wtorek, 29 października 2013

Zanim kupisz maszynę dziewiarską - część trzecia.

Jesteś już po lekturze części pierwszej i drugiej  serii o tym co powinieneś/powinnaś wiedzieć zanim zdecydujesz się na zakup maszyny dziewiarskiej, i mimo moich usilnych prób ;) zniechęcenia Cię (nie były one z mojej strony zamierzone, ale taka jest rzeczywistość maszyn dziewiarskich i ich potrzeb), bo maszyna głośna, bo pielęgnować trzeba, bo miejsce zajmuje, itp. itd., wciąż poważnie rozważasz zakup maszyny dziewiarskiej - ale zastanawiasz się co właściwie na tej maszynie wydziergać możesz i jakich wełen, sznurków, nici używać będziesz - ten post jest skierowany do Ciebie!


Zanim jednak zaczniemy drążyć temat sznurków, przedstawię Wam podstawowy podział maszyn dziewiarskich, który to w przypadku wyboru nici dziewiarskich ma właściwie kluczową rolę.

Jaką grubością wełny powinieneś/powinnaś pracować na danej maszynie, narzucone jest Ci poniekąd przez producenta. Standardowy podział maszyn dziewiarskich prezentuje się mianowicie tak:
  • maszyny dziewiarskie o rozstawie 3.6mm pomiędzy igłami - przeznaczone do produkcji dzianin lekkich, nazywane potocznie Feinstrickerami (z jęz. niemieckiego) lub Fine gauge (z jęz. angielskiego). Są to maszyny posiadające nawet do 250 igieł na jednej plycie i zazwyczaj pracuje się na nich wykorzystując wełny o grubości zbliżonej do laceweight (1-, 2- i 3ply) oraz niektórych wełen skarpetkowych. Produkowane były przez firmy: Silver Reed, Knitmaster, Brother
  • maszyny dziewiarskie o rozstawie igieł 4.5mm, najpopularniejsze kiedyś a dziś najczęściej dostępne na rynku wtórnym. Są to maszyny potocznie zwane Standardowymi lub Mittelstrickerami (z jęz. niem.). Na tego typu maszynach pracuje się dzianiną o grubości podobnej do wcześniejszych a nawet niektóre DK weight. Pracując na naprężeniu nici - wysokość oczek, w obrębie wartości 5-7 otrzymamy próbkę 28o./40rz. w 10cm/10cm próbce. Maszyny te zazwyczaj posiadają 200 igieł na jednej płycie i produkowane były przez firmy: Brother, Silver Reed, Knitmaster, Empisal, Toyota, Singer, Studio, Creative, Artisan, Knitking, White, and Swissknitter.
  • maszyny dzeiwarskie o rozstawie 6.5mm pomiędzy igłami - są maszynami służącymi do przerabiania wełny o grubości potocznie zwanej DK, a nawet nietkórych moherowych oraz wełen typu aran. Firmy produkujące tego typu modele to: Silver Reed, Knitmaster i Brother.
  • ostatnia grupa maszyn wyróżniana pod względem odległości pomiędzy igłami, to tzw. chunky knitting machine, o 9mm rozstawie, na których pracuje się najgrubszymi z dostępnych wełen, tzw chunky, aran, boucle oraz te zawierające w składzie moher. Tego typu maszyny produkowały firmy: Brother, Slver Reed.
  • Na rynku wtórnym można odnaleźć również inne modele - te z 5.0mm (Passap and Pfaff.   Knitmaster, Empisal Studio oraz Singer)  6.0mm (Knitmaster Empisal)  lub 8.0mm rozstawie pomiędzy igłami ( Bond, Studio, Knitmaster and Empisal)

(Wiadomości zamieszczone powyżej zaczerpnęłam ze tej strony)


Jest to główny podział, który ma na celu pokazanie Wam, że nie tak łatwo jest odpowiedzieć na pytanie jaką włóczką powinno się pracować na maszynie bez kontekstu o jakiej maszynie jest mowa, bo w zależności od tego jaką maszynę masz na myśli, innej wełny używać powinieneś/powinnaś. 

Ja na swoich maszynach 4.5mm pracuję wełną o bardzo różnej grubości, od bardzo cienkich (1400m/100g) do wełny o grubości do skarpetkowej (ok 400m/100g) a nawet niektórymi DK, które w połączeniu z cieniutką podstawą nicią dają świetne efekty w tkaniu na maszynie dziewiarskiej. Ale co najważniejsze, pracuję na wełnach nie tylko cieniutkich, typowych do pracy na maszynie dziewiarskiej nawiniętych na duże szpule, ale również na tych sprzedawanych w motkach (po 50g czy 100g w motku). Mając do dyspozycji jednak nici dziewiarskie na szpulach oraz uwzględniając budżet domowy - chętniej sięgam po większe szpule, bo po prostu na tym oszczędzam. Ale jaką włóczkę Ty  wybierzesz, zależy wyłącznie od Ciebie i kryteriów jakie przyjmiesz podczas zakupu. 

Wybór maszyny podobnej do moich wydaje się być rozwiązaniem najbardziej wszechstronnym. Ale czy odpowiada Twoim oczekiwaniom? Wolisz dziergać z grubszej wełny? czy marzysz o dzianinach lekkich i półprzezroczystych jak firanka czy koronki? a może kochasz mohery? Zastanów się i zanim zaczniesz przeglądać oferty sprzedaży maszyn dziewiarskich odpowiedz sobie na pytanie, do czego ma ona Tobie konkretnie służyć i w zależności od tego o czym marzysz - taki wybierz model.

