Wakacje.. taki czas, kiedy o dziwo gabinet lekarski jakby mniej zaludniony, w sklepach nawet po południu ludzi mniej, czasami w urzędach kolejki większe, bo przecież urzędnik też człowiek, ma prawo jak inni wypocząć. Wakacje to też czas kiedy niewiele się chce, chyba, że to sprawia czystą przyjemność.. i dobrze, bo nawet dziewiarka potrzebuje odpoczynku, w końcu też człowiek.
Zrobiłam sobie zatem maleńką przerwę, od Was, od świata Waszych blogów, od spisywania tego co trudne, od dziergania skomplikowanego, bo od dziergania po prostu to się przecież przerwy nie da zrobić.. Więc dziergam, formę dużą, ale wyjątkowo przyjemną. Przy okazji odkryłam genialne wręcz rzędy skrócone zwane shadow wraps, gdzie występuje oczko matka i oczko córka. Genialne wręcz rozwiązanie, banalne, choć może być nieco kłopotliwe dla tych z was, które inaczej prowadzą nitkę i dzięki temu oczka na drucie są inaczej ułożone. Ale warto się pomęczyć, bo rezultat osiągnęłam bardzo satysfakcjonujący.
Mieszam sobie bezmyślnie dwa kolory, które już kiedyś pokazywałam Wam tu: klik, jeden to Posh fingering od The Uncommon Thread w kolorze robins egg, a fiolety to moja ztunningowana Lukrecja . No dobra, wcale nie bezmyślnie.. ;) Pomysł, o dziwo, jest całkiem konkretny i nawet trzymam się popełnionego zawczasu planu, kończę powoli i ociężale korpus sweterka, jeszcze tylko rękawy zostaną i może jakieś dodatki? Zobaczymy.. Tak póki co sobie wygląda mieszanie z planem:
Poza tym w między czasie popełniło się kilka opisów na mniejsze formy, i opisy te właśnie się testują. O na przykład takie coś... :
Mam nadzieję niebawem pokazać Wam nad czym jakiś czas temu pracowałam.. bo w sumie mam tego sporo wciąż do pokazania, ale jakoś pomału mi idzie zamienianie tego co dziewiarskie na to co pseudo pisarskie ;)
Tylko kiedy to wszystko? byle do jesieni..
A u Was co ciekawego na drutkach? dziergacie pod palmą? na hamaku? czy w pracy?
pozdrawiam ciepło!


