Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Silky merino. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Silky merino. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 marca 2015

New Way

Opędzanie się od uroków trzynastego w piątek czerwieniami nie poskutkowało.. zaliczyłam ogromniastą wpadkę pralniczą, którą to potwór opierający nasze rodzinne brudy, zwany pralcią, zasygnalizował pełnym jazgotu i paniki w głosie piskaniem i błyskiem czerwonych światełek.. Nawet pralka się w 13 zbuntowała.. jak się okazuje, z mojej własnej winy.. bo jak się ma bęben, który trzeba zamknąć zanim się włączy guziczek "start" i się go nie zamyka, nie powstrzyma to naszej pralki przed rozpoczęciem programu. Pralka pakowana od góry, na szczęście nie zalała włości, ale czuję się niemożebnie rozczarowana podejściem inżynierów do tego urządzenia. Jak można zapomnieć o tym, że pakujący może zapomnieć zamknąć bęben??? kompletne niedopatrzenie ze strony producenta.. jak mógł nie pomyśleć o tym, że ja nie pomyślę ;) 

Czerwienią zaleczam swoje smutki i rozterki już od dawna. Teraz na drutkach czerwień niemożliwie piękna.. ale o tym kiedy indziej, dziś chcę przedstawić Wam czerwień, która kompletnie skradła moje serce. Czerwień wiśniowa, surowa, którą zdecydowałam się wtopić w cudownie luksusowe srebro... 
Ale zanim pokaże Wam zdjęcia, słów kilka o samym projekcie. 

Podczas prac nad Cocachin (klik i klik) poczułam nagle głębokie przekonanie, że podobną konstrukcją mogę zadziałać czary, i tak powstał sweter NEW WAY. Ponownie wykorzystałam zmodyfikowanego raglana, połączyłam ze ściegiem gładkim, przepletłam kolorami, dopieściłam krawędzie, dołożyłam lekko rozkloszowany golf i powstał sweter niezwykły. Sweter kameleon. Sweter, który zmienia swoje oblicze w zależności od Twojej wyobraźni.. Chcesz klasyka? weź dwa kolory w kontrastujących ze sobą odcieniach, chcesz zaszaleć? weź więcej niż jeden kolor dodatkowy! nie lubisz ograniczeń? zmień układ pasków w swetrze! Nie jesteś fanką klasycznych pasiaków i nie lubisz chować nitek? weź włóczkę w melanżowych kolorach i daj się ponieść i zaskoczyć! Kształty, linie, kąty, rysowane w tym swetrze, powstały w bardzo prosty sposób. Konstrukcja tego swetra, mimo jednostajnego prawego, gwarantuje przyjemne dzierganie z atrakcjami. Przekonałam Cię? nie? to zapraszam do obejrzenia mojego pasiaka z kątami

Dość gadania! 
Oto moje New Way












Wzór na ten sweter (dostępny jest na ten moment tylko w języku angielskim) do 17 marca w specjalnej, promocyjnej cenie (- 15%)



I co myślicie? 
Pozdrawiam ciepło i życzę miłego weekendu


sobota, 14 lutego 2015

Mil Pasos

Jakiś czas temu na fejsie (jeśli jeszcze nie masz mnie w swoich znajomych lub obserwowanych, zapraszam: klik lub klik), dzięki wzajemnemu podglądaniu się, natrafiłam na zjawiskowy, zarówno estetycznie, muzycznie jak i tanecznie, utwór muzyczny, z cudnym wręcz wykonaniem Kizomby. Zachwycił mnie i porwał do tego stopnia, że kilka dni słuchałam go w kółko.. 

Mil Pasos to po hiszpańsku "Tysiąc kroków".. jak je zechcesz zinterpretować to właściwie zależy od Ciebie. To mogą być te kroki, które na co dzień prowadzą Cię do zrealizowania marzeń, to mogą być te kroki, dzięki którym przemieszczasz się w czasoprzestrzeni, to w końcu mogą być te kroki, które stawiacie razem z partnerem, lub ten jeden, w jego kierunku, dzięki któremu oboje wiecie, że nie ma życia i świata bez siebie nawzajem... 

Walentynkowe święto nigdy do mnie nie przemawiało, nigdy też nie świętowałam tego dnia jakoś szczególnie. Przyznaję, że wolę świętować Dzień Zakochańców każdego dnia, w niedzielne poranki, podczas sobotnich zakupów, piątkowym wieczorem, czwartkowym oczekiwaniem na zbliżający się weekend, środową wycieczką, wtorkowym, wczesnym śniadaniem, albo poniedziałkowym zderzeniem się z rzeczywistością po leniwym razem spędzonym wolnym. 

