Od kilku lat, kiedy to odkryłam niezliczone możliwości internetu, "wujka google" i "youtubowej ciotki", nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Praktycznie w każdym przypadku istnieje w internecie odpowiedź na dręczące mnie pytanie: "jak to zrobić". Luki wiedzy w dziewiarstwie, jeśli jest ono prawdziwą pasją, nigdy przenigdy nie powstrzymały mnie przed poszukiwaniem odpowiedzi. Ponieważ w znacznej większości przypadków internet oferuje nam odpowiedź w języku obcym, zazwyczaj jest to język angielski, osobom, które tego języka nie znają z pewnością trudniej jest znaleźć odpowiedź na te wszystkie dręczące nas pytania. Ale czy to oznacza, że mamy się poddać? przestać szukać? rezygnować z tej gigantycznej biblioteki wzorów dziewiarskich, bo nikt nie przygotował dla nas zrozumiałego gotowca?
Język angielski wykorzystywany w opisach dziewiarskich jest, jak każda wąska dziedzina, oparty na pewnych stałych skrótach, zwrotach, wielokrotnie wykorzystywanych i powielanych we wzorach. To język specyficzny, można powiedzieć branżowy, w przypadku którego bez znajomości skrótów i tych zwrotów opisujących poszczególne techniki czy oczka nawet Anglik z pochodzenia ma trudności ze zrozumieniem. Tylko znajomość tych słów, tych skrótów pozwoli, zarówno nam, jak i rodowitym Anglikom zrozumieć w pełni co należy wykonać w danym wzorze.
Rozumiem, że oglądanie opisu w obcym dla nas języku może paraliżować, ale z drugiej strony, wychwycenie niektórych, stałych punktów każdego opisu, znajomość ich znaczenia, pozwoli nam w przypadku prostych dzianin zrozumieć opis, bez umiejętności posługiwania się tym językiem obcym biegle.
Oczywiście, mogłabym przygotować dla Was opis w języku polskim, bo przecież co to dla mnie, góra 5 minut roboty. Otóż nie, tłumaczenie wzoru zajmuje znacznie więcej czasu, przygotowanie pod względem poprawnej treści to jedno, zostaje jeszcze edycja, rysunki, grafiki, które podobnież są czasochłonne, zwłaszcza jeśli nie ma się wykształcenia i praktyki równej grafikom czy edytorom. Nie powiem, trochę mi przykro było czytać zastrzeżenia padające pod adresem mojej dla Was Walentynki, że nie jest w języku polskim, że nie ma w niej schematów, itp itd. Przykro, bo poświęciłam swój czas, mogąc go przecież spożytkować w zupełnie inny, ciekawszy sposób, zachowując szal i tajemnicę jego powstania tylko dla siebie......
Ale... nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło... :D
Wraz z Marzeną (autorką bloga welnianemysli.blogspot.com oraz Panią Wełną stojącą za najbardziej wełnistą owcą w stadzie, czyli sklepem uchmurki.pl), która zapoczątkowała cykl postów "Przerobię cię, ty okropny anglojęzyczny wzorze!" na przykładzie wzoru Mil Pasos pokażemy Wam jak niewielkim nakładem pracy oswoić wzór w języku angielskim, co mam nadzieję, jak przysłowiowa wędka, pozwoli Wam w przyszłości poradzić sobie z innymi, o podobnym stopniu trudności opisami na dzianiny.
Szczegóły już wkrótce!