Zanim jednak zdecydujesz się zakupić maszynę dziewiarską - najbardziej idealną sytuacją byłoby jej przetestowanie, albo przynajmniej podglądnięcie jak się na takim sprzęcie pracuje. W internecie jest mnóstwo filmów pokazujących różne modele maszyn dziewiarskich podczas pracy, ale nie oddają one w pełni tego, czym dziewiarstwo maszynowe jest. Ja miałam takie szczęście, że zanim nabyłam swoją pierwszą maszynę mogłam ją przetestować oraz podglądnąć inne modele podczas pracy. Poszukaj zatem w swoim otoczeniu ludzi, którzy taką maszynę mają i używają. Nie musi to być model, który planujesz nabyć. Chodzi o samo poznanie zasad pracy na maszynie, które dla większości modeli jest wspólne. Zapoznaj się z poszczególnymi markami, oglądaj zdjęcia, czytaj o modelach, ponieważ czasem niewielkie różnice występujące pomiędzy modelami mogą mieć dla Ciebie kluczowe znaczenie. I co najważniejsze - nie kupuj maszyny pod wpływem impulsu. Decydując się na zakup maszyny z rynku wtórnego, nie raz starszej niż Ty sama/ sam, możesz się narazić na niejedną pułapkę podejmując decyzję o zakupie pochopnie. Na te i inne sytuacje występujące podczas zakupu maszyny postaram się Ciebie już niebawem - w następnym poście na temat maszyn - przygotować. 

Jeśli jednak zrządzeniem losu maszyna trafiła do Ciebie w prezencie, wymaga jednak pracy i czyszczenia - nie czekaj. Wyciągnij ją z piwnicy, szafy czy garażu, wyciągnij, daj jej odetchnąć świeżym powietrzem, oczyść, daj posmakować oleju - i przetestuj. I najważniejsze - nie zniechęcaj się jeśli coś na początku Ci nie wychodzi. Jak w każdym rzemiośle, tak i w maszynowym dziewiarstwie czas i trening są Twoim sprzymierzeńcem!

Póki co, gorąco pozdrawiam i dziękuję za wszelkie pytania dotyczące maszyn. Dzięki nim wiem jakich informacji potrzebujesz, dlatego jeśli jest coś, co chciałbyś/chciałabyś wiedzieć - pytaj śmiało!

Z pozdrowieniami szczególnie dla Pana W., którego mail stał się inspiracją dla tego posta.
Bo w przypadku maszynowego dziewiarstwa - nie ma głupich pytań, są tylko te, które nie mają jeszcze odpowiedzi :)

niedziela, 27 października 2013

Wyniki Jedwabnego Candy!!!

Wspaniała jest idea konkursu blogowego. Wspaniała, bo daje mnóstwo radości, inspiruje, miejscami śmieszy i motywuje. Wasza liczna reakcja na Jedwabne Candy bardzo mnie uradowała i całą naszą rodzinę zagoniła do pracy! Dlatego baaardzo Wam dziękuję za to jak pięknie zareagowaliście :)

Ale do rzeczy.. nie trzymając Was w niepewności dłużej - oto fotoreportaż z obrad nad główną wygraną: Głównym bohaterem rozstrzygnięcia konkursu o nagrodę główną był Los Odinos ;) nasz nadworny Tygrys, który jak na Pana domu przystało - zawsze ma ostatnie słowo ;)

Bardzo żywo i z ciekawością przystąpił do zapoznania się z uczestnikami konkursu...


Klasyfikacja na "nosa" nie dała oczekiwanych rezultatów, więc trzeba było Tygrysa odrobinę zachęcić ;)...
I to wystarczyło by zaczęła się zabawa :)


W czasie jednej sekundy wyłoniony został Zwycięzca :) do którego powędruje jedwabny moteczek Manosa :)


Aneczka gratulujemy wygranej!!!! i proszę o kontakt w sprawie wysyłki na adres asjaknits@gmail.com :))

Połówek równie chętnie przystąpił do obrad nad nagrodą niespodzianką, która miała powędrować do autora najciekawszego, jego zdaniem, komentarza. Za głowę się złapał ze słowami "ile tego!!!" jak zobaczył Wasze komentarze :)
Ale jak na ścisły umysł przystało, do sprawy zabrał się metodycznie i drogą eliminacji w końcu wybrał ten oto komentarz serdecznie się przy tym śmiejąc:

"Z pewną nieśmiałością ustawiam się kolejce. Jedwabie to moja miłość ogromna, sporo z nich dziergam po to, by otulić nimi swe wdzięki ;-). Czasem rozdaję ludziom (jedwabne wyroby, nie wdzięki)."

 argumentując: "Za wdzięki"  ;)


GaMa do Ciebie powędruje niespodzianka :)) Gratuluję!!! szczegóły prześlę na maila :)

Od siebie dodam, że wybór miał niełatwy. Piękne te Wasze komentarze, a niektóre z nich postanowiłam dodatkowo wyróżnić okraszone dobrym słowem:

Izula, cudna ta Twoja historia :) przykro mi bardzo, że tym razem nie poprawiliśmy Twojego nastroju nagrodą - może następnym razem? :) choć trochę się obawiam, że dzięki temu w przyszłości częściej będziesz się złościć i frustrować ;) oby nie! ściskam i dziękuję!

ZapaLov Twoja  radosna twórczość zasługuje nawet na publikację :) Bardzo dziękuję!

"Jedwabna gąsieniczka by się przydała,
aby zimą czapka w głowę grzała.
Będę na wynik czekała,
w końcu to candy zabawa."

Jeszcze raz gorąco gratuluję wygranym i dziękuję za udział w zabawie! To może pierwsze Candy u mnie, ale z pewnością nie ostatnie!!!

A zatem do następnego :)

sobota, 26 października 2013

Jango by Svetlana Volkova

W mijającym tygodniu sprawy maszynowe odeszły chwilowo na bok. W popłochu przed zbliżającą się wielkimi krokami zimą, która w miejscu gdzie mieszkam lubi pokazać się od najgorszej strony, postanowiłam wyszukać dla siebie czapeczkę. Te sklepowe mnie tylko rozczarowały, bo albo kolory nie całkiem były "moje", albo rozmiar duuużo za duży, zawsze coś jest z nimi nie tak. Poszukując rozwiązania problemu udałam się po pomoc do ravelry. I tam moim oczom ukazała się ona: Jango, projekt pomysłu Svetlany Volkovej. Piękna, barwna, dająca niesamowite możliwości w łączeniu ulubionych kolorów i stworzenia czegoś własnego i oryginalnego. Z przyjemnością zatem przyłączyłam się do jej przetestowania! i nie żałuję!

