Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ocieplacz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ocieplacz. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 grudnia 2013

La délicatesse.

Uwielbiam piękne projekty powstałe w innych zgrabnych i zdolniutkich rączkach oglądać. Z nielicznymi mam też i tak, że jak je już zobaczę zaraz muszę je mieć. Podobnie było i w tym przypadku...

Przed paroma tygodniami moje sokole oko wypatrzyło takie oto cudeńko - Rhodesian Cowl autorstwa Ani z bloga Dzianina Studio - Pracownia Rękodzieła. Blog Ani to taka szafa kipiąca inspiracjami, pięknymi zdjęciami oraz wspaniałymi pracami, których nie jedna dziewiarka i nie-dziewiarka pragnie, jeśli nie wykonać to przynajmniej posiadać, patrzeć na nie i głasiać, a potem nosić i się chwalić.. takie oto wzbudziły we mnie emocje zdjęcia jej prac. Blog ten jest miejscem magicznym, cuda się sznurkami wykręcają i zdobią niczym nie jedna biżuteria (kto jeszcze nie zna - prędziutko do Ani zaglądnąć proszę!). A sama autorka swoimi gustownymi i szykownymi pracami trzepie jak z rękawa (Aniu! nie przestawaj!) i moją skromną osóbkę w kącik zawstydzenia wpędza. 

Postanowiłam z tego kąta wypełznąć, i Wam pokazać, czego dokonałam mimo usilnych chęci wydziergania czegoś podobnego, do tego co Ania tworzy. Czy mi się udało - sami oceńcie. Fakt jest taki, że zabawę miałam - jak to zwykle w przypadku nieplanowanych, lekkich i zwiewnych koronek bywa - świetną.










Niebywale wszechstronny otulacz mi wyszedł, którego sposobów noszenia nie zliczę. Lekki, zwiewny, delikatny - La délicatesse po prostu. 
Drucik to 2.5, włóczka to Lace od Manos del Uruguay, ażurek wyszarpany z notesiku, skądś, ale skąd - nie wiem. Oczek - jak Ania nakazała, nabrałam dokładnie (liczyłam!) 350 i poleciałam jak mi pasowało... mniejsze pół dziergając ażurkiem.

Z racji tegoż, że ja już kapeczkę ...yhm...wstawionam ;)... bo Połówek mnie tu jakimiś trunkami wyskokowymi raczy, nie będzie tym razem żadnych podsumowań w przededniu tegoż Nowego Roku 2014. Czego dokonałam - sami widzicie, dumna jestem za to szczególnie z faktu, ileż to rzeczy pojęłam i nauczyć się musiałam, żeby móc pisać bloga. O tak, ciężka to praca, wymagająca czasem niezwykłych umiejętności rozmnażania czasu, którego jak wiadomo - wszystkim brak. Wdzięczna jestem za to, że poznałam niektóre z Was bliżej, że w ogóle Was (mogę tak napisać?) mam, że jesteście ze mną, że człowiek wie po co i dla kogo robi, to co robi. Marzyć się nauczyłam w tym roku - to szczególnie ważne jest, bo poniekąd blog uświadomił mi jak ważne jest te marzenia mieć i w sobie pielęgnować. Za to i za wiele więcej Wam wszystkim dziękuję!

Nie bójmy się zatem marzyć w tym Nowym 2014 Roku!!!

Z pozdrowieniami

Asja z Połówkiem :)

sobota, 14 września 2013

Bo ja naprawdę te moje udziergi noszę!

Wakacje to w naszym przypadku nie tylko czas odpoczynku, ale i czas focenia moich chętnie przeze mnie noszonych udziergów.

Pamiętacie szyjogrzej o którym pisałam wam o tu? Tak wygląda na modelach...


Podczas wakacji nie rozstawałam się z nim nawet na chwilkę. A teraz również noszę go wszędzie ze sobą lub częściej na sobie. Idealna grubość dzianiny na chłodniejsze bo już jesienne dni, chroni szyję i nieskromnie powiem - ją zdobi. 
Wywija się co prawda na krawędziach, ale nie przeszkadza mi to. 


