Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Street chic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Street chic. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 kwietnia 2014

Street Chic wyfrunął z gniazda... :)

Wczoraj się nagadałam, dziś będzie krótko i na temat.



Jeśli masz ochotę wydziergać wraz ze mną swojego Street Chic'a zapraszam
 do mojego sklepu na Ravelry:


Miłego wieczoru :)

piątek, 4 kwietnia 2014

Testowanie na ekranie.

W przededniu publikacji mojego pierwszego swetrowego wzoru (tak, to pierwszy taki poważny dla mnie projekt! miejmy nadzieję, że Was nie rozczaruje :) ), postanowiłam napisać słów kilka o moich wspaniałych Testerkach, wśród których są też znane Wam i lubiane Blogerki - Dziewiarki (pozwolicie moje Drogie, że Was określę, oddając całość Waszego artystycznego dorobku, mianem Artystek! :) 

To One stanęły na wysokości zadania i przetrzepały (dosłownie!) i wyplewiły pierwszą wersję wzoru z plew i chwastów, czyli błędów i błędzików, których mimo usilnych chęci nie dałam rady wystrzec się podczas pisania. To One właśnie, podczas najmniejszych problemów i niejasności informowały mnie na bieżąco, nierzadko wysyłając fotografie, które dodawały skrzydeł i wywoływały przysłowiowego banana na ustach, widok, który Szanownego Połówka zadziwiał każdego dnia, bo witał mnie słowami - "a ty co się tak szczerzysz? w którego totka wygraliśmy? " :P :) To One właśnie stały się przyczyną, dla której Szanowny Połówek nie raz nie dostąpił zaszczytu powitalnego całowania i ciągnięty za rękaw w butach i całym rynsztunku z torbą pracową na ramieniu w te pędy MUSIAŁ biec do monitora oglądać wysłane przez Nie fotografie! To One w końcu sprawiły, że Połówek był wielokrotnie wyrywany z objęć Morfeusza i w środku nocy przymuszany do wyrażania głośnego zachwytu na widok najnowszego zdjęcia! :) 
One również wykazały się niebywałą uwagą i dbałością o szczegóły, taktem i zrozumieniem, doradzając zmiany, które Wam pozwolą szybciej i łatwiej wykonać własnego Streeta.
To one, na sam koniec, wykonały fantastyczną pracę dziewiarską, tworząc piękne wersje tego samego sweterka, zostawiając w każdym odrobinę siebie. 

Nie znajduję słów na to by wyrazić wdzięczność Wam, moje Drogie Strażniczki Wzoru! a mam za co dziękować, bo choć wyobraźnia moja do ubogich nie należy, Wasze prace przerosły całkowicie moje oczekiwania i wyobrażenia... Bardzo Wam za to Dziękuję :)

Oto trzy Wspaniałe Dziewiarki, których przepiękne Streety doczekały się publikacji w blogosferze: 

Zdjęcia pochodzą z podanych poniżej blogów i są własnością moich Drogich Koleżanek - ja je tylko za ich zgodą pożyczyłam :) 

Kasia, autorka bloga fiubzdziuu.blogspot.com i jej patriotyczny ;) Street Chic: klik
Marzena, autorka bloga welnianemysli.blogspot.com i jej wiosenny Street Chic: klik
Kasia, autorka bloga bogaczka.blogspot.com i jej turkusowo-cytrynowy Street Chic: klik

Każdy piękny, każdy wyjątkowy!

A teraz pozwolę sobie napisać słów kilka o testowaniu z punktu widzenia autorki...
Bosze... jakie to trudne jest! przestrzegana byłam co prawda przez koleżanki z Ravelry, że  proces testowania do przyjemnych czynności nie należy, ale pomyślałam sobie - co to dla mnie! dam radę! Jednak zębów zagryzanie nie jest moją ulubioną czynnością. Włosy z głowy rwałam jak tylko pojawił się jakiś błąd, bo przecież ja nie mogłam (wiem, głupiutka jestem ;) ) żadnego błędu popełnić? ale jak to? nie jeden? więcej? co chwilę jakiś? łooo matko - z czym ja do ludzi wychodzę? wstyd na całego... chciałam się zapaść pod ziemię, gdy zamiast oczek 7 wpisane miałam we wzorze oczek sztuk 6.. no dramat to przecież jest, prawda??? ;)

Miałam to szczęście w testowym nieszczęściu, że trafiłam na żywo zaangażowane w proces twórczy testerki, które wyłapały wszelkie drobne błędy korygując je oraz moje błędne myślenie o sobie również. Nie wszędzie i nie zawsze muszę być perfekcyjna (no nie... na to to ja się nie tak całkiem jeszcze zgadzam.... ), a wzór podobnież piękny jest i do publikacji się nadaje.. nie wierzyłam, bo jak niewierny Tomasz - jak nie zobaczę, nie uwierzę! Kity mi dziewczyny wciskały - założyłam błędnie. Ale nadszedł w końcu ten dzień, w którym pierwszy Street testowy został zakończony... i rozpłynęłam się jak masełko na parapecie w letni poranek... bo to moje pierworodne dziecię jest, takie piękne, takie udane, takie wyczekane!