English: In this past week I had to put machine knitting aside. The panic before the forthcoming winter, which in place I live shows it's the worst side, forced me to look for an unique hat. Those in shops mostly disappointed me, because either the colors were not quite right, or a size was to big, there's always something wrong with them. So I went to ravelry hoping to find there a solution to the problem. And there it was: Jango by Svetlana Volkova. Beautiful, colorful, giving an amazing opportunity to combine your favorite colors and create something unique and original you really would enjoy wearing. I knitted it in less than two days! and I really enjoyed every single minute with it! Just look at it:



Wzór - to marzenie.. Idealny zarówno dla początkującej dziewiarki, ale i wystarczająco interesujący dla tych bardziej zaawansowanych. 

 E: The pattern is just like a dream. A perfect design as much for a beginner as for an experienced knitter. 




A ponieważ pogoda dzisiaj nas postanowiła porozpieszczać zapakowaliśmy z Połówkiem czapkę, aparat i wybyliśmy w plener..








E: And because the weather today was just excellent for an outdoors picture we took a camera and a hat and we went for a walk.




I wiecie co, na jej wykonanie zużyłam ok 90 m Silk Blend od Manos del Uruguay oraz niepełny motek Pure Luxury Merino DK Stylecrafta (120m/50g). Tak mało, a taki efekt.. i w głowie mi siedzą następne, wielokorowe kombinacje.. 

E: And you know what , I used only about 90 meters from the Silk Blend Manos del Uruguay and one skein Pure Luxury Merino DK from  Stylecraft ( 120m/50g ) . So little wool and such a great outcome! I already have other versions in my head, with more than just two colors combo :)

A poniżej dowód na to, jak wielkie mam szczęście. Bo nie dość, że mimo upływu czasu wciąż z miłością przez obiektyw na mnie spogląda i że świat tak pięknie tym szkiełkiem uchwycić potrafi, i cierpliwość ogromną do mnie ma, bo ja w odróżnieniu od natury z obiektywem współpracować nie potrafię, to jeszcze taki ma cudny gust! Chwalę, bo kocham ogromnie! Szal przywiózł z ostatniej podróży.. i najchętniej nie rozstawałabym się z nim na krok!
Dziękuję drogi Połówku! :D

E: And here a proof of that how lucky I am!  Because despite the years spent together he still looks through the lens at me with love and can catch those lovely moments in beautiful pictures, he has a huge patience when it comes to me, because in contrast to the nature I'm not an easy model ;) , and in addition to his all advantages he has a wonderful taste! This shawl I'm wearing was a gift he brought home from his last trip. How could I not love him? :))
Thank you dear Połówku ! : D


Dla tych, którzy dotrwali do końca posta - przypominam, że jutro będą wyniki Jedwabnego Candy! :)))
A zatem do jutra!

czwartek, 24 października 2013

"DYCHA" wybiła ! :)))



Powyżej załączoną grafiką, dziękując niezmiernie wszystkim za wzięcie udziału w zabawie, ogłaszam zakończenie Jedwabnego Candy. :)

Wprawne oko mojego Najwierniejszego Czytelnika, Komentatora i Doradcy ( a któż to taki i czym się zajmuje w wolnych chwilach możecie podglądnąć na jej blogu: beeinquiltsland.blogspot.com) uchwyciło ten jakże ważny moment w mojej blogowej przygodzie. Moment iście przełomowy! Dziękuję Ci bardzo droga Bee :)

Wyniki konkursu ogłoszę w  najbliższą niedzielę.
A zatem Drogie/Drodzy Czytelniczki/ Czytelnicy, wykażcie się jeszcze odrobiną cierpliwości :)

Pozdrawiam z iście słonecznej dziewiarskiej krainy :)

wtorek, 22 października 2013

Marzeniami utkane..

Odkąd spełniło się moje marzenie i stałam się posiadaczką maszyny dziewiarskiej, o której na samym początku miałam znikome pojęcie, kolejne marzenia zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu w październikowym jesiennym słońcu.
Marzy mi się.. ano właśnie - marzy mi się własny kołowrotek i możliwość zwijania, skręcania własnej wełenki... Marzy mi się własna farbialnia wełny, eksplodująca barwami, których świat jeszcze nie widział. Marzy mi się eksperymentalne łączenie kolorów, które lubię, a które to rzadko występują w dzianinach ze sobą w parze.. I choć wiem, że te marzenia wymagają przestrzeni, bo w naszym mieszkanku raczej nie ma miejsca na razie na farbialnię z prawdziwego zdarzenia, choć na kołowrotek pewnie by się i kącik znalazł, i wymagają funduszy oraz wiedzy, to nie przeszkadza mi to wcale dalej o tym wszystkim myśleć i marzyć. 
Jest jeszcze jedno marzenie rękodzielnicze, które poniekąd udało mi się lekko zimitować przy użyciu maszyny dziewiarskiej - TKACTWO.

O krosnach wiem nie wiele, co nie przeszkadza mi wcale o nich marzyć. Wiem tyle, że to plątanina sznureczków - nie jednego, a wielu, która w sprawnych rączkach - jak sieć pajęcza u pająka (których notabene panicznie się boję! ale i podziwiam, za ich misterną pajęcza pracę;) ) - przeobraża się w cudowną tkaninę, wspaniałą fakturę o strukturze nie do podrobienia.

I choć dzianina "utkana" na maszynie dziewiarskiej nijak się ma do tej na krosnach powstałej, mnie efekt zachwycił. Zresztą same zobaczcie:








 Przy powstaniu tej dziewiarskiej "tkaniny" towarzyszyły mi moteczki Dropsa Baby Alpaca Silk, w kolorach: turkus, jasnoszary, ciemnoszary, granat oraz fiolet. Zapewne powstanie z tego prostokąta szyjogrzej, w który z przyjemnością się omotam w nadchodzących dniach. Muszę jeszcze tylko pochować sznureczki, dorobić czapeczkę i rękawiczki do kompletu i można powiedzieć jestem ubrana :)
I to w nie byle co, tylko własną dzianino-tkaninę :)

sobota, 19 października 2013

Fascynacja maszyną dziewiarską i eksperyment.

