2  do 4 godzin w jednym tygodniu? ależ absolutnie jest to możliwe... :) 

i jak się po jednym takim maratonie przekonałam, może też być męczące.. ;) 

Jednakże, dzięki takim właśnie wydarzeniom, gdzie masz możliwość poznania osobiście twórcy stojącego za konkretną włóczką lub projektem, otwierają się drzwi, o których nie miałaś pojęcia.. 

Szal, który chcę Wam dziś pokazać jest rezultatem takiego szczęśliwego splotu zdarzeń i spotkania niezwykłych ludzi w odpowiednim czasie. I wszystko czym jest nadaje mu ogromną wartość. Bo to nie tylko kawałek dzianiny. To historia.. Historia trzech kobiet, które, a każda robiła to z miłości, wplotła w jego fakturę i swój czas, i swoje nadzieje, smutki i radości.. i miłość, którą wszystkie trzy podzielamy, miłość do dziewiarstwa!

Szal powstał w rękach mojej serdecznej Znajomej (Freddoloso na ravelry) z włóczki podarowanej nam przez pieruńsko zdolną farbiarkę, Yvee (stojąca za marką Lutt Marie). 

Nellissimo, bo to on nas połączył, jest co prawda projektem powstałym z myślą o włóczkach grubszych, ale spójrzcie jak cudownie prezentuje się w dzianinie lekkiej i zwiewnej, dzięki czemu z powodzeniem można go nosić podczas chłodniejszych wieczorów nawet upalnym latem. 

Oto NELLISSIMO w wersji letniej w soczystym, borówkowym odcieniu, dzieło nie 2, a 6 rąk!: 



















Wzór dostępny jest w moim sklepie na ravelry: klik

W mojej grupie dziergamy Nellissimo wspólnie: klik do końca maja. Sam udział w tym wspólnym dzierganiu i zakończenie projektu w obrębie narzuconego terminu gwarantuje Ci otrzymanie nagrody w postaci wybranego przez Ciebie wzoru spośród moich dotychczas opublikowanych projektów. Dodatkowo szykuję kilka ekstra prezentów dla Was, a jakie, niebawem ujawnię na KALu, dlatego serdecznie zapraszam do wzięcia udziału wszystkie te z Was, które mają ochotę na swoje Nellissimo :) Również w wersji letniej! :) 

Ściskam Was serdecznie i życzę Wam pięknego dnia, uśmiechu i niezwykłych splotów okoliczności, dzięki którym magia tworzenia może dziać się nieprzerwanie! 

A.

czwartek, 12 kwietnia 2018

SPRING BOUNTY

Witajcie w ten piękny wiosenny dzionek! 

Wiosna wkroczyła w naszą codzienność z ogromną siłą i w każdej postaci. Były już prawie letnie temperatury, były już nawet sandałki w użyciu, ale zatrważającej, nocnej i suchej burzy to ja się w kwietniu nie spodziewałam, ale też już taką widzieliśmy. Szczęśliwie, po świetlnych i obezwładniajacych atrakcjach, spadł długo oczekiwany deszcz, a wraz z nim, o poranku dnia następnego, nastąpiła przyrodnicza eksplozja.. Absolutnie wszystkie otaczające nas roślinki, niczym po zastrzyku witaminowym, eksplodowały soczystą zielenią.. 

Aura i jej rozmaite oblicza stanowią fantastyczną metaforę zmian jakie zaszły w naszym życiu. Była bardzo długa i przygnębiajaca zima, potem wiosenne słońce przynoszące nadzieję oraz strach obezwładniający, niczym w czasie suchej burzy, by serce ukojone deszczem i jego oczyszczającą mocą mogło odrodzić się na nowo, radośnie i twórczo. 

Od bardzo dawna towarzyszy mi przekonanie, że nie mam w sobie cierpliwości do szali czy chust. Chociaż jest to dość nietypowe jak na dziewiarkę, która właściwie, tak jak pewnie wiele z Was, od szali właściwie swoją przygodę dziewiarską rozpoczęła. Okazjonalnie rodzi się we mnie jednak potrzeba tworzenia też i takiej formy, ale pod warunkiem, że w głowie towarzyszy mi przekonanie, że dodam coś innego, może nowego, w tym szalowym temacie. 

Tak było z tą chustą.. Frędzle kocham, ale wiem, że gdybym miała wykonać je w czasie zamykania oczek wzdłuż dolnej krawędzi, nie zakończyłabym tego projektu nigdy. Ściegi wykorzystane w prezentowanym szalu należą do ulubieńców, splot francuski połączony z piękną teksturą podobną do brioszki, ale znacznie lepszą, której potencjał odkrywam radośnie próbkując wszystko co tylko wpadnie mi w ręce, oraz kontrast, pasy, proste miłe i przyjemne. 

Włóczki stanowią zdecydowanie najpiękniejszy element tej chusty. Merino z dodatkiem włókna z yaka w połączeniu z domieszką jedwabiu gwarantują cudowną fakturę i mięsistość wykorzystanym splotom. Dodatek, w postaci kontrastującej włóczki z 50% jedwabiu w składzie, w kolorze białym z subtelnymi piegami, dodaje mu tylko elegancji.. A wszystko to zaklęte jest w formie nietypowej, w której projekt zaczynasz od 3 oczek i na takiej samej liczbie kończysz.. 

Zaintrygowana? 

Zapraszam zatem na prezentację SPRING BOUNTY: 











Właśnie rozpoczęłam nabór do testu tego projektu, jeśli jesteś zainteresowana udziałem zapraszam tu: KLIK

Wzór będzie testowany w języku ANGIELSKIM, a wszystkie informacje, które są Wam potrzebne do wzięcia udziału w teście dostępne są pod podanym linkiem.

Mam nadzieję, że cieszysz się na nadejście wiosny tak samo jak i ja się raduję.. i niech trwa.. niech trwa w nieskończoność..

Pozdrawiam Was ciepło! i do nastepnego razu... ;)

A.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...