Z rozrzewnieniem wspominam za to Walentynki onegdaj odnajdywane w przeróżnych miejscach, czy to w tornistrze szkolnym, w piórniku, pod wycieraczką.. fajne to było, śmieszne czasem, zwłaszcza jak ktoś, kto mnie znał, wykorzystując wiedzę o moich szkolnych miłostkach wrzucał mi do plecaka kartkę podpisaną M. (tak się składa, że panowie o imionach rozpoczynających się na tą literę najczęściej zawracali mi w tamtych czasach w głowie..) Do tej pory pamiętam jak doszukiwałam się w Jego tonie głosu, w Jego gestach oznak tej na kartce wyrażonej miłości.. Prawda była jednak inna, to moja koleżanka zrobiła sobie ze mnie żart, podrzucając mi tę kartkę :) Wtedy planowałam słodką zemstę, ale dzisiaj ze śmiechem wspominam to rozczarowanie, jakie wtedy poczułam.. 

Ze względu na tę właśnie walentynkową moc, lubię to święto. A ponieważ nie mogę wysłać Wam wszystkim walentynek, przygotowałam dla Was mały drobiazg. 





Wzór na wyżej prezentowany szal o wdzięcznej nazwie Mil Pasos jest od dziś dostępny dla Was bezpłatnie. 


Mam nadzieję, że dziergając ten szal ze mną poczujesz choć odrobinę moc walentynkowej kartki..  :) 

Zostawiam Was z rytmem rozgrzewającym do czerwoności.. leniwym, wolnym, jakże pociągającym... :D 



Miłego wieczoru! 

środa, 11 lutego 2015

szafy nietuzinkowe wykorzystanie.. z szalem w tle.. :)

Tak się dałam porwać dzianinom z rękawkami, że całkowicie zapomniałam ile radości daje dzierganie szalo otulaczy! Rany.. jak ja mogłam zapomnieć.. ???

W ramach terapeutycznego zmagania się z weny zaginięciem (wciąż szukam! może ktoś z Was ma moją???) wpadłam w całkiem nieplanowany cug.. w pierwszej kolejności rzuciłam się na tęsknie na mnie spoglądającą Victorię (Chmurkowy Everlasting Sock od Dream in Color), wyciągnęłam z czeluści kontrastowego socka (tym razem Silky Merino z Zagrody) i całkiem ekspresowo zadziałam ni to szal ni to chustę, ale przynajmniej z jednym całkiem pewnym elementem, z falbanką! 


Dziergało mi się toto w trybie ekspresowym, wzór wykorzystany w szalu jest wyjątkowo atrakcyjny, niewiele trzeba się nad nim koncentrować, właściwie sam się dzierga, a przy tym wyjątkowo uroczo prezentuje się w dzianinie kolorami tryskającej. Wzór na ten szal już jest w fazie testowania, niebawem będzie dostępny. 

Potem przyszła chwila dość nieoczekiwana. Jakiś czas temu nabyłam włóczkę niezwykłą, ręcznie uprzędzioną i ufarbowaną przez bardzo zdolną Prządkę - Laurę! Jest to nitka, która śniła się mi po nocach, krwisto czerwona, o wspaniałym składzie, cudnie miękka, a i przed blokowaniem rokowała cudnie na dzianinę lejącą.. Chodziłam koło tego moteczka kilka ładnych miesięcy, obmyślając to jaka aranżacja nitki wyciągnie jej urodę nie zabierając tego z niej bijącego blasku. Padło na prosty ażur, niebanalny kształt i wieczne prucie.. ale było warto!
Tak wyglądała niteczka od Laury jeszcze całkiem niedawno..


Tak się prezentowała już w trakcie robótki.. wybaczcie Rudego, ale ma słabość gigantyczną do dzianin luksusowych! ;)


A tak się prezentuje już dziś, mokra i zwisająca bezwładnie..


 A właśnie.. w jaki sposób blokujecie swoje dzianinowe i ażurowe chusty? 
Pytam, ponieważ nie każdy kształt można zblokować na płasko, nie zawsze też dysponujemy miejscem na to, by chusta czy szal leżała przez kilka dni na plaskacza. Pokaźnych rozmiarów szal czy chusta ma ok 2 m kwadratowych, czasem mniej, czasem więcej, i to są 2 mm kwadratowe wyjęte z życia wtedy, gdy dzianina schnie. No to jakie macie rozwiązania na blokowanie swoich prac? 