Obawiam się że wełna ta będzie się trochę mechacić... ale za to jest delikatna i bardzo miła w odczuciu na skórze. Zdecydowanie collar to go w tym wrześniowym czasie.

Na wakacjach nie rozstawałam się również z Vitamin D, idealna dzianinka na to by w chłodniejsze poranki zarzucić niedbale na ramiona..tu w zestawie z otulaczem:)


Pasuje nawet do spodni niewyjściowych ;)

Ostatni już obiekt fotografii, który zabrałam ze sobą na wycieczkę, to Still Light Tunic, którą na wieszaku pokazywałam Wam już tu. Tak się prezentuję na ludziu:


Nieskromnie powiem, że jest wspaniała! Z przyjemnością ją na siebie wkładam, co pewnie jest zasługą tej minimalnej ilości kaszmiru w składzie. Mimo cieniutkiej nici - jest dość ciepła i pasuje też świetnie do dżinsów. Czy można chcieć więcej?

Jeśli macie ochotę zobaczyć jak się prezentuje Relax na modelce, o którym pisałam  kiedyś w tym poście, zaglądnijcie proszę do patchworkowego świata mojej serdecznej Przyjaciółki. Z dumą go tam prezentuje, a ja z dumy pękam! 

Jesień zbliża się do nas wielkimi krokami, stąd czas zapomnieć o lekkich dzianinkach i zabrać się za te ciepluchne. Macie już coś ciekawego na drutach?

niedziela, 2 czerwca 2013

Millwater i Żona Krasnala

Dawno mnie tu nie było... kajam się... wiosenny sezon chorobowy dopadł i mnie... ale mimo przeróżnych objawów dziergałam sporo, a przynajmniej dokończyłam parę prac. Dziś będzie właśnie o nich...

Jakieś pół roku wcześniej wymarzyłam sobie mój perfekcyjny otulacz... dumałam nad nim, szukałam inspiracji, aż w końcu z pomocą przyszedł mi ravelry, a dokładnie ten wzór. Długo się nie zastanawiałam. W pierwszym momencie najlepszym wyborem wydawała się gruba dzianina w kolorze chabrowym:




Niestety zrobiłam za mało powtórzeń wzoru żeby móc się nim omotać potrójnie, a za dużo żeby leżał idealnie przy podwójnym owinięciu.. pomimo wszystko kocham ten wzór miłością absolutną, więc zabrałam się szybciutko za wersję ulepszoną ;) 





Dzianina innego typu, wełna 100% (tzw. Schurwolle, 2/28 NM poczwórnie zwinięta), lekka i bardzo ciepła. 



I tu się zaczęły tzw. schody ;) Potrzebna była czapka pasująca do niego, i to natychmiast! Tak, ja wiem, mamy już czerwiec, już prawie lato a ja mam czapki w głowie :) 

Tym razem inspiracja przyszła do mnie w zaskakującym momencie.. Kocham wzory, które mogę dziergać jednocześnie oglądając filmy. Millwater zdecydowanie do nich należy, więc w trakcie pracy nad nim nadrabiałam zaległości serialowe... z pomocą przyszedł mi serial: "Shameless", a dokładniej finałowy odcinek 3 sezonu. Na dowód pozwolę sobie pokazać Wam kilka zdjęć z serialu na których występuje (oprócz głównej bohaterki) TA czapka: 


A oto "Żona Krasnala" inspirowana powyższą (czas na małą prywatę - wielkie dzięki dla Mojego Najlepszego Krytyka za pomysł na nazwę ;) ).








Czapka powstała z tej samej wełny, co Millwater, tylko zwiniętej z 5 nici, druty nr 4,5.



I chyba mogę powiedzieć, że jestem gotowa na mrozy i zamiecie... ;) 

A wy gdzie odnajdujecie inspiracje dla swoich Dziergadeł? 






Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...