Moje zauroczenie dziewiarstwem zaczęło się jeszcze w dzieciństwie. Do tej pory rzewnie i z sentymentem wspominam odwiedziny w mieszkaniu u sąsiadów na piętrze, w którym pełno było kreatywności z każdej materii i w każdej sztuce. Od papierowych ozdóbek, przez szyte na maszynie, dziergane ręcznie... i te regały wypchane książkami wypełnione inspiracjami... Szczęśliwie się złożyło, że na tym samym piętrze w późniejszym czasie zamieszkała bardzo zaczytana młoda osóbka o podobnej do mojej fascynacji rękodziełem. Rzeczona Ona poszła raczej w kierunku igły, nici oraz haftów krzyżykami - które do tej pory są dla mnie - nie oszukujmy się, czarną magią i szczytem cierpliwości i perfekcjonizmu.
Ale nie o tym miało być. Maszynę mam już dość długo, i nie wiem czy to raczej z obawy przed możliwymi usterkami urządzenia, które liczy więcej wiosen niż ja, czy może z szacunku dla autorów instrukcji obsługi do tej maszyny - staram się sobie nowe umiejętności na maszynie dozować. Dzięki temu maszyna mi się nie nudzi, a wszelkie porażki w między czasie występujące osładzam sobie nowinką, która zawsze się gdzieś w zanadrzu kryje.

Nowinka oczarowała nie tylko mnie. Połówek po powrocie do domu oniemiał i złożył zamówienie. Nie byle jakie. Szalik. Nie lubię szalików dziergać ręcznie. W ogóle z szalikami mam problem, bo nosić też nie lubię. Ale skoro wróg szalikowy nr 1 - czyli mój Ślubny zarzeka się, że nosić będzie w nadchodzącej zimie, nie mogłam mu odmówić. A że prosił ładnie to z rozpędu machnęłam dwa. :) niech ma!





Udziergi powstały na maszynie dziewiarskiej dwupłytowej (Brother KH 910 i KR 850). Ścieg to znany i świętujący ostatnimi czasu powrót do łask fisherman's rib, idealnie pasujący na ciepłe i puchate szaliki. Włóczkopożeracz, bez wątpienia ;)
Plating yarn knitting dający dwustronny i dwukolorowy efekt jednocześnie jako nowinka całkowicie mnie oczarował i jestem pewna, że jeszcze nie raz do niego wrócę. 

A to już szaliczki na Nowym Właścicielu:



Dzięki takim chwilom, jak to odkrycie dziewiarskie utwierdzam się w przekonaniu, że ta maszyna i jej umiejętności to jedna wielka niespodzianka. I na samą myśl o tym co jeszcze przede mną ukrywa - uśmiecham się szeroko! 

poniedziałek, 14 października 2013

Jedwabne Candy./ LISTA JUŻ ZAMKNIĘTA :) wyniki wkrótce!

Październik to miesiąc dla nas szczególny. Pełno w nim rocznic i ważnych dla nas świąt. W tym roku te rocznice są wyjątkowo okrągłe. Przed kilkoma dniami świętowaliśmy naszą piątą rocznicę ślubu, dziś obchodzimy dziesiątą rocznicę pierwszego spotkania, od którego zaczęło się nasze wspólne życie. I niewykluczone, że z Waszą pomocą będziemy również w tym miesiącu świętować pierwszą "dyszkę" na blogu.

Z tej okazji, a przede wszystkim w myśl zasady, że szczęście się mnoży, jak się je dzieli - chcę Was zaprosić na małe Candy z jedwabiem.




Do wygrania jest piękny, promieniujący jesiennymi barwami moteczek z Manos del Uruguay: Silk Blend,  o cudownym bo aż 30 % składzie jedwabiu wraz z merino. Apetyczny i bardzo kuszący, bo w nietypowej ilości - 100 g, a zatem do przerobienia jest aż 270 m tej cudnej włóczki.

Zasady:
  1. Pozostaw komentarz pod tym postem, wyrażający chęć udziału w zabawie.
  2. Jeśli prowadzisz bloga - wklej na niego wyżej zamieszczony banerek i podlinkuj go z tym postem.
  3. Będzie mi bardzo miło, jeśli dołączysz mojego bloga do obserwowanych, ale nie jest to warunek konieczny wzięcia udziału w zabawie.
  4. Jeśli nie prowadzisz swojego bloga, a chcesz wziąć udział w zabawie - pozostaw proszę swój adres mailowy w komentarzu.  
  5. O tym do kogo powędruje moteczek - zadecyduje los :)

Treść komentarza nie wpłynie na wygraną w tej zabawie, ale ten najciekawszy zostanie dodatkowo wyróżniony nagrodą niespodzianką :) Opinia w tym przypadku będzie jak najbardziej subiektywna i zależna od kaprysu mojego Szanownego Połówka :)

Rozstrzygnięcie konkursu planuje zaraz po przekroczeniu oczekiwanej "dyszki". :)

Zapraszam Was gorąco!

niedziela, 13 października 2013

Co dwie dziewiarskie głowy, to nie jedna...

Jak to się mogło stać, że dostałam zaćmienia podczas produkcji Połówkowej czapki to nie wiem, ale nawet bardzo się z tego powodu cieszę, ponieważ przekonałam się na własnej skórze jak serdeczne jesteście Wy, Drogie Dziewiarki, i jak bardzo można na Was liczyć w sytuacji podbramkowej :) Baaardzo Wam za to dziękuję w imieniu Połówka przede wszystkim, którego honor dzięki Waszym radom odratowałam :)



Rogów brak ;), uszka nie marzną, a ja się cieszę, ponieważ jest wola do noszenia :) Udzierg zatem zaliczam do kategorii udanych :)

piątek, 11 października 2013

No i nie udało się!