Podczas przyszpilania tej chusty do maty, jak Dobromirowi, zapaliła mi się pod kopułką żarówka, chwilowe olśnienie mnie dopadło i wpadłam na pomysł. Rzadko takie objawienia miewam, ale zauważyłam, że w przypadku dziewiarstwa intuicja mnie jeszcze nie zawiodła, dałam się więc idei ponieść.. tym oto sposobem szal blokuje się wisząc swobodnie zahaczony na szpileczkach w drzwiach przesuwnych mojej sypialnianej garderoby! Na szczęście uparłam się kiedyś na 2 metrową szafę, na drugie szczęście, szafa ta jest złożona z pleksi fragmentów, które wzmocnione są metalowym stelażem, a przestrzeń pomiędzy pleksi a metalowymi ramami jest wystarczająca na to, by wcisnąć tam szpileczkę. I tak szal mi się suszy zwisając, na szpileczkach wciśniętych w szafowe szczelinki! 

O tak to wygląda:


Na razie to rozwiązanie się sprawdza (szal wisi, jeszcze nie spadł, ciut z niego woda kapie, ale może mi szafy rdzą nie zakazi..), wiem jednak, że jest to rozwiązanie tymczasowe. Ponieważ cug szalowy może mnie trochę potrzymać, aktywnie poszukuję innego rozwiązania na blokowanie nietypowych kształtem szalo-otulaczy. Macie jakieś dobre rady dla mnie? 

I już na sam koniec moich rozważań, chciałam Wam bardzo serdecznie podziękować za tak życzliwe przyjęcie Cocachinki! Straszliwe się obawiałam, jak zostanie przyjęta, co o niej pomyślicie, i jak każda baba, liczyłam na komplementy (no co! nie będę ściemniać ;) ), ale Wasza reakcja przeszła moje najśmielsze oczekiwania! Bardzo, ale to bardzo dziękuję, za każdy życzliwy mail, za każdą serdeczną wiadomość czy komentarz! Dzięki Wam przez chwilę naprawdę fruwałam w chmurach! dzięki!

środa, 28 stycznia 2015

DiC (Dream in Color)


Choć częstotliwość moich postów kurczy się i topnieje, niczym śnieg w pierwsze dni wiosny (tej zimy, śnieg jak tylko spadnie to już zaczyna topnieć.. niestety), to muszę Wam powiedzieć, że na brak zajęć nie narzekam. Zgodnie z jedną z Waszych porad chwyciłam byka za rogi i postanowiłam rozpisać kilka zakończonych i zaległych projektów, plus dodatkowo jestem w trakcie testowania projektów owianych tajemnicą.. premiera pierwszego już niebawem :) 

W dodatku, test na jeden niezwykły projekt, bo mój pierwszy męski sweter, zbliża się ku końcowi i  właściwie chwil kilka dzieli mnie od jego publikacji.. 

Dużo się zatem dzieje dziewiarskiego, choć niekoniecznie na drutach. Ale z drugiej strony, kilkutygodniowa udręka w postaci drutów odstawienia owocuje błogim dzierganiem dla czystej tylko przyjemności przekładania oczek, szykuję dla siebie mały dodatek z pięknym splotem wspaniale eksponującym nawet najbardziej udziwnione i wymagające barwy ręcznie farbowanej wełny. będą dziurki, będzie ścieg nieoczywisty, i będzie mocny akcent kolorystyczny.. :D 

Na zdjęciach króluje zdecydowana czerwień (to silky merino z Zagrody) choć tak naprawdę dzięki kontrastowi wyciąga tylko morze barw zaklętych w drugim, wyjątkowym moteczku od Dream in Color Everlasting Sock w kolorze Victoria.. Czego tam nie ma? są róże, lekkie jak mgiełka, brudne osmolone, mocne granaty i kobalty, błyszczą turkusy, czasem czerwienie, buraczki.. beże i wrzosy, brązy ciemne jak czekolada, a czasem jak kawa z mlekiem.. zieleni chyba jeszcze tylko nie znalazłam.. ale szukam :) 
Piękna wełna, piękne włókno, nietypowe farbowanie przypominające eksplozję kolorów (tak mnie właśnie naszła myśl, że Frugo to się powinno uczyć o kolorach od farbiarek właśnie!), czyli wszystko to czego potrzebowałam, żeby nareszcie wystartować :D
Dzierga się toto niezwykle przyjemnie i przyznaję, drżę na myśl o tym, co blokowanie zrobi z tym, na razie nieforemnym, kawałkiem dzianiny.. :) 