I co z tego, że włosów mam z tego rwania mniej, zmarszczek na buzi sztuk kilka przybyło, co z tego, że kilka nocy przez ten miesiąc zarwaliśmy z Połówkiem, że brzuszek stresowo pobolewał, co z tego? Jeden miesiąc oczekiwania w napięciu dał owoc w postaci kilkunastu pięknych Streetów :)
Warto było! i chcę więcej! :D

Piszę o tym ja -
dumna Street Chic'ów  MAMA :)

PS. publikacja wzoru planowana jest w najbliższy weekend! :)




czwartek, 6 lutego 2014

Przed - wiosenne plany..

Wiosnę czuję... wiosna, choć do początku kalendarzowej jeszcze parę dni zostało, wkrada się do nas z każdym dniem po odrobince. A ponieważ wiosną niczego innego moja szyja nie potrzebuje jak lekkiego szala/chusty wyciągnęłam z czeluści szafy kuleczkę szczęścia barwami kipiącą...



Jedną mam taką wiosnę w kuleczce tylko.. potrzebowała towarzystwa, żadne inne nie mogło jej dorównać, więc postanowiłam połączyć tą kuleczkę z kaszmirem z Lily.


Projekt na chwilę obecną w głowie sobie kiełkuje, będzie trochę koronki, koronki niezwykle subtelnej i zabąbelkowanej, będzie też barwnie, wiosennie, ciepło... Mam nadzieję, że Wam się spodoba.
Tygrys, na widok kuleczkowej wiosny, poderwał się i zabawę sobie urządził. Od razu widać, że Kocie woli kolory od szarości.. ciekawe po kim? ;)


Z placu boju: rozpoczęłam prace nad rozpisaniem wzoru znanego Wam jako Street Chic (klik). Długo pozwoliłam Wam na ten moment czekać, mam nadzieję, że nie nazbyt długo :)


Pisanie wzorów to wciąż całkiem nowa dla mnie dziedzina. Łatwo jest kliknąć w projekt już gotowy, jeszcze łatwiej jest dostrzegać jego błędy i wytykać je autorowi. Strasznie trudno jest się tych błędów wystrzec podczas pisania. To, co dla mnie, autorki, jest oczywiste, nie musi być oczywiste dla czytelnika. Przysparza mi to czasem niemałych kłopotów, jak ująć to co robię w jednym, zrozumiałym dla innych, krótkim zdaniu - niektórzy mówią o mnie, że potrafię "nawijać makaron na uszy" ;) Umiejętność, która nieraz przydała się podczas egzaminów ustnych czy publicznych wystąpień, dziś stoi mi na przeszkodzie i często muszę ją okiełznać. Na szczęście, są wokół mnie osoby, które te porywy słowne w porę dostrzec potrafią naprowadzając mnie na właściwą drogę (Drogie M. i M. dziękuję Wam za pomoc, radę i niezastąpioną kontrolę podczas pisania pierwszego wzoru! :), Kochana K. - bez Ciebie to wszystko by się nigdy nie zaczęło! :) ).

Niezależnie od wszystkiego, czerpię z tego radość i traktuję jako wyzwanie. Miejmy nadzieję dobrnę do końca i już niebawem będziecie mogli razem ze mną dziergać i dumnie nosić Street Chic'a :)

Ateliery wciąż na drutkach, leniwie dziergam wieczorami, jeden już praktycznie na finishu, tweedowa wersja już za półmetkiem :) Chciałabym pokazać Wam je oba jednocześnie. Może w przyszłym tygodniu się uda...:)

Ściskam Was i pozdrawiam serdecznie, i jeśli mogę, proszę Was o trzymanie kciuków i duchowe wsparcie w tym skomplikowanym procesie liczenia i zapisywania ;)




wtorek, 1 października 2013

Uliczny szyk / Street chic.

Kiedy kupiłam wełnę na ten sweterek, urzekły mnie, jak pewnie każdą dziewiarkę, która w swych rękach miała Malabrigo, soczystość oraz nietypowe połączenie barw w moteczkach. Każdy był piękny i unikatowy. Moje oko od razu zboczyło w stronę koloru Persia, połączenie turkusów, błękitów, chabrowego, prawie granatu, morskiego, z brązami od beżu, przez kawę, kawę z mlekiem, czekoladę gorzką i mleczną... Pyszna i magiczna kuleczka wełny. Po kilku miesiącach rozstań i powrotów z Malabrigo powstał - Uliczny szyk, sweterek idealnie pasujący do dżinsów, w sam raz na jeszcze ciepłe słoneczne dni. Drobne detale w ściągaczach oraz dekolcie dodają mu szczypty elegancji. I kieszenie.. Zresztą sami obejrzyjcie:

English: When I bought the yarn for this sweater, it enchanted me, as probably every knitter, who held Malabrigo in her hands, with juiciness and a unique combination of colors in skeins. Every single one was beautiful and unique. My eye immediately looked towards Persia color, a combination of turquoise, blues like cornflowerblue, almost navy and oceanic blue, and browns from beige, over coffee, coffee with milk, bitter and milk chocolate ... Delicious and magical small ball of wool. After several months of break-ups and returns with Malabrigo  - Street chic was done.  Perfectly fitting to jeans sweater, just in time for the still warm and sunny days. Small details in the cuffs and neckline add the pinch of elegance. And pockets .. Enjoy it :)




















Żeby tylko pogoda chciała dopisać... 

If only the weather would like to be as sunny as it is...

dostępny tu: 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...