Ktoś ;) mi tu kiedyś zasugerował, że wszystko mi się zawsze udaje.. A teraz dowód na to, że to nieprawda:


Jeszcze nie do końca pozszywana czapka dla Połówka. O dziwo zaakceptował wybór kolorów i samego wzoru. I na dokładkę zażyczył sobie do kompletu rękawiczki i szalik...
Ale nie o tym miało być. Po zakończonych pracach na maszynie przeszłam na drucik aby zrobić czubek czapki. Poszłam po najmniejszej linii oporu i powstało zakończenie z 4 trójkątów równobocznych. I wszystko by było fajnie, gdyby nie fakt, że Połówek w czapce tej ma rogi.. A co ze mnie za żona, jeśli Małżonkowi rogi przyprawiam? ;)


Dlatego Drogie Dziewiarki, bardziej niż ja wyspecjalizowane w czapkach, macie pomysł jak te rogi zlikwidować? Jak wykończyć czapkę, żeby tych trójkątów i rogów nie było? Bardzo proszę o pomoc! :) Podejmę się prucia jeśli będzie trzeba, ale bardzo chcę tą czapkę uratować :) Pomożecie?
Z góry dziękuję :)

czwartek, 10 października 2013

Drut do warkoczy/ Cable needle.

Taka mała rzecz, a cieszy. I to jak! Od zawsze podobały mi się subtelne warkocze na dzianinach, ale z powodu bezustannych porażek w ich dzierganiu nauczyłam się ich nie lubić. Nie ważne jak cudowny by miał być gotowy udzierg - posiadanie warkoczy automatycznie skreślało go z listy rzeczy do przyszłego udziergu. I chociaż nie jeden post na ten temat już pewnie powstał i nie znajdziecie w tym dla Was nic nowego - dla mnie to odkrycie jest tak przełomowe w mojej dziewiarskiej przygodzie, jak odkrycie Kopernika.

A oto rzeczony winowajca, albo raczej dobroczyńca:)

English: Such a small thing, but a nice one! I have always liked the subtle braids on knitted garments, but because of the continual defeats in knitting I learned to dislike them. No matter how wonderful the outcome was supposed to be - cables were the reason why I automatically deleted it from the list of things for the future knitting. And though lots of post on this topic were probably already written, and you will not find here nothing new - for me this discovery is so ground-breaking in my knitting adventure, like the Copernicus discovery.  


And here's the offender, or rather a benefactor of this great transformation :)




W końcu warkocze są równe, oczka nie spadają mi z drutów, a chcąc je utrzymać w ryzach nie potrzebuję trzymać trzeciego (zazwyczaj pończoszniczego) drutu w zębach żałując, że Bozia nie dała trzeciej ręki. ;)

E: The cables are straight, the stitches do not fall out of my needles , and wanting to keep them on the needles does not make me to hold a third (usually a sock ) needle in teeth, wondering at the same time why the hell I do not have a third hand?! ;)



To nagłe odkrycie bardzo zmieniło moje podejście do wybieranych projektów. Dlatego od razu sięgnęłam po cudowny sweter Angeli Hahn - Barnard Raglan, o którym możecie poczytać również na blogu projektantki. Piękny, prosty i nietypowy w swojej konstrukcji. Duże wyzwanie dla początkujących, które mam nadzieję się opłaci. Ale jeśli zdecydujesz się podjąć pracy nad nim - od razu przygotuj sobie wydruk tabelek przygotowany przez autorkę, który niemal za rączkę przeprowadzi Cię przez meandry prac dziewiarskich. Duży plus dla Angeli, że pomyślała o nas dziewiarkach! :)

E: This sudden discovery changed my approach to projects with braids. So I immediately reached for a wonderful sweater made by Angela Hahn - Barnard Raglan, about which you can also read on her blog. Beautiful, simple and unusual in its form. The big challenge for beginners, which I hope will pay off. But if you decide to start working on it -  prepare the print of  a chart published by the author, whereby you will be guided through the twists and turns of yoke increases in this sweater. A big plus for Angela that she thought of us, knitters ! :) Thank you!

W części górnej swetra mamy aż trzy rodzaje zwiększania oczek. Po pierwsze: klasyczny raglan, po drugie: poszerzanie rękawa oraz ostatnie: poszerzanie swetra w jego głównej części. I każde jedno występuje w innym rzędzie. Dlatego tabela, w której każdy rząd jest rozpisany dla każdego rozmiaru - naprawdę oszczędzi nam czas, sweter przed rzuceniem w kąt i sprawia, że z pozoru trudna konstrukcja staje się łatwa i przyjemna. Jak dołożysz jeszcze do tego drut do warkoczy - to już w ogóle czysta przyjemność udziergu :)

E: In yoke of this sweater you will find three kinds of increases. First: a raglan increase, second: a sleeve shape increase, and the last one - body shape increase. And all of them supposed to be done in a very different rows. That's why this chart is a time -, life - , and sweater - saviour, which makes seemingly difficult design an easy and pleasant to knit. And if you use a cable needle - it's going to be just a simple pleasure! 




sobota, 5 października 2013

Zanim kupisz maszynę dziewiarską - część druga.

Jesteś już po lekturze części pierwszej serii o tym, co powinnaś wiedzieć zanim zdecydujesz się na zakup maszyny dziewiarskiej i wciąż w Twojej głowie pojawia się mnóstwo pytań bez odpowiedzi. Masz już zaplanowany dla niej kącik w swoim domu, domownicy z niecierpliwością oczekują nowego urządzenia, licząc się z tym, że Ty - mama, żona, będziesz przepadać na wielogodzinne tetate z maszyną, lub równie długo będziesz okupować rodzinny komputer w poszukiwaniu inspiracji, filmów czy informacji na temat maszynowego dziewiarstwa, ale wciąż nie znalazłaś odpowiedzi na pytanie - jak o maszynę musisz dbać - ten post jest skierowany do Ciebie!

Bo maszyna dziewiarska jest w swojej naturze zbliżona do nas - kobiet. Bywa złośliwa, irytująca, bywa źródłem frustracji, czasem używa przemocy - np. wtedy, gdy zrzuci Ci na nogę ciężarek, sama jej nie tolerując. Jednocześnie bywa piękna, wdzięczna, utalentowana i bardzo zaradna. A wszystkie te jej najlepsze cechy uzyskasz, jeśli poświęcisz jej od czasu do czasu chwilę na maszynowe SPA.


  • Krok pierwszy - OCZYSZCZANIE.

Maszyna dziewiarska nie toleruje brudu i kurzu. W czasie pracy korzystając z różnych rodzajów wełen, będziesz jej tego kurzu dostarczać w nadmiarze. Ale w jaki sposób powinnaś ją oczyszczać?