W głowie się też coś pozmieniało, pomysły na kolejne dzianiny rosną jak grzyby po deszczu wrześniową porą, miejmy nadzieję, że nie zapomnę o nich zanim włóczki do mnie przylecą.. dziś powinna dotrzeć dłuuugo wyczekiwana paczuszeczka! :) wciąż czekam.. i zaczynam podejrzewać, że mój listonosz to mnie chyba unika! :(

A co u Was na drucikach?

Pozdrowienia z zalanej deszczem krainy..
(aktywnie poszukuję wiosny.. dotarła już do Ciebie?)

piątek, 19 grudnia 2014

Wiśnia wtopiona w srebro..

 Zachciało mi się luksusu.. zbliżające się święta i ich zwyczajowa kolorystyka miały na ten projekt niewielki wpływ.. bo jak świąteczne to tylko wiśniowo czerwone paseczki malowane na srebrze, prawda? kto z Was ma przewagę czerwonych ozdób świątecznych na choince pomieszanych ze srebrem? ja, gdybym tylko miała choinkę pewnie tak właśnie swoją bym ubrała.. pasują mi te dwie barwy idealnie, zarówno do klimatu świątecznego, jak i mojego własnego stylu. 

Mówiłam Wam już kiedyś, że nie lubię paseczków? No nie lubię, i dalej się tego trzymam, zwyczajne, proste, szerokie pasy skracają mnie o połowę (ciężko jest na świat patrzeć z tego 162-ego centymetra, a co dopiero z 81-ego..), a i dzierganie ich zazwyczaj mnie stresuje, że włóczki mi nie starczy, że kolory się zjedzą, że się skrócę o pół i na dodatek dodam sobie parę kilogramów. 

Ale wymyśliłam sobie paseczki cieniuteńkie, smukłe, wyszczuplające.. piękne! i już je uwielbiam..

Tak się prezentują na chwilę obecną, 
Tu pierwsze skrzypce gra wiśniowy sad..


A tu już żywe srebro..


Obie kuleczki to cudownie luksusowa wełna Silky Merino z Zagrody, boskie włókno, naprawdę boskie.. gdyby mieli w niebie dziergać to tylko z takiej wełny, miękkiej, połyskującej, lejącej, chłodnej w dotyku, idealnej! 
Skoro choinki u mnie nie będzie w tym roku (poza jedną świąteczną okienną zawieszką, w kolorze czerwonym malowaną srebrem i złotem) muszę sobie jakoś ten świąteczny nastrój wymalować włóczką - i mam! Choć przyznam się szczerze, mam nadzieję ten sweter do świąt zakończyć :) może nawet w nim przy świątecznym stole wystąpić? :) zobaczymy..

Sweterek z ostatniego postu zyskał zarówno nazwę jak i ostateczną formę. Trochę to jego suszenie wspomogłam kaloryferem, ale przyznaję, nie mogłam się doczekać by go w końcu założyć. A ponieważ Połówek nie był obecny, kiedy był potrzebny, w roli fotografa wystąpił wyzwalacz.. ;) z marnym skutkiem, wiem.. ale mam nadzieję, że ten obrazek pozwoli Wam odczuć choć odrobinę tej nostalgii jaka mi w ostatnich dniach towarzyszy.. Choć nie ukrywam, wsparcie od Was działa cuda, i bardzo serdecznie Wam, Tobie dziękuję za każde jedno słowo otuchy! znalazłam sposób na to by przepędzić smutki, dziergam żywą wiśnią i od razu czuję smak lodów wiśniowych w ustach.. mało to świąteczny przysmak, ale mnie zawsze cieszy i bezsprzecznie kojarzy mi się tylko z gorącym i barwnym latem!


Więcej zdjęć wszystkich moich sweterków mam w planie pokazać niebawem.. zebrało się już całkiem sporo tych projektów do pokazania, ale mam nadzieję cierpliwie na nie poczekacie.. :)

Ściskam Was serdecznie i życzę miłego weekendu!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...