Nigdy, ale to przenigdy i pod żadnym pozorem nie używaj do jej pielęgnacji produktów do czyszczenia dostępnych w Twoim domu, żadnych płynów do mycia naczyń, mebli, szyb, czy powierzchni łazienkowych. Każdy z tych środków wymaga współpracy z wodą, a tej maszyna naprawdę nie znosi, wręcz jest dla niej szkodliwa.

Wbrew pozorom nie musisz kupować nowych produktów tylko z myślą o maszynie. Jest kilka takich produktów, które zazwyczaj wszyscy posiadamy, a które świetnie się sprawdzą w pięlęgnacji maszyny dziewiarskiej.


Jednym z takich urządzeń jest odkurzacz. Załóżmy, że jesteś w posiadaniu maszyny, na której przez lata nie używania zalega gruba warstwa kurzu i brudu, nie tylko na zewnętrznych elementach, ale też i wewnątrz maszyny. Nie rozkręcaj jej. To nie jest potrzebne. Wśród akcesorii dołączonych do maszyny możesz znaleźć podobnie wyglądającą małą szczoteczkę. Ona świetnie sprawdzi się w odmiataniu wełnianych kłaczków, które w czasie pracy na niej wytworzysz, ale będzie zupełnie nieprzydatna w gruntownym czyszczeniu. Do tego celu najlepiej wykorzystać odkurzacz. Zanim to zrobisz sprawdź, czy maszyna nie posiada luźnych, niedokręconych elementów. Jeśli nie, poszukaj szczoteczki dołączonej do odkurzacza zakończonej włosiem, włącz na mniejszą moc i gruntownie odkurz całą maszynę, szczególnie uwzględniając przestrzenie pomiędzy igłami, na głównej płycie (to ta metalowa część na całej szerokości maszyny z dziurkami - tam tego kurzu będzie najwięcej) oraz dolną część karetki wraz z dokręcanym do niej elementem. Najlepiej jest mieć w domu szczotkę do odkurzacza, której będziesz używać tylko do czyszczenia maszyny, ponieważ niektóre elementy maszyny na swojej powierzchni mają olej - musisz się liczyć i z tym, że i na szczotkowym włosiu ten olej później się znajdzie. Takie odkurzanie możesz maszynie urządzać jak często uznasz za stosowne. Z czasem zauważysz, że gruntownie i porządnie wystarczy tylko raz na jakiś czas, za to subtelne likwidowanie włosków czy kurzu z powierzchni - załatwisz w krótką chwilę przy okazji codziennych porządków w domu.

  • Krok drugi - PIELĘGNACJA.


Jeśli kiedykolwiek miałaś przygodę z niemożliwą do odkręcenia śrubą prawdopodobnie posiadasz w domu WD 40. Informacje załączone poniżej zapożyczyłam z tej strony.
  • WD-40 to preparat który likwiduje wszelkie piski, zabezpiecza powierzchnie metalowe. Idealny do montażu pomaga poluzować zapieczone i zardzewiałe części jak również sprawdza się podczas uwalniania zacinających się mechanizmów.
  • Penetrator:
    Dzięki właściwościom przywierania do powierzchni powoduje, że jest on bardzo skutecznym środkiem penetrującym, który pomagającym poluzować zapieczone bądź zardzewiałe części. Pozostałe właściwości zapewniają właściwą pracę mechanicznych części metalowych.
  • Smaruje:
    Idealnie smaruje i odblokowuje zamki w drzwiach, zawiasy, maszyny do szycia, maszyny do pisania zawory, krzesła itp. Usuwa drażniące dźwięki silnika.
  • Usuwa wodę:
    Jest świetnym izolatorem i szybko eliminuje spięcia spowodowane wilgocią. Idealnie nadaje się do kontaktów elektrycznych, układów zapłonowych, silników samochodowych jak i motorowych.
  • Konserwuje:
    Wypiera wodę, oraz stwarza powłokę ochronną przed korozją i wilgocią. Bariera ta eliminuje zagrożenie wilgocią i innymi czynnikami korozjotwórczymi. Precyzyjnie wysuszają pokrywaną powierzchnię, eliminując mikroskopijne krople, które są często przyczyną korozji.
  • Czyści:
    Rozpuszcza ślady z brudu, tłuszczów, smarów i olejów, czyszcząc spryskaną powierzchnię. Jednocześnie formowana jest bariera antykorozyjna. Rozpuszcza większość materiałów samoprzylepnych, ułatwiając usuwanie nalepek i innych klejących zabrudzeń.
  • Sposób użycia:
    Rozpyl na powierzchnię – nie ścieraj. Po wyparowaniu rozpuszczalnika pozostawia warstwę ochronna.
Jest to preparat wielofunkcyjny i ja go używam z polecenia bardziej doświadczonej ode mnie maszynowej dziewiarki. Jeśli znajdziesz inny środek o podobnym działaniu - możesz go oczywiście zastąpić.

Gdy kupiłam Brother KH 892, z zaskoczeniem powitałam maszynę w dobrym stanie, ale obrośniętą kilkumilimetrową warstwą kurzu. Na moje szczęście maszyna pomimo wielu lat nieużywania była sprawna, ale karetka miała poblokowane przyciski. Przerażona myślałam, że jej nie uratuję. Wtedy Poprzedniczka, zwana Wam z historii przejęcia maszyny, doradziła mi, aby bardzo dużą ilością WD 40 spryskać całą dolną (pokazaną na zdjęciu wyżej) część karetki, pozwolić preparatowi działać przez kilka godzin, ponownie "skąpać" ją w preparacie, znów odłożyć na kilka godzin, pozwalając aby brud i kurz klejący elementy oczyścił się z jej wnętrza. Po kilku godzinach leżakowania - najlepiej w misce, do której cały brudek będzie mógł spokojnie spływać, oczyściłam papierowym ręcznikiem zacieki powstałe na jej powierzchni, użyłam oleju do maszyn i przetestowałam. Poblokowane przyciski zaczęły działać, a ja mogłam się cieszyć w pełni sprawną maszyną.
Taką samą operację - kąpieli w WD 40 możesz zafundować igłom. W tym celu musisz wyciągnąć wszystkie igły z maszyny (w załączonej do maszyny instrukcji powinnaś odnaleźć jak to zrobić nie uszkadzając igieł), wsadzić do miseczki i spryskać dokładnie bardzo dużą ilością preparatu wszystkie igły. W ten sposób usuniesz z ich powierzchni brud, kurz, stary olej, i uzyskasz prawie jak nowe lśniące igły. Podobnie jak w przypadku karetki - odłóż je na kilka godzin, a nawet całą noc. Po tym czasie każdą jedną igłę oczyść z brudu papierowym ręcznikiem i niewielką ilością oleju do maszyn (kroplę oleju na waciku kosmetycznym) nasmaruj ich powierzchnię.

Preparatów do smarowania maszyn jest sporo. Ja najbardziej cenię sobie przezroczyste smarowidła, które nie zostawiają mi potem śladów na dzierganych projektach. Jaki Ty użyjesz to już od Ciebie zależy.

Nigdy nie podawaj oleju do wnętrza samej maszyny. Możesz za to nasmarować olejem, używając pędzelka lub kosmetycznego patyczka, szynę, po której przesuwana jest karetka (na zdjęciu głównej płyty czarna szyna po lewej stronie na całej szerokości maszyny), oraz część karetki (na zdjęciu - biała szyna) która bezpośrednio po szynie się przesuwa. Możesz również - opuszkami palców (kciukiem i wskazującym) niewielką ilość oleju wsmarować w wystające z płyty główki igieł. Powinnaś za to raz na jakiś czas spryskać całą powierzchnię dolną karetki - najlepszy do tego będzie olej w sprayu. Ważne jest jednak abyś nie przesadziła z ilością. Maszyna lubi olej, owszem, ale nie w nadmiarze. Zbyt duża ilość oleju będzie później wypływać i może poplamić projekty nad którymi będziesz pracować. A zatem lepiej mniej oleju, a częściej, niż rzadko, a dużo.

Jak często powinnaś robić maszynie takie gruntowne SPA. Moim zdaniem, przy codziennym użytkowaniu maszyny nie częściej jak raz, może dwa razy do roku, a na pewno wtedy, gdy maszyna niedomaga, jest nie w pełni sprawna lub przez długi czas była nieużywana (np kilka lat, parę miesięcy). Na co dzień wystarczy ją odkurzyć i sporadycznie spryskać olejem karetkę. Olejowanie możesz powtarzać zawsze wtedy, gdy maszyna przez kilka dni, tygodni leżała nie pracując. Wtedy wystarczy naprawdę odrobina oleju.

Jak widzisz, pielęgnacja maszyny nie jest skomplikowana. Cokolwiek będziesz robić - postępuj z miłością i umiarem, a maszyna z pewnością odpłaci Ci się lekką pracą, przyjemnym i radosnym stukotem oraz pięknymi pracami. Bo jak prawdziwa kobieta - gdy się o nią dba, rozpieszcza ją promienieje, tak i maszyna odpowiednio pielęgnowana błyszczy i chętniej współpracuje :)

czwartek, 3 października 2013

Zanim kupisz maszynę dziewiarską - część pierwsza.

Jeśli jesteś miłośnikiem dziewiarstwa, kochasz sznurki w każdej postaci, jednak znudziła Ci się praca ręczna na drutach, chciałabyś spróbować czegoś innego lub po prostu potrzebujesz przyspieszyć swoje prace dziewiarskie, a maszynę traktujesz jako środek do osiągnięcia tych celi - ten post jest skierowany do Ciebie.

Zanim zakupiłam maszynę dziewiarską o samych maszynach nie wiedziałam nic. Pan google i pan youtube jak zwykle w takich sytuacjach się zlitował i był niezwykle pomocny w podjęciu decyzji, którą maszynę powinnam nabyć. Znajomość języków obcych - zwłaszcza angielskiego czy niemieckiego są w tym przypadku na wagę złota. Choć w sieci istnieje dużo informacji, danych technicznych, opisów a nawet filmików, na temat tego jak działa maszyna i na czym polega praca na niej, to wciąż brakuje życiowo ważnych informacji na temat tego, czego maszyna potrzebuje. I o tym właśnie będzie ten post.


Bo maszyna potrzebuje i to duuużo.

Przede wszystkim zastanów się czy masz dla niej odpowiednio dużo miejsca. Maszyna dziewiarska nie lubi być przenoszona z miejsca na miejsce, nie zmieści się do torebki, nie lubi światła słonecznego, nie lubi wilgoci, a w zależności od modelu zajmuje od ok 1 - 2 m (moje maszyny mają ok 1m plus dwa skrzydła po 40 cm) szerokości. Modele które poosiadam (Brother KH910 i Brother KH892) w pełnym rozłożeniu mają wymiary 20 cm x 190 cm. W czasie pracy zamontowane mają "skrzydła", które stanowią podpórkę dla pracującej na nich karetki. Najlepszym rozwiązaniem jest znalezienie miejsca w Twojej przestrzeni życiowej, w którym będzie mogła sobie stać i czekać na Ciebie i Twoją chęć do pracy na niej nie przeszkadzając Tobie i innym domownikom w życiu codziennym.

Załóżmy, że znalazłaś już dla niej idealny kącik w swoim domu, w którym nie będzie przeszkadzać Tobie i innym. Pojawia się kolejne pytanie - jaki stół powinnaś dla niej mieć. W internecie są do nabycia stoły docelowo przygotowane pod pracę na maszynie dziewiarskiej. Na niemieckim ebayu osiągają one dość wysokie ceny - czy jednak taki stół to konieczność? Nie. Każdy stół może idealnie sprawdzać się w tej roli, dopóki jest stabilny i nie przeszkadza Tobie i domownikom. Mało tego, możesz sama taki stół skonstruować. Potrzebne będą nogi i blat uwzględniające wysokość na której najwygodniej będzie Ci pracować, oraz rozmiary maszyny. Są dziewiarki, którym najwygodniej jest pracować na maszynie na stojąco. Ja osobiście wolę siedzieć. Wszystko jest kwestią gustu i Twojej wygody.

Krzesło. Na maszynie dziewiarskiej - jak już opanujesz podstawowe czynności - pracuje się dość szybko. Jeśli praca na maszynie będzie dla Ciebie atrakcyjna - możesz spędzać nawet kilka godzin ciągiem pracując na niej - ja tak mam :) A zatem nie bój się zainwestować w dobre krzesło. I znów, jakie - to zależy od Twoich potrzeb. Ja osobiście polecam krzesła na kółkach, ponieważ pracując na całej powierzchni maszyny - mając dużą robótkę zajmującą wszystkie igły - musisz, a raczej powinnaś mieć łatwy dostęp do każdego zakamarka maszyny. Inaczej ryzykujesz poważnym uszkodzeniem podłogi szurając krzesłem po niej tam i z powrotem.

Kolejnym ważnym czynnikiem może być głośność pracy na maszynie dziewiarskiej. To nie są druty, które delikatnie stukają w czasie pracy, to urządzenie, które szura, brzęczy i hałasuje. Dziergając ściegiem gładkim - kiedy możesz sobie pozwolić na szybką pracę karetką - hałas jest największy. Zastanów się, czy w Twoim otoczeniu znajdzie się też miejsce i na ten hałas. Jeśli dziergasz tylko po pracy, wieczorami lub nocą - możesz bardzo przeszkadzać innym domownikom oraz sąsiadom. Jeśli jesteś mamą i dziergasz w chwilach, gdy Twoje pociechy smacznie śpią - licz się z tym, że możesz im ten sen dziergając na maszynie zakłócić. Jak powiedziałam wcześniej - jeśli pokochasz tą dziedzinę dziewiarstwa będziesz dziennie dostarczać sąsiadom dźwiękowych atrakcji nawet przez kilka godzin.

Oczywiście możesz maszynę używać tylko od czasu do czasu i wyciągać ją i montować tylko na potrzeby chwili. Większość maszyn dziewiarski zapakowana jest do pudła, metalowego lub plastikowego  "pokrowca" lub drewnianej skrzyni. Ale wciąż to pudło jest zbliżone do rozmiarów maszyny lub większe i zajmuje sporo miejsca. Przechowywanie maszyny przez dłuższy czas w miejscach pełnych wilgoci - na strychu, w garażu czy nawet piwnicy - może wpłynąć negatywnie na jej pracę w przyszłości, może spowodować rdzewienie ważnych elementów. Nieodpowiednio przechowywana przez dłuższy czas maszyna - np. na stojąco - może ulec wykrzywieniu, co jest jednoznaczne z jej uszkodzeniem. Nawet najmniejsze wygięcie niektórych elementów może spowodować, że oczka będą spadać, karetka będzie się blokować, co będzie tylko źródłem Twojej frustracji.

Sam montaż maszyny dziewiarskiej zajmuje kilka minut. Do większości maszyn dołączona jest instrukcja, w której ze szczegółami opisany jest proces jej złożenia i rozłożenia. Moje maszyny za pomocą specjalnych klamerek przytwierdzone są do stołu na stałe, zapobiegając przed przesuwaniem się maszyny i jej uszkodzeniem. Klamry w czasie pracy mogą uszkodzić sam stół. A zatem jeśli wyciągniesz ją tylko na chwilę i przykręcisz do stołu z litego drewna, który jest wizytówką oraz centrum Twojego domu - licz się z tym, że na jego krawędziach mogą pojawić się uszkodzenia, rysy i wgłębienia.

Maszyna dziewiarska ma też trzeci wymiar - wysokość. Niektóre modele posiadają specjalną prowadnicę na nić, która osiąga nawet 130 cm wysokości.

Oczywiście do każdej maszyny dołączone są akcesoria, które również zajmują trochę miejsca. To również powinnaś uwzględnić planując swoje miejsce pracy na niej w swoim domu. Niezbędne "przydasię" powinno znajdować się pod ręką. Moje maszyny mają wbudowane przegródki w których można przechowywać małe akcesoria.

Przebrnęłaś, przez tego posta :) gratuluję! Masz mnóstwo innych pytań. Napisz do mnie. Postaram się udzielić odpowiedzi na każde w miarę swoich możliwości. Pomogą mi one również na przyszłość pisać o tematach Ciebie interesujących. Ja też byłam na Twoim miejscu, szukałam kiedyś maszyny dziewiarskiej :) Miałam szczęście, bo znalazłam ludzi, którzy w tej pasji mi pomogli. Pozwól, że ja pomogę też Tobie :)

wtorek, 1 października 2013

Uliczny szyk / Street chic.

Kiedy kupiłam wełnę na ten sweterek, urzekły mnie, jak pewnie każdą dziewiarkę, która w swych rękach miała Malabrigo, soczystość oraz nietypowe połączenie barw w moteczkach. Każdy był piękny i unikatowy. Moje oko od razu zboczyło w stronę koloru Persia, połączenie turkusów, błękitów, chabrowego, prawie granatu, morskiego, z brązami od beżu, przez kawę, kawę z mlekiem, czekoladę gorzką i mleczną... Pyszna i magiczna kuleczka wełny. Po kilku miesiącach rozstań i powrotów z Malabrigo powstał - Uliczny szyk, sweterek idealnie pasujący do dżinsów, w sam raz na jeszcze ciepłe słoneczne dni. Drobne detale w ściągaczach oraz dekolcie dodają mu szczypty elegancji. I kieszenie.. Zresztą sami obejrzyjcie:

English: When I bought the yarn for this sweater, it enchanted me, as probably every knitter, who held Malabrigo in her hands, with juiciness and a unique combination of colors in skeins. Every single one was beautiful and unique. My eye immediately looked towards Persia color, a combination of turquoise, blues like cornflowerblue, almost navy and oceanic blue, and browns from beige, over coffee, coffee with milk, bitter and milk chocolate ... Delicious and magical small ball of wool. After several months of break-ups and returns with Malabrigo  - Street chic was done.  Perfectly fitting to jeans sweater, just in time for the still warm and sunny days. Small details in the cuffs and neckline add the pinch of elegance. And pockets .. Enjoy it :)




















Żeby tylko pogoda chciała dopisać... 

If only the weather would like to be as sunny as it is...

dostępny tu: 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Napisz do mnie / Send me a